WIELKA SCHIZMA WSCHODNIA

czyli rozłam chrześcijańskiego Rzymu i Konstantynopola



Czym jest schizma wschodnia?. Nazwa ta z czasem przyjęła się w historii jako określenie na anatemy rzuconej nawzajem przez kardynała Humbert'a i patriarchę Michała Cerulariusza. Na wydarzenie to wpłynęło wiele czynników, najważniejsze przedstawię w dalszej części tekstu.

Pewnego letniego popołudnia 1054 roku, gdy w świątyni Mądrości Bożej (gr. Hagia Sophia) w Konstantynopolu miało się rozpocząć wieczorne nabożeństwo, kardynał Humbert i dwaj inni legaci papieża weszli do środka i skierowali się do sanktuarium. Nie przyszli jednak po to, aby się modlić. Na ołtarzu świątyni złożyli bullę z ekskomuniką i natychmiast wyszli. Przechodząc przez zachodnie wrota świątyni, kardynał strząsnął pył ze swych stóp i powiedział: „Niech Bóg patrzy i sądzi”. Zrozpaczony diakon wybiegł za nim na ulicę i błagał o to, żeby zabrał bullę z powrotem. Humbert odmówił. 

To właśnie ten incydent powszechnie uważany jest za wydarzenie, które zapoczątkowało wielką schizmę pomiędzy prawosławnym Wschodem i łacińskim Zachodem. Jednak historycy powszechnie dzisiaj uważają, że jej początków nie da się tak naprawdę dokładnie ustalić. Było to coś, co pojawiało się i narastało stopniowo i było rezultatem długiego procesu, który rozpoczął się na długo przed XI wiekiem i zakończył o wiele później. 

W tym długotrwałym i złożonym procesie oddziaływało wiele różnych czynników. Schizma ta uwarunkowana była przez czynniki kulturowe, polityczne i ekonomiczne, ale główna jej przyczyna nie była jednak świecka, lecz teologiczna. W ostateczności spór pomiędzy Wschodem i Zachodem dotyczył kwestii dogmatycznych – dwóch zagadnień w szczególności: papieskich roszczeń i Filioque. Zanim jednak bliżej przyjrzymy się tym dwu głównym różnicom i zanim weźmiemy pod uwagę rzeczywisty przebieg schizmy, trzeba powiedzieć nieco więcej o jej szerszym tle. Na długo przed otwartą i formalną schizmą pomiędzy Wschodem i Zachodem, obie strony stały się dla siebie nawzajem obce. Usiłując zrozumieć jak i dlaczego eucharystyczna łączność w chrześcijaństwie została przerwana, musimy rozpocząć od rozważań nad okolicznościami tego narastającego wyobcowania. 

Gdy Paweł i inni Apostołowie podróżowali wokół Morza Śródziemnego, poruszali się w obszarze ściśle powiązanej politycznej i kulturowej jedności, jaką było Cesarstwo Rzymskie. Cesarstwo to obejmowało wiele różnych grup narodowościowych, które zazwyczaj posługiwały się swoimi własnymi językami i dialektami, jednakże wszystkie podlegały władzy tego samego cesarza. Istniała rozległa grecko-rzymska cywilizacja, do której swój wkład wnieśli wykształceni ludzie z terenów całego Cesarstwa; greka i łacina były zrozumiałe w prawie każdym jego zakątku, a wielu mogło porozumiewać się przy pomocy obu tych języków. Okoliczności te w znacznym stopniu wspomagały misyjną działalność Kościoła w pierwszych wiekach jego istnienia. 

Jednak w ciągu nadchodzących wieków jedność śródziemnomorskiego świata stopniowo zanikała. Na pierwszy ogień miała pójść jedność polityczna. Od końca III wieku Cesarstwo, choć ciągle teoretycznie jedno, podzielone było zwykle na dwie części, wschodnią i zachodnią, z których każda miała swego własnego cesarza. Zakładając na Wschodzie równorzędną italskiemu Staremu Rzymowi drugą stolicę Cesarstwa, Konstantyn pogłębił ten proces separacji. Później, na początku V wieku, rozpoczęły się najazdy barbarzyńców. Za wyjątkiem Italii, której większa część przez jakiś jeszcze czas pozostawała w Cesarstwie, cały Zachód podzielony był pomiędzy wodzów barbarzyńskich plemion. Bizantyńczycy nigdy nie zapomnieli o rzymskich ideałach z czasów Augusta i Trajana, i ciągle postrzegali Cesarstwo jako teoretycznie ogólnoświatowe, ale Justynian był ostatnim cesarzem, który rzeczywiście usiłował pogodzić teorię z praktyką i jego podboje na Zachodzie wkrótce zostały przerwane. Najazdy barbarzyńskie zniweczyły polityczną jedność greckiego Wschodu i łacińskiego Zachodu i nigdy już nie udało się na stałe jej przywrócić. 

Pod koniec VI i w ciągu VII wieku zostały one jeszcze bardziej od siebie odizolowane za sprawą najazdów Awarów i Słowian na półwysep Bałkański. Iliria, która zwykła spełniać rolę mostu, stała się przez to barierą pomiędzy bizantyńskim i łacińskim światem. Proces separacji posunął się o kolejny stopień wraz z pojawieniem się islamu – Morze Śródziemne, które Rzymianie nazywali niegdyś mare nostrum, „nasze morze”, w znacznej mierze znalazło się pod panowaniem Arabów. Co prawda kontakty kulturalne i ekonomiczne pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią basenu Morza Śródziemnego nigdy całkowicie nie wygasły, ale stały się o wiele bardziej utrudnione. 

Już w VI wieku doszło do małego sporu między Rzymem a Konstantynopolem ,było to za pontyfikatu Grzegorza I Wielkiego (lub Dialog).Gdy Grzegorz obejmował katedrę Rzymu, znaczenie Kościoła łacińskiego i biskupa rzymskiego malało na rzecz patriarchatu konstantynopolskiego. Przyczynkiem do dialogu z Konstantynopolem było ogłoszenie się przez Jana Postnika patriarchą ekumenicznym-inaczej pierwszym(choć nie miał do tego żadnego prawa, gdyż to papież był primus inter pares ). To zdarzenie wzbudziło stanowczy sprzeciw Grzegorza, ponieważ nie dość, że godziło w pierwszeństwo patriarchatu rzymskiego, to było sprzeczne już z samą koncepcją pentarchii. Dyplomatyczne zabiegi Grzegorza pozwoliły złagodzić konflikt, choć i tak jego celem było dążenie do uznania prymatu papieża nad pozostałymi patriarchatami. Różnica zdań pomiędzy patriarchami wschodu i zachodu nie przybrała formy konfliktu, lecz była dialogiem doktrynalnym. Z tego to powodu tradycja Kościołów wschodnich nadaje do dziś Grzegorzowi przydomek Dialog.