„Jądro ciemności” to powieść, która po raz pierwszy została opublikowana w 1899 roku w Blackwood’s Magazine w trzech odcinkach. W formie książkowej pojawiła się w 1902r. Została zapisane przez Josepha Conrada ( inaczej Józefa Korzeniowskiego), który był pisarzem polskiego pochodzenia. Inspiracją do napisania tej książki, były jego autentyczne przeżycia. W 1890 roku, narzekający na brak pracy na angielskich statkach, przyszły pisarz, dzięki poparciu krewnych w Brukseli, otrzymał posadę kapitana parowca na rzece Kongo. Tak samo główny bohater - Charlie Marlow, dostał pracę, dzięki swojej ciotce. W biografii twórcy znajdujemy wzmiankę o jego fascynacji światem, dowiadujemy się, iż w wieku dziewięciu lat wodził palcem po mapie Afryki i pragnął odwiedzić ten nie do końca odkryty kontynent. Dokładnie jak marynarz Marlow, który mówi: „Otóż, kiedy byłem małym chłopczykiem, miałem namiętność do map. Wpatrywałem się godzinami w Południową Amerykę i Afrykę lub Australię pogrążając się we wspaniałościach odkrywczych podróży”. Ciekawym spostrzeżeniem jest również to, że Marlow wydaje się być ateistą, podobnie jak Joseph Conrad. Główną jednak tematyką tej powieści jest kolonizacja. Joseph Conrad ukazał w swoim dziele kolonializm jako wielką, niszczącą siłę. Nie wskazał na nic, co świadczyłoby o pozytywnej, konstruktywnej wartości tego historycznego procesu. Początkowe nastawienie Kurtza względem kolonizacji wydaje się być przede wszystkim altruistyczne, to znaczy bezinteresowne. Utalentowany agent był przekonany, że każda stacja powinna być jakby pochodnią na drodze ku lepszemu jutru, ośrodkiem handlu także, rzecz prosta, ale przy tym i humanitaryzmu, ulepszania oświaty. Zresztą nie tylko on był tego zdania. Międzynarodowe Towarzystwo Tępienia Dzikich Obyczajów, które powierzyło Kurtzowi utworzenie specjalnego raportu, było instytucją, która wyznawała zasadę, iż rdzennych mieszkańców Konga można z powodzeniem cywilizować. Nawet ciotka Marlowa, dzięki której otrzymał posadę kapitana parowca, cieszyła się, że jej krewniak będzie niósł pomoc w oduczaniu milionów tych ciemnych ludzi od wstrętnych obyczajów życia. Dzięki Marlowowi czytelnik może poznać wrażenia „z pierwszej ręki”. Z opowieści marynarza dowiaduje się o fizycznie wyczerpanych robotnikach żyjących na granicy egzystencji, korupcji urzędników, chęci zrobienia kariery tanim kosztem przez pracowników spółek, działaniach ponad prawem, znęcaniu się nad tubylcami i wielu innych rzeczach stanowiących o mrocznym obliczu kolonizacji. Z opowieści Marlowa wynika, że proces ten przypominał wielką maszynę, która toczyła...