Dramat polskiego emigranta w literaturze romantycznej i współczesnej. Omów temat odwołując się do wybranych utworów.

Przyczyn emigracji Polaków było wiele. Jednak najbardziej znane są dwie fale emigracji: Wielka Emigracja i emigracja po drugiej wojnie światowej.

Wielka Emigracja była to emigracja patriotyczno – polityczna po upadku powstania listopadowego (1830-31). Był to jeden z najważniejszych ruchów emigracyjnych w Europie. Odegrał on bardzo ważną rolę w XX wieku. Najwięcej osób wyjeżdżało do Francji. Tam powstawały polskie ośrodki kulturalne i polityczne. Polskę opuszczali zarówno żołnierze, politycy, ale i artyści.

Inne państwa, do których emigrowano to Belgia, Anglia, a nawet Ameryka.

Tworząc różne polskie ośrodki poza granicami kraju, próbowano ukoić żal za ojczyzną, stworzyć polskie warunki na obczyźnie. Stąd tez politycy kierowali wieloma sprawami w Polsce.

Kolejne liczne wyjazdy za granicę miały miejsce po drugiej wojnie światowej. Wielu ludzi musiało opuścić kraj na skutek wojny lub z przyczyn politycznych bezpośrednio po niej.

Następna fala emigracji odbyła się w latach 80. XX wieku, kiedy to Polacy wyjeżdżali z powodu represji politycznych, ale i z przyczyn ekonomicznych, zarobkowych.

Myślę, że każdy taki wyjazd był trudny do zaakceptowania. Co przeżywali ci ludzie, można dowiedzieć się dzięki pisarzom, których ten los doświadczył i którzy ukazali go w swych utworach.

Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy, poetów, dramatopisarzy, uznawany za twórcę polskiego romantyzmu –Adam Mickiewicz – doświadczył w swoim życiu emigracji, tęsknoty za rodzinnym krajem.

Najpierw w trakcie studiów musiał wyjechać na stypendium do Kowna (1819-23). Tam podjął pracę nauczyciela. Czuł się bardzo samotny, musiał przecież zostawić swoich przyjaciół i bliskich. Te odczucia i przeżycia bardzo wpłynęły na kształtowanie się jego osobowości.

Kolejnym trudnym etapem w życiu poety była przymusowa praca w guberniach Cesarstwa Rosyjskiego. Został skazany za uczestniczenie w tajnych związkach młodzieży. Na początku przebywał trzy miesiące w Petersburgu, potem w Odessie, z której odbył wycieczkę na Krym. Dopiero po pewnym czasie udała się Mickiewiczowi, dzięki pomocy zaprzyjaźnionych Rosjan, Opuścić Rosję (1829). Kolejne półtora roku pisarz tułał się po Europie (Niemcy, Szwajcaria, Włochy). Na wieść o wybuchu powstania listopadowego poeta przez Paryż, Lipsk i Drezno dotarł do Wielkopolski. Niestety, dalej nie mógł się przedostać. W 1832 roku poeta osiedlił się w Paryżu. Siedem lat później zamieszkał w Lozannie. Stąd przeniósł się znów do Francji, gdzie pozostał do śmierci. Tak w skrócie można przedstawić obraz emigracji Mickiewicza, któremu nie dane było przed śmiercią zobaczyć swej ojczyzny.

Swe uczucia, żale i smutki poeta często przelewał na papier. Będąc na Krymie napisał cykl osiemnastu utworów zatytułowany „Sonety krymskie”. Zapisał w nich swe spostrzeżenia i uczucia z poznania kultury Orientu. We wszystkich utworach cyklu panuje ton powagi., zamyślenia i wzniosłości. Po nowej krainie oprowadza Pielgrzyma – Mirza. Uczy wędrowca patrzenia na egzotykę Krymu. Pielgrzym jest zadziwiony krajobrazami, które widzi, wyraża swój zachwyt.

Ale radość tę mąci poczucie tęsknoty. Poeta z jednej strony doznaje pozytywnych emocji zachwytu, podziwu, z drugiej zaś czuje ból i żal, że nie może przebywać na swej rodzinnej ziemi. Powraca na Litwę jedynie w myślach, w marzeniach.

Już w pierwszym sonecie pt. „Stepy akermańskie” dostrzega się poczucie samotności poety. Część opisową zajmuje poetycki obraz okolic Akermanu nad Dniestrem. Świat przedstawiony poeta ujmuje w płynnym ruchu- step to suchy ocean, wóz brodzi jak łódź, łąki falują- podróż przypomina rejs po wielkim morzu. Noc. Samotność podróżnika wśród ciemności i gwiazd. Z dala lśni jakiś blask. Bezruch i cisza- tak wielka, że słychać szelest węża w trawie, żurawie, kołysanie motyla. Cóż może czuć człowiek zanurzony w takiej symfonii ciszy? Tęsknotę. Poeta wytęża słuch, żeby usłyszeć głos z Litwy. Kończy smutno: „Jedźmy, nikt nie woła!”. To pełne goryczy stwierdzenie podkreśla samotność poety, przypomina jego nieszczęśliwą miłość, smutny los jego przyjaciół.

Te wspomnienia ojczyzny są dla niego bardzo bolesne. Próbuje zapomnieć o kraju zachwycając się pięknymi widokami, ale nie udaje mu się to.

„ U stóp moich kraina dostatków i krasy,

Nad głowa niebo jasne, obok piękne lice;

Dlaczegoż stąd ucieka serce w okolice

Dalekie, i – niestety! Jeszcze dalsze czasy?

Litwo! Piały mi wdzięczniej twe szumiące lasy

Niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice;

I weselszy deptałem twoje trzęsawice

Niż rubinowe morwy, złote ananasy.”

( „Pielgrzym” )

Mimo cudownych widoków, które otaczają Pielgrzyma, piękny Krym budzi w nim wspomnienia ziemi ojczystej, kochanki i szczęśliwej przeszłości. Nawet tak efektowny krajobraz miejsca, w którym się znalazł, blednie wobec wciąż żywych obrazów ojczyzny.

Mickiewicz jest pielgrzymem nie tylko na Krymie, .on pielgrzymuje tez wewnętrznie do kraju lat dziecinnych, do Litwy.

Motyw samotności na emigracji przewija się też w innych utworach Adama Mickiewicza. W 1834 roku ukazuje się drukiem „Pan Tadeusz”. Spełniał on rolę „pocieszyciela” dla udręk emigranckiego losu. Leczył ludziom tęskniące dusze, ale i przypominał o ich polskości, o tym by nie zatracili się w kulturze Zachodu.

Najpełniej tęsknotę za krajem widać w Inwokacji.

„Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie;

Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,

Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie

Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.”

Poeta przyznaje, że często docenia się swoją ojczyznę czy bliską osobę dopiero, gdy się ją straci, gdy trzeba ją opuścić. Wcześniej nie widział albo nie zwracał uwagi na piękno swojego kraju. Miał go na co dzień, nie musiał się o niego martwić. Teraz, gdy jest na obczyźnie, ma możliwość porównania go z innymi państwami. I choć wiele jest pięknych zakątków na świecie, polska ziemia jest mu najbliższa, jest mu jak matka.

Wspomina Matkę Boską, królową Polski, dzięki której doświadczył cudu życia. Wierzy, że kiedyś powróci do Ojczyzny, dzięki Jej pomocy. Na razie może tylko karmić i upajać się wspomnieniami:

„Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,

Szeroko nad błękitnych Niemnem rozciagnionych;

Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,

Wyzłacanych pszenica, posrebrzanych żytem;

Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,

Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,

A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą

Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.”

Również inny polski wieszcz narodowy, Juliusz Słowacki, większość swojego życia spędził za granicami kraju. W 1831 roku został zatrudniony przez ks. A.J. Czartoryskiego w Biurze Dyplomatycznym Rządu Narodowego. W marcu tego roku wyjechał do Londynu jako kurier dyplomatyczny. Po wypełnieniu misji nie wrócił do kraju. Osiadł w Paryżu, czym skazał się na emigrację. Został na niej już do końca życia. Dużo podróżował, m. in. po Grecji, Egipcie, Palestynie. W 1848 roku na wieść o powstaniu w Wielkopolsce, przybył do Poznania, gdzie wygłosił odczyt. Jednak został zmuszony do opuszczenia miasta. Przed wyjazdem udało mu się po długiej rozłące spotkać po raz ostatni z matką, z którą był bardzo związany. Nie zobaczył jej już nigdy więcej.

Chyba najbardziej jego tęsknota za krajem i nastrój sentymentalny przejawiają się w „Hymnie” (Smutno mi Boże). Wiersz ten powstał w czasie podróży morskiej poety do Aleksandrii w roku 1836.

Poeta znajduje się jakby na statku, nie ma stałego punktu oparcia. Wspomina przeszłość i z obawą myśli o przyszłości. Jest sam ze swoimi myślami. Nie pociesza go nawet piękno otaczającego krajobrazu. Czuje się osierocony, zagubiony, z dala od ojczyzny i rodziny. Ma świadomość, że jest wygnańcem, ale wie też, iż nie jest to stan wyjątkowy tylko dla niego. Wielu ludzi spotkał ten sam los. Wygnanie, skazanie na emigrację, było obecne w całej historii Polski. Każdy zatem może przeżyć taką chwilę, gdy stojąc sam wobec ogromu i piękna świata, poczuje własną nicość:

"Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie

Patrzący - marli".

Utwór ten ma charakter polemiczny. Wyraża romantyczną niezgodę na zastany świat.

Po każdej strofie pojawia się refren „Smutno mi, Boże!” Refreniczny zwrot służy wydobyciu i podkreśleniu skargi oraz ukazaniu beznadziejności żywota człowieka pozbawionego ojczyzny. Słowa te, otwierające również cały utwór, wprowadzają do wiersza atmosferę smutku. Podmiot liryczny cierpi, bo ma świadomość, że nigdy nie wróci już do swojej ojczyzny. Próbuje się z tym pogodzić, ale nie potrafi zapomnieć. Nawet piękno otaczającego świata nie jest w stanie ukoić jego żalu.

„- Dla mnie na zachodzie

Rozlałeś tęczę blasków promienistą;

Przede mną gasisz w lazurowéj wodzie

Gwiazdę ognistą...

Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,

Smutno mi, Boże!”

Przed oczami ma wciąż krajobraz rodzinnej ziemi. Jedyną osobą, która jest w stanie zrozumieć jego ból, jest Bóg, tylko przed nim może otworzyć swe serce.

W czwartej zwrotce pojawia się uczucie ogromnej tęsknoty za "polskimi ugorami", które wywołał widok przelatujących bocianów. Kolejna strofa jest najbardziej dramatyczna, a zawarte w niej uczucia jeszcze bardziej podkreślają emocje pielgrzyma, który pozbawiony rodzinnego domu, nie wie nawet, gdzie będzie jego mogiła:

„Żem prawie nie znał rodzinnego domu,

Żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi

Przy blaskach gromu,

Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,

Smutno mi, Boże!”

Wie też, że modlitwy bliskich mu osób nic nie wskórają, że nie wróci on już nigdy do swego kraju: „mój okręt nie do kraju płynie”.

Osobiste przeżycia i doznania Słowackiego były jednocześnie wyrazem niedoli wszystkich polskich emigrantów, zmuszonych do opuszczenia ojczyzny i tułaczej pielgrzymki, której kresem była śmierć.

Podobnie skonstruowany wiersz napisał Cyprian Kamil Norwid. Był jednym z najoryginalniejszych postaci polskiej kultury. W 1842 roku udał się do Niemiec, stamtąd pojechał do Włoch, by podjąć studia rzeźbiarskie. Angażował się politycznie, za co został aresztowany przez władze pruskie. Musiał przyjąć status emigranta. Po długiej tułaczce (był nawet w Nowym Jorku) poeta pozostał we Francji, gdzie umarł w wielkim ubóstwie i zapomnieniu.

Jak widać i jemu nieobca była dola wygnańca, i on musiał cierpieć z tęsknoty za ojczyzną.

Każda z sześciu zwrotek wiersza kończy się refrenem „Tęskno mi, Panie...”. Poeta chciał podkreślić swój stan samotności, swój ból, smutek i poczucie bezsilności, gdyż nie jest w stanie sprostać doświadczeniu, które go spotkało. Polska w jego utworze przedstawia się jako państwo idealne. Tu szanuje się chleb, przyrodę: „winą jest dużą popsować gniazdo na gruszy bocianie”. Wszyscy się kochają, są dla siebie dobrzy, znają wartość religii (witają się słowami: „Bądź pochwalony!”).

Norwid tęskni też za prawdą, za wolnością, czystością:

„Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,

Do tych, co mają t a k z a t a k – n i e z a n i e –

Bez światło-cienia...”

Wspomina dom rodzinny, gdyby mógł tam być, nie musiałby za niczym tęsknić.

Z wiersza wyłania się też obraz poety samotnego, opuszczonego. Tak przecież było w rzeczywistości. Norwid nie był szanowany na obczyźnie, zmarł w przytułku zaniedbany i opuszczony.

Przez chwilę wydaje się jakby poeta pogodził się ze swym losem. Mówi, że tak musi być, że takie jest jego przeznaczenie. Jednak nie potrafi odrzucić wspomnień, tęsknot za ukochanym krajem. Ta rana nigdy się nie zagoi. Bo czy można zapomnieć o swej ojczyźnie, rodzinie...

„Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?

I tak być musi, coc się tak nie stanie

Przyjaźni mojej!

Tęskno mi, Panie...”

Także i w czasach nam bardziej współczesnych żyli i żyją ludzie, którzy doświadczyli smutnego losu tułacza, emigranta.

Jednym z nich był Kazimierz Wierzyński. Po wybuchu I wojny światowej, wstąpił do Legionu Wschodniego. Kiedy formacja ta została rozwiązana, poeta został wcielony do armii austriackiej i skierowany na front. Tam dostał się do niewoli, przebywał w obozie w Riazaniu. Stamtąd udało mu się zbiec do Kijowa. Później miał możliwość powrotu do Warszawy. Jednak nie mógł pozostać tam długo. Po wybuchu II wojny światowej został ewakuowany do Lwowa( jako członek redakcji „Gazety Polskiej”). Następnie musiał emigrować z całą rodziną. Przebywał we Francji, Portugalii, a na koniec osiadł w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec życia osiadł w Londynie, tam też zmarł.

Na emigracji bardzo cierpiał, miał depresję, nie mógł pogodzić się ze swoim losem. W wielu wierszach ukazuje swoją tęsknotę do kraju, zatroskanie o jego losy.

W wierszu „ Jesień w Lizbonie” Wierzyński przedstawia się jako ktoś z innego świata, z innego miejsca. On tutaj nie pasuje, nie odnajduje się w tym krajobrazie. Nie rozumie ludzi, których spotyka. Czasem, patrząc na przyrodę, przypomina mu się ojczysta ziemia. Z tymi wspomnieniami wraca do domu, który tak naprawdę nie jest jego domem. Musi żyć na obczyźnie, nie może widzieć tego, co ocalało w Polsce.

„Po obcym chodzę mieście, ja-z innego świata,

I coraz mniej rozumiem was wszystkich dokoła,

Chyba, że liść jesienny upadnie, polata

I spod nóg do mnie suchym szelestem zawoła.

Chyba ze ptak się nagle w powietrzu zakręci

I spadnie w dół kamieniem, ptak, który nie śpiewa.

Patrzę na odpływ morski i spoza pamięci

Powtarzam: to jest jesień, to liść, a to mewa.

I wracam z tym do domu, przygodnego domu,

I za oknem zdrętwiały, nieobecny stoję:

Świat mnie trafił, jak pocisk, i z tego rozgromu

Tylko to ocalało, co już nie jest moje.”

Na koniec chciałabym jeszcze przedstawić dramat Stanisława Mrożka pt. „Emigranci”. On sam przez długi czas błąkał się po Europie. Mieszkał we Włoszech, potem w Paryżu, USA, RFN i Meksyku. Protestował przeciw represjom władz, za co odebrano mu polski paszport. Do Polski powrócił dopiero w 1996 roku.

W swym utworze przedstawił historię dwóch rodaków-emigrantów. Jeden z nich(AA) jest wygnańcem politycznym, prezentuje typ inteligenta, drugi(XX) przedstawia się jako emigrant zarobkowy. Spędzają oni wspólnie noc sylwestrową w obcym kraju, w obskurnym mieszkaniu. Za ścianą słyszą odgłosy bawiących się ludzi. Mimo że razem znajdują się w trudnej sytuacji, czują się samotni, to jednak nie integrują się ze sobą, chcą pokazać swoją wyższość. Zawstydzają się wzajemnie(np. XX widzi, że współlokator choć leży z książką, to wcale jej nie czyta).

Po pewnym czasie widzą, że maja ten sam problem. Zdradzili swoje ideały i są z dala od domu. Marzeniem jednego jest zarobić pieniądze i wrócić do rodziny. Drugi chce napisać traktat o niewolnictwie. Myślał, że towarzysz posłuży mu za wzór. Jednak tak się nie dzieje. W ostatniej scenie bohater rwie zarobione pieniądze (zresztą podjudzony przez swego towarzysza). Obaj zniszczyli swoje plany. Nie potrafili się dogadać.

Najbardziej smutne i przygnębiające jest to, że mimo tak bliskiej sytuacji, ludzie ci nie potrafili się ssolidaryzować i pomóc sobie wzajemnie. A przecież w tym obcym kraju mogliby być dla siebie wsparciem.

Patrząc z perspektywy czasu na emigrację i analizując powyższe przykłady, wysuwa się jeden wniosek: każdy kto opuści swój kraj, a zwłaszcza przymusowo, nie potrafi o tym zapomnieć do końca życia. Taka sytuacja nie jest prosta i bardzo negatywnie wpływa na dalszą ludzką egzystencję. W sercu, duszy pozostaje rana, której nie jest w stanie nic uleczyć. Nawet piękne krajobrazy za oknem czy spotkanie ciekawych ludzi nie są w stanie zrekompensować tej straty.

Czasem też jest tak, jak to było w przypadku Norwida, że nie ma nawet tych doznań zastępczych i wtedy człowiek czuje się zupełnie samotny i opuszczony. Umiera z dala od ojczyzny, nie wiedząc, gdzie będzie pochowany. Dziś również jest wiele takich przypadków.

Emigracja wpływała również na twórczość polskich pisarzy. Przelewali oni na papier swe smutki, żale, cierpienia, bunt i niezadowolenie z tego, co ich spotkało. Ich poezja nie jest radosna, lecz ukazuje prawdziwy ludzki dramat i tęsknotę za czymś bezpowrotnie utraconym.