Labirynt to „budowla odznaczająca się bardzo zawiłym układem dużej liczby pomieszczeń i łączących je krętych ciągów korytarzy, co utrudniało niepowołanym osobom dostęp do usytuowanego zwykle centralnie, strzeżonego pomieszczenia”. Budowano je już w starożytności. Tworzono również i później, w różnych miejscach, w różnych czasach, a także w różnych celach. Zawsze jednak były przestrzenią znaczącą i wyodrębnioną. Stawały się swoistym przekazem, gdyż łączyły się z wierzeniami lub rytuałami, a ich struktura odpowiadała z reguły jakiejś koncepcji świata, stanowiła jej mniej lub bardziej bezpośredni wyraz. W labiryncie najważniejsze są zawsze ukryte metaforyczne sensy. Motyw labiryntu bardzo często pojawiał się w tekstach literackich. Pełnił w nich różne funkcje.

Pierwsze znaczące wzmianki o labiryncie pojawią się już w mitach. Mit labiryntu jest mitem opowiadającym o przestrzeni swoiście pomyślanej i zorganizowanej. Owa przestrzeń za sprawą swoich osobliwości została nacechowana i wyposażona w charakterystyczne znaczenia. Od innych przestrzeni różni się ona tym, że zawsze wpływa na zachowania bohaterów, którzy znaleźli się w jej obrębie. Czasami nawet ich określa. Nigdy nie jest obojętna, neutralna i wyzbyta sensów. Tak właśnie uformowana i wyposażona przestrzeń góruje nad bohaterami, np. w micie o Tezeuszu, Ariadnie i Minotaurze.

Labirynt kreteński został wybudowany przez króla Minosa dla syna. Minotaur był szkaradnym potworem o kształcie byka i człowieka. w obawie przed dobrem poddanych, król postanowił zamknąć go w bezpiecznym miejscu. W tym celu wybudowano labirynt o ogromnej liczbie pokoi, z którego potwór nie mógł się wydobyć. Gdy zaś został zamordowany przez Tezeusza, budowlę zamieniono na pałac, w którym zamieszkał król, a po nim jego następcy.

Wielu bohaterów próbowało przejść przez zawiłe korytarze i zabić potwora. Wszyscy, oprócz Tezeusza zginęli, zagubili się i nigdy nie wyszli. Dlatego też labirynt stał się miejscem groźnym człowiekowi, obcym. Opowieść ta nabrała znaczeń symbolicznych.

Labirynt w tekstach literackich odnosił się zarówno do przestrzeni, jak i do bohaterów. Najważniejsze jednak były postaci, krążące po danej przestrzeni, odczuwające ją w charakterystyczny sposób. Bohaterem, który błądził po na pozór znanym sobie miejscu, był Stanisław Wokulski, główna postać „Lalki” Bolesława Prusa. Labiryntem stała się dla niego Warszawa: miasto znane, bliskie, lecz równocześnie dalekie. Miasto, które było świadkiem wzrostu jego pozycji, jak i sromotnej klęski. Wokulski bardzo często spaceruje po jego ulicach. Jego oczami widzimy Krakowskie Przedmieście, Aleje Ujazdowskie, ulicą Miodową i inne. Jednakże plan, w którym rozgrywa się akcja powieści pełen jest także zadziwiających luk. Brakuje na nim np. Starego miasta – rodzinnej stolicy Rzeckiego, ważnej także w powstańczej biografii Wokulskiego. Tym samym Krakowskie Przedmieście, przy którym znajduje się sklep bohatera, jak gdyby biegnie w pustkę. Nie ma centrum miasta z rozbudowującą się wtedy żywiołowo ulicą Marszałkowską. Nie ma obiektów związanych z przeszłością miasta – choćby tą niedawną, powstańczą. Prus unika także szczegółów mówiących o zmianach Warszawy pod rosyjską administracją.

Warszawa to miasto, w którym krzyżują się wyraźnie interesy wszystkim warstw społecznych. To miasto pozbawione harmonii, pełne pasożytnictwa, rozkładu moralnego, miasto nie dające żadnych szans na rozwój. Bohater bardzo uważnie przygląda się różnym miejscom. Widzi kościoły, sąd, jadłodajnie, sklepy, domy, salę licytacyjną, plac wyścigowy, teatr, park, odwiedza salony po czym akcja przenosi się do śmietnika nad Wisła. z każdej jednak obserwacji czerpie gorzką naukę, że ten świat zmierza ku upadkowi. W warszawie nie ma miejsca, w którym można poczuć się bezpiecznie i pewnie.

Warszawa widziana jest oczami bohaterów. Odzwierciedla ich emocje oraz ogólne nastroje społeczeństwa. Warszawa traktowana jako labirynt pokazuje pasożytniczą, zamkniętą w sobie i leniwą arystokrację oraz mieszczan, przejmujących od arystokracji cały szereg przesądów, które hamują jego rozwój. Jest szara, brudna, obca, odpychająca. Podobnie jak labirynt, w którym nikt nie czuje się komfortowo i nie może znaleźć bezpiecznego miejsca. Inaczej straciłby swój labiryntowy charakter. Podobnie w dzisiejszej stolicy Polski można było się zagubić, także moralnie. Nie ma w niej centrum. Nie ma Starego Miasta: ostoi tradycji. Labirynt ten odzwierciedla stosunki społeczne, pełne zacofania, braku dbałości o innych, odzwierciedla uczucia Wokulskiego – kupca pragnącego ożenić się z arystokratką, z góry skazanego na przegraną.

Labirynt odnosi się także do przeżyć głównego bohatera. Błądzi on przez całe życie próbując odnaleźć szczęście, miłość, radość. Na początku pragnął zostać naukowcem. Pracuje w sklepie. Gdy pewnego dnia zobaczył Izabelę, postanawia wzbogacić się. Wyjeżdża na Wschód. Wraca po jakimś czasie jako bogaty kupiec i podejmuje kroki zjednania sobie kobiety. Nie jest to jednak łatwe, bo kobieta kpi z niego, poza ty ma poczucie zdrady ideałów. Podąża za nią, zwiedzając Warszawę. Wchodzi w różne zaułki, czerpiąc informacje na temat życia mieszkańców miasta. Gorzkie obserwacje, poczucie zdrady ideałów, poniżenia ze strony Izabeli doprowadzają w ostateczności do klęski. z tego labiryntu nie potrafi wyjść jako zwycięzca. Bohater sam postrzega Warszawę jako miasto hamujące rozwój, duszące:

„Oto miniatura kraju - myślał - w którym wszystko dąży do spodlenia i wytępienia rasy. Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty. Praca odejmuje sobie od ust, ażeby karmić niedołęgów; miłosierdzie hoduje bezczelnych próżniaków, a ubóstwo nie mogące zdobyć się na sprzęty otacza się wiecznie głodnymi dziećmi, których największą zaletą jest wczesna śmierć.”

Dlatego też podoba mu się Paryż, miejsce nowoczesne, w którym ludzie nie patrzą na pochodzenie społeczne, a ważne stają się umiejętności.

Bohater labiryntowy mniej lub bardziej bezładnie wędruje, błądzi wśród plątaniny dróg. Nie tylko przeżywa swe osaczenie w zamkniętej przestrzeni, z której nie może odnaleźć wyjścia. Poddaje swe położeni refleksji, usiłuje je poznać i zrozumieć. Z reguły jednak nie wierzy, że posługując się racjonalną analizą czy tez zwykłym zdrowym rozsądkiem, zdoła zrozumieć przestrzenne zagmatwania, w których się znalazł. Zrozumienie oznaczałoby opanowanie. Poznanie jest ważne dla całej naszej egzystencji. Postawa dążności do poznania, to próba działania się i przeciwstawienia fatalizmowi. Czasami jest bardzo nieudolna, gdyż sprowadza do klęski. przykładem bohatera, który usilnie chciał zdobyć wiedzę na temat przyczyn swojego aresztowania, co doprowadziło go błądzenia w labiryncie, był Józef K., bohater powieści Franza Kafki „Proces”.

Józef K. to spokojny urzędnik mieszkający w wielkim mieście. jego życie pozbawione jest gwałtownych emocji, smutków i szczególnych radości, jest zatem nieco nudne i jednostajne. Sytuacja zmienia się, gdy pewnego dnia w progach jego mieszkania staje dwóch ubranych na czarno mężczyzn i oznajmia mu, że zostaje on aresztowany. Wysłannicy sprawiedliwości nie przedstawiają się, nie pokazują legitymacji, ani niczego nie tłumaczą. Wykonuja tylko powierzone im zadanie.

Józef K. dotąd przykładny obywatel popada stopniowo w nerwowy niepokój. Po czym postanawia poznać przyczynę aresztowania. Zaczyna odbywać specjalne wędrówki do siedziby sądu, znajdującego się na dusznych, najwyższych piętrach kamienic mieszkalnych. Sąd przypomina labirynt, w którym bohater gubi się. nie potrafi odnaleźć właściwej osoby, która poinformowałaby go o przyczynach aresztowania. Sąd czyli władza, nieuchwytna, działająca w tajemnicy, zhierarchizowana, barbarzyńska. Nie można do niej dotrzeć. Błądzi więc po pomieszczeniach, korytarzach.

Kolejnym miejscem, które powoduje zagubienie bohatera, jest katedra. Józef K. ma oprowadzać Włocha. Spotyka księdza, który według niego zaczyna przeistaczać się w jednostkę należącą do sądu. Słyszy pewną przypowieść człowieku, który pragnie przekroczyć bramę i odźwiernym. człowiek, który chce wejść, jest człowiekiem wolnym, więc może odejść. Mimo to jednak sam się zniewala. Oszukuje sam siebie, podobnie jak Józef, który nie korzysta ze swojej wolności. Tylko odźwierny jest człowiekiem uzależnionym.

Bohater jednak nie jest w stanie się zmienić. Jedynym rodzajem działania, jaki mu pozostaje, jest podporządkowanie się swemu położeniu, zrozumienie jego konieczności, a tym samym i wyższego sensu. Józef K. dalej błądzi. Wdaje się w jakieś deprymujące wyjaśnienia, poddaje przesłuchaniom, inicjuje skomplikowane intrygi, jakby rzeczywiście był winny. Pragnie zrzucić z siebie ciężar realnym oskarżeń, popartym autorytetem prawa. Początkowo myśli, ze to on zniża się do prawa, które uzurpuje władze nad Nin i nigdy nie zdoła go dosięgnąc. W miarę upływu dni przekonuje się jednak, że wobec sędziów jest bezsilny, że wszyscy poza nim się znają i szanują anonimową sprawiedliwość. Czuje się coraz bardziej zagubiony. Odwiedza różnych ludzi, próbuje wszystkiego, niczego jednak nie osiąga, a proces toczy się ustalonym trybem. W końcu zaś zapada wyrok i do Jóefa przychodzą ponownie mężczyźni i prowadzą go w okolice kamieniołomów.

Bohater błądzi po mieście jak w labiryncie, po omacku, gubiąc się. jest ono spowite mgłą, mroczne, nieprzystępne, miejscami straszne. Plątanina ulic, zakamarków. Labirynt przypominają także pomieszczenia sądowe, w których bardzo trudno jest się odnaleźć. Służy on pokazaniu działania władzy, zbiurokratyzowanej, do której nie można dostać i się czegoś dowiedzieć, działającej w ukryciu. Pokazuje też człowieka, który nie mając życia wewnętrznego, będąc martwym uczuciowo, bliskich osób, poddaje się wyrokom pomimo braku przyczyn oskarżenia, człowieka zachowującego się jak marionetka w labiryncie życia.

Równie tajemnicze i zaskakujące miasto – labirynt pojawia się w opowiadaniach

Brunona Schulza. Sklepy cynamonowe przedstawiają miasto oddziaływujące na zmysły czytelnika. Jego pierwowzorem wydaje się być rodzinna miejscowość pisarza, Drohobycz. Schulz całe życie spędził w nim, mimo że niejednokrotnie „dusił się”, czuł się osaczony i zagubiony.

Miasto w opowiadaniach wyłania się jakby ze snu. Zostaje ono ukazane oczami małego chłopca, który odkrywa nową przestrzeń, błądzi uliczkami labiryntu, dociera do sklepów cynamonowych, które stają się symbolem niedoścignionego marzenia, pociągają swoją egzotyką i niedostępnością:

„(...), że o tej późnej porze bywają czasem jeszcze otwarte niektóre z owych osobliwych a tyle nęcących sklepów, o których zapomina się w dnie zwyczajne. Nazywam je sklepami cynamonowymi dla ciemnych boazeryj tej barwy, którymi są wyłożone. Te prawdziwe szlachetne handle, w późną noc otwarte, były zawsze podmiotem moich gorących marzeń."

Ważnym elementem tej miejscowości jest ulica Krokodyli. Nie ma jej jednak na mapie. Budzi ona lęk i emocje. Kusi pozorną nowoczesnością, jest dystryktem przemysłowo-handlowym, symbolizującym kulturę masową, cywilizację. Wyraźnie kontrastuje z obrazem magicznego miejsca, ujmującego tajemniczością, znajdującego się jakby na pograniczu jawy i snu. Świat Schulza jest pociągający, niezwykły, lecz równocześnie autor zwraca uwagę na jego tandetność, zanik zasad moralnych, poczucia wartości. Motyw labiryntu posłużył autorowi do pokazania nie tylko obrazu współczesnych miast, ale też podejmowanych prób dotarcia do głębi życia, błądzenia wśród obcych i nic nie rozumiejących ludzi. Schulz z natury był człowiekiem życiowo niepraktycznym. Za pomocą wyobraźni uciekał od praktycznego świata w świat wyobraźni, w którym nie czuł się tak bardzo wyobcowany. Uciekał w głąb własnej osobowości. Jego miasto jest kuszące, choć tak bardzo odrealnione i fantastyczne.

Symbol labiryntu powraca w różnych epokach i służy wyrażaniu różnych postaw, idei, przeświadczeń. Staje się też znakiem ludzkiej egzystencji, położenia jednostki w świecie. Pisarze, którzy podjęli próbę przedstawienia tego motywu, tak naprawdę próbowali określić ludzką egzystencję. Labirynt to także metafora stosunku człowieka do świata i innych ludzi, do siebie i swojego życia wewnętrznego. Jest to metafora różnie konstruowana, bez wyjątku jednak mówi, że istnieje przestrzeń wroga, obca, nie dająca się oswoić, przestrzeń, która cały czas nas osacza i wciąż grozi najgorszym. Labirynt był groźnym terytorium dla wszystkich, którzy weń wchodzili. Przede wszystkim dlatego, że jest on przestrzenią pełną błędników i krzyżujących się dróg, prowadzących do nikąd. Dla wchodzących nie jest to teren przygody, ale codziennej egzystencji. W labiryncie nie można czuć się dobrze, nie można go uznać za własną przestrzeń. Wiąże się on z obcością, a jego użycie pokazuje zagubienie człowieka w świecie.