Za kulisami szeroko pojętego języka angielskiego

Angielski, czymże nie jest angielski? Ów język wywarł ogromny wpływ na wiele innych, w tym na polski [kto sobie wyobraża nie mówić ‘OK’, ‘windsurfing’, ‘jazz’ czy ‘nastolatek’? (forma ta jest kalką słowa ‘teenager’)]. Jednakże nie zawsze tak było. W tym artykule postaram się jak najtrafniej streścić historię mowy brytyjskiej, która z czasem, zwyciężywszy łacinę i francuski, osiągnęła istną międzynarodową hegemonię.

Rzymianie w 407 roku naszej ery wycofali się z Wysp Brytyjskich i ten okres jest uznawany za początek języka staroangielskiego - Ængle-Seaxisce sprǣc, który był zapisywany runami, podobnie jak teksty po nordycku. A wymyślił je nie byle kto, bo – jeśli wierzyć podaniom nordyckim – sam bóg Odyn. Staroangielski zwany również anglosaksońskim był bardzo wesołym językiem, jak z resztą norweski i niemiecki, z którymi ma wiele wspólnego. Przede wszystkim miał bogatą deklinację i mnogość form zaimkowych, często różnych niż dzisiaj. Dla kontrastu – w obecnym angielskim wszystkie formy zaimka ‘my’ brzmią: we, us, our, ours, a wtedy: wē, ūs, ūre, ūrum, ūrne(...). Odmiana osobowa czasowników natomiast bardzo przypominała współczesny niemiecki. Weźmy czasownik hear - współcześnie I, you, we, they hear; he, she, it hears. Wtedy: bezokolicznik (słyszeć) ‘hīeran’, liczba pojedyncza: 1 os. ic hīere, 2 os. thou hīerst, 3 os. hē, hēo, hit hīerð, liczba mnoga: hīerað. Dodajmy do tego formę Past Participle (obecnie heard): hīerende. I to nie wszystko. Różnią się formy rozkazujące w liczbie pojedynczej i mnogiej, Gerund (obecna forma –ing), czas przeszły i parę rzeczy o straszniejszych nazwach. Należy jeszcze zwrócić uwagę na zaimek thou, który pod postacią du i podobnymi, zachował się we wszystkich językach germańskich, oprócz angielskiego, zastąpiony formą grzecznościową you.

Rzeczowniki odmieniały się przez pięć przypadków i posiadały rodzaje męski, żeński i nijaki (ale i tak język polski wygrywa, bo mamy jeszcze męskoosobowy i niemęskoosobowy). Było to tym zabawniejsze, że o ile słońce było żeńskie, a księżyc męski, to żona pozostawała w rodzaju nijakim þat wīf. Rozumie się, że Niemcy mają prawo do mówienia das Mädchen, das Weib (dziewczyna, kobieta), więc zasadna jest konkluzja, że najazdy germańskie poza językiem zaimportowały również specyficzne piękno na Wyspy Brytyjskie.

Wiele zapożyczeń pochodzi z dalekich, tropikalnych krajów, z okresu, kiedy Anglicy postanowili podbić świat i... podbijali go. Barbecue, canoe, cannibal, yoga, bungalow, voodoo, zombie, boomerang i wiele innych to słowa obce, które zadomowiły się w angielskim na dobre. Warto tu dodać słowiańską rekonstruowaną formę ǫpyrь, która przez polskie wąpierz i rosyjskie упырь stała się vampire. Tak, gdyby nie Słowianie, nie powstałby nigdy Zmierzch. Chociaż, gdyby się nad tym chwilę zastanowić, to wcale nie jest powód do dumy... Ponadto z języka polskiego pochodzi angielska pisownia nazwy Czech Republic oraz świerku importowanego z Prus (spruce).

Ostatnimi czasy jesteśmy na etapie internetowego języka angielskiego, choć nie jest to oficjalny status. Używamy akronimów, często nie wiedząc, co znaczą, np. LOL (Laugh out loud), ROTFL (Rolling on the floor laughing), OMG (Oh my God), IMHO (In my humble opinion), USB (Universal serial bus), G2G (Got to go), BTW (By the way). Gdy zdarzy się coś ośmieszającego kogoś, mówimy na to fail, jeśli ktoś nie umie grać w grę [głównie MMORPG (Massive multiplayer online role-playing game)], jest noobem, a gdy ktoś gra aż za dobrze, mowa o nim jako o no-life’ie.

Język angielski tak naprawdę już nie jest angielski. Istnieją jego przeróżne odmiany, a do najciekawszych należą Hinglish, Chinglish i Singlish, używane odpowiednio w Indiach, Chinach i Singapurze. Pomijając zapożyczenia, w angielskim niemal nie ma słów. W dodatku chyba we wszystkich mowach świata dąży się do uproszczeń, stąd wniosek, że może warto zacząć naukę jeszcze jakiegoś innego języka, może tym razem obcego?