Wiatr przyleciał nad Polesie Litewskie. Powiał za Kanał Królewski, na leśną polankę. „…Wiedział wiatr, co to za woda i jak się nazywa. Przed połową stulecia tu był i wiedział, że jest to Kanał Królewski. Hej, hej, ten pasek wody bladobłękitnej, sennej, jakaż mu to przeszkoda! Zanim motyl zdołał wzbić się z przybrzeżnej trawy na szczyt situ, u którego zwinął do snu pozłacane skrzydła, wiatr przeleciał nad Królewskim Kanałem i oko w oko spotkał się z roztoczonym jak wzrokiem sięgnąć, wysokopiennym, cienistym, przezroczystym lasem. Odkąd tu był, pół stulecia upłynęło, jednak poznał przyjaciela.” Drzewa i kwiaty leśne powiedziały mu o mogile znajdującej się na tej polanie. Stary dąb zaczął opowiadać mu o niej bardzo ciekawą historię: W czasie powstanie styczniowego nad polanę dotarł oddział powstańców walczących z zaborcą rosyjskim. Postanowili rozbić tutaj swój obóz. „…Przyszli w kilkuset ludzi i rozłożyli się obozem gwarnym, tłumnym, pstrym od odzieży rozmaitej, pobłyskującym orężem rozmaitym. Jedną tylko część odzieży mieli jednostajną: czapki czworokątne barwy amarantusów albo polnych chabrów. I jedną cechę wspólną wszystkim: młodość. Samo lato życia, lato gorące, kwitnące patrzało z ich twarzy, jeszcze znojem trudów i walk nie dotkniętych. Jaśniało w oczach po brzegi pełnych zapału i nadziei.” Żołnierze budowali namioty z gałęzi, m.in. dla wodza i przyszłych rannych. Oddziałem dowodził Romuald Traugutt, człowiek świętego imienia. Dąb przedstawia Traugutta jako męczennika, człowieka, który opuścił dom rodzinny, żonę i dzieci. „…Po razy wiele w czasach dalekich spod głazu niewoli, który tę ziemię tłoczył, wzbijał się był słup ognisty ku obiecanej krainie wolności wiodący i gromady ludzi za nim szły. Wzbił się i teraz, gromady ludzi za nim poszły, ta była jedną z nich, a on jej przywodził. Widziałyśmy jego czarnowłosa głowę z oczyma myśliciela i uśmiechem dziecka. Oczy miał mądre, smutne - podobno bratem bliźniaczym mądrości bywa u ludzi smutek - a uśmiech świeży, perłowy, z kroplą słodyczy dziecięcej albo niewieściej. Przez czoło śniade palec tragicznych przeznaczeń wcześnie przeciągnął mu zmarszczkę surową, niekiedy aż groźną. I głos jego słyszałyśmy z brzmieniem jak stal dzwoniącym, rozkazującym, niekiedy aż groźnym.” Życie powstańców i ich walki z Rosjanami opisuje świerk, który od tego momentu został narratorem. Odział, dowodzony przez Romualda Traugutta, stoczył wiele potyczek z oddziałami zaborców. Młodzi powstańcy wracali z walk zmęczeni i ranni. Wódz gromadził ich na polanie i dziękował wszystkim za wielkie poświęcenie, trud i wysiłek. W...