In vitro - dlaczego nie? Kościół katolicki ocenia moralnie doprowadzanie do poczęcia dzieci metodą sztucznego zapłodnienia in vitro jako tzw. czyn wewnętrznie zły. Oznacza to, że metoda in vitro jest moralnie zła nie tylko z względu na jakieś złe skutki, ku którym prowadzi (np. śmierć embrionów nadliczbowych lub tych, które nie przeszły pomyślnie próby zagnieżdżenia w macicy), ale przede wszystkim zawiera ona zło sama w sobie, jest zła ze swej natury. Na czym zatem polega to wewnętrzne zło zapłodnienia in vitro? Polega ono na tym, że powstające w ten sposób osoby traktowane są instrumentalnie jako przedmioty, zaspokajające pragnienia innych osób. Wiadomo, że nasze ludzkie życie i spełnienie uzależnione jest od relacji z innymi ludźmi. Bez tych relacji czujemy się niespełnieni i cierpimy. Dlatego czymś normalnym i dobrym jest to, że szukamy w życiu takich więzi, które kształtują naszą tożsamość i przynoszą nam spełnienie. Problem polega jednak na tym, że o ile rzeczywiście mamy prawo do działań mających na celu nawiązanie takich życiodajnych relacji, to nigdy nie mamy prawa do konkretnych osób, z którymi tworzymy lub moglibyśmy tworzyć takie relacje i w związku z tym nikt nie jest zobowiązany, aby wejść z nami w relację. Życie człowieka naznaczone jest zatem pewnym paradoksem: głębokie pragnienia więzi z innymi osobami ulegają spełnieniu wyłącznie w zależności od wolności i dobrowolnej odpowiedzi tych osób. Kiedy próbuje się je zmusić do pożądanej odpowiedzi ze względu na chęć spełnienia czyichś pragnień, wówczas uwłacza się ich osobowej godności i ostatecznie taka wymuszona odpowiedź przestaje satysfakcjonować tego, komu na niej zależy. Realizacja pragnień miłości oblubieńczej i rodzicielstwa, życia społecznego i przyjaźni, a także relacji z Bogiem, będzie ułomna lub niemożliwa, jeśli osoby, których pragnienia te dotyczą, będą sprowadzone wyłącznie do rangi dóbr instrumentalnych. Na przykład, człowiek z natury ma prawo do realizacji miłości małżeńskiej. Co więcej, jeśli nie znajdzie swojej "drugiej połowy", to czuje się niespełniony i cierpi. Nie daje mu to jednak prawa do konkretnej osoby i żadna osoba nie jest zobowiązana, aby zostać jego współmałżonkiem. Z natury także mamy prawo do przyjaźni i zasługujemy na nią. Jeśli człowiek nie ma przyjaciół, to może to rodzić ból samotności. Nikt jednak z tego powodu nie jest zobowiązany, aby się poświęcić, i zostać jego przyjacielem. Podobnie małżonkowie mają prawo do realizacji dobra natury ludzkiej, którym jest rodzicielstwo. Bez potomstwa ich życie staje się w jakimś stopniu niepełne, przysparzając im...