Nie sposób charakteryzować epokę romantyczną bez zwrócenia szczególnej uwagi na miejsce i znaczenie czasów przeszłych – historię, która zajmowała w owym czasie jedno z ważniejszych, jeżeli nie najważniejsze, miejsce. Romantycy wyjątkową uwagę kierowali ku średniowieczu. Wieki średnie poruszały wyobraźnię młodych twórców swoją tajemniczością, dzikością, sceneriami walk rycerskich, stąd bardzo częste było umiejscawianie akcji właśnie w tej epoce (np. Konrad Wallenrod Adama Mickiewicza). Bohaterowie romantycznych tekstów bardzo często stawali przed dylematami moralnymi, powodowanymi niezgodnością z kodeksem rycerskim lub prawami boskimi. Przykładem postaci zmagającej się z takim problemem etycznym może być Kordian, który nie potrafi zabić cara, bo chociaż to postać na wskroś zła i bezduszna, wciąż dzierży tron Polski, a średniowieczni rycerze winni byli władcy bezwarunkowe posłuszeństwo. Drugim powodem jego niezdecydowania jest świadomość, iż czyn, który planuje popełnić określa się jako najcięższy z możliwych do popełnienia grzechów – morderstwo.

Inspiracji romantyczni poeci poszukiwali również w późniejszym okresie historycznym. Odnosili się do wojny napoleońskiej, rewolucji i zrywów narodowowyzwoleńczych, trwających w Europie aż do 1848 roku. W Polsce doświadczenie historii łączyło się z utraconą niepodległością i próbami jej odzyskania. Nadzieje wiązano z europejskimi wydarzeniami historycznymi – wojnami napoleońskimi oraz Wiosną Ludów. Znaczące były w epoce również wspomnienia związane z rozbiorami Polski oraz powstaniem kościuszkowskim, budujące tradycję patriotyczną. W okresie romantyzmu nastąpiła apoteoza spisku i rewolucji.

Systemy historiozoficzne przeżyły w epoce romantyzmu znaczny rozkwit. Samo pojęcie historiozofii oznacza filozofię, która skupia się na zrozumieniu przeszłości i wyciągnięciu z niej wniosków. Jest to swego rodzaju analiza, której cel stanowi próba przepowiedzenia lub określenia przyszłych losów świata. W Polsce, przykładami teorii historiozoficznej są m.in. mesjanizm Adama Mickiewicza i prowidencjalizmu Zygmunta Krasińskiego.

Szczególny przejaw prowidencjalizmu można zaobserwować w ostatniej scenie „Nie – boskiej komedii”, gdy Pankracy i jego sługa Leonard po wygranym starciu z arystokratami ruszają na basztę. Chwilę przed tym, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, przywódca rewolucjonistów skazał ostatnich arystokratów na śmierć.

W ostatniej scenie „Nie – boskiej komedii” toczy się dialog pomiędzy Leonardem a Pankracym. Pankracy to postać stojąca na czele rewolucji, lecz wyraźnie odcina się na tle pospólstwa, któremu przewodzi. Jest jednostką, która nie potrafi utożsamić się z żadną grupą – gardzi gminem, tłumu zwolenników potrzebuje jedynie do realizacji zamierzonego celu, czyli przekształcenia obecnego, ułomnego stanu rzeczy w nowy, bliższy ideałowi. Szczerą nienawiścią darzy również arystokratów, więc wyklucza możliwość opowiedzenia się po ich stronie. Jest postacią charyzmatyczną, o radykalnych poglądach, próbuje jednak działań, które mogłyby powstrzymać rozlew krwi (próbuje przekonać Henryka, żeby przeszedł na stronę rewolucjonistów, pozwala arystokratom na poddanie się). W przeciwieństwie do Leonarda przeżywa konflikty wewnętrzne – miewa wątpliwości dotyczące prawości swoich działań, wierzy jednak, że walka w imię słusznej idei, nawet krwawa i bezlitosna, zostanie mu wybaczona przez przyszłe pokolenia.

Leonard to prawa ręka Pankracego i kapłan nowej wiary, której główną ideę stanowi wolność. Swojego przywódcę traktuje jak mentora, jest nim wręcz zafascynowany, nie odstępuje go nawet na krok. Ten bohater „Nie – boskiej komedii” pozbawiony jest problemów moralnych i etycznych – nie ma granic, których nie mógłby przekroczyć, ani zadania, którego nie mógłby wykonać. Leonard nie wie, co to skrupuły, jest bezwzględny i pozbawiony litości, a ponadto cechują go impulsywność i porywczość. Ludzkie cechy pojawiają się u niego dopiero w ostatniej scenie, gdy umiera jego mistrz – Pankracy. Wtedy to, po raz pierwszy, można dostrzec w jego zachowaniu uczucia takie jak strach i zaniepokojenie.

Dialog Leonarda i Pankracego, zamykający „Nie – boską komedię” to konkluzja wydarzeń z całego dramatu. Oto dwóch zwycięzców, mistrz i jego uczeń, stojący na baszcie do niedawna ostatniego, niezdobytego bastionu arystokratów – Okopów św. Trójcy. Wokół niesie się echo wiwatującego tłumu. Pankracy przygląda się otaczającym go terenom – obszarom zniszczenia – jałowym i skażonym śmiercią oraz snuje plany na przyszłość. Wie, że sama destrukcja nie prowadzi do zmian na lepsze, na ruinach trzeba budować - stare idee należy zastąpić nowymi, inaczej trud walki okaże się daremny.

Różnicą w postrzeganiu świata przez rewolucjonistów są odmienne płaszczyzny widzenia – Leonard to postać w pewien sposób ograniczona, zakres jego postrzegania zamyka się na świecie realnym tym, co mogą ujrzeć oczy zwykłego śmiertelnika. Pankracy z kolei wkracza w sferę duchową, doświadcza obecności osoby trzeciej, a w późniejszym czasie również i wizji. Zmysły jego ucznia są zamknięte na płaszczyznę metafizyczną – uczucie Pankracego, jakoby nie byli na baszcie sami, komentuje słowami: „Chyba to ciało przebite”, a wizję wyłaniającego się zza chmury Chrystusa mściciela bierze za grę promieni słonecznych.

Zygmunt Krasiński wykorzystał w swoim utworze „Nie – boska komedia” system filozofii dziejów, nawiązujący do prowidencjalizmu. To założenie historiozoficzne mówi, iż wola i działanie ludzkie ściśle ogranicza Bóg. Człowiek posiada jedynie namiastkę wolności, w rozstrzygającym momencie i tak najważniejszą decyzję, od której będą zależały dalsze losy ludzkie, podejmie Stwórca.

Pankracy w ostatniej scenie pada rażony wizją Chrystusa mściciela, ponieważ jego dokonania wykraczają poza wyznaczone przez Boga granice. Rewolucjoniści obalili wiarę chrześcijańską, a na miejscu dawnego kościoła odprawiali orgiastyczne rytuały, jak dopuścili się również (wielokrotnie) bluźnierstwa przeciwko Bogu. Gdy Pankracy sądzi, że walka o nowy porządek zakończyła się sukcesem, następuje boska ingerencja i przywódca rewolucjonistów ginie rażony światłem Boga karzącego. Ta interwencja sił nadprzyrodzonych ma na celu przywrócenie chrześcijańskiego ładu i ukaranie tego, który pragnął go obalić, to pokaz nieograniczonej boskiej potęgi. Trudno orzec, czy takie zakończenie dramatu oznacza, iż ludzkość otrzymuje ponowną szansę na zbawienia, czy też skazana zostaje na ostateczne potępienie.

Ważnym utworem w kontekście historiozofii jest także III część „Dziadów”, a szczególnie ta scena dramatu, w której Ksiądz Piotr doświadcza wizji przyszłości. Bohater tej sceny to niepospolita osobowość. Jest odważnym patriotą, dużo czasu spędza z więźniami próbując podnieść ich na duchu. Bernardyn wyróżnia się odwagą i potrafi otwarcie przeciwstawić się despotycznej władzy, co można dostrzec w innej scenie – przed balem u Nowosilcowa. Pomimo zniewolenia zakonnik czuje się wewnętrznie niepodległy, czego powodem jest całkowita wiara w Boga i oddanie mu się. Jego najważniejszą cechą jest pokora. Właśnie dzięki niej ma moc egzorcysty, potrafi zwyciężać złe duchy, jak również opierać się ich pokusom. To ona stanowi powód, dla którego Bóg zsyła mu wizję przyszłych losów Polski (bezowocnie błagał o to Konrad).

W profetycznym obrazie jawiącym mu się z woli sił nadprzyrodzonych, widzi kibitki wiozące na Sybir polskich więźniów. Pośród nich dostrzega dziecko, które ma być zbawicielem uciśnionego narodu polskiego. Wizja Księdza Piotra jest niezwykle rozbudowanym porównaniem, pełnym symboli i metafor. Cała przyszła historia Polski w ewokacji bernardyna stanowi alegorię losów Chrystusa. Można dostrzec porównania sytuacji polskiej do Heroda i rzezi niewiniątek, a sądu Piłata nad Jezusem, a nawet jego ukrzyżowania. „Długie, białe, drogi krzyżowe” stanowią symbol moralnej czystości i świadomości, iż każda droga, to męczeńska podróż na miejsce ukrzyżowania, miejsce kaźni.

„I dasz ich wszystkich wygubić za młodu,

I pokolenie nasze zatracisz do końca?”

Słowa te obrazują przygnębiająca przyszłość Polaków, pełną bólu i cierpienia, której ukoronowaniem będzie śmierć, ale śmierć, po której nastąpi odrodzenie. Gdy w wizji bernardyna Chrystus – naród polski – dociera na miejsce wykonania wyroku, zostaje przybity do krzyża „z trzech twardych drzew ukutego”. Symbolizuje on trzy państwa, które dokonały rozbiorów Polski. U stóp krzyża stoi matka rozdzielonego narodu – Wolność, jest to nawiązanie do postaci Marii, matki Jezusa.

„I od stóp jego wionęła

Biała jak śnieg szata

Spadła, - szeroko - cały świat się w nią obwinął.”

Mickiewicz wykorzystał w opisie profetycznej wizji księdza Piotra motyw białej szaty. Biel symbolizuje czystość, zwycięstwo, radość, dla Polski oznacza odrodzenie, zdjęcie kajdan nałożonych przez zaborców. Na samym końcu wizji ponownie pojawia się dziecko, ocalałe podczas wywózki na Sybir, teraz jawi się jako dojrzała osoba. Wybraniec przybiera postać kolosa, ma on trzy oblicza, trzy czoła, trzy stolice stanowią jego podnóże. W jego rękach spoczywa księga, która jest tajemnicą dla każdego poza nim. Ta księga to Liber Mundi (Księga Świata), jest to symboliczne zmaterializowanie boskiego planu – ustalonych praw i przyszłych wydarzeń. Cyfra trzy odnosi się do trzech zaborców, ale ma też inne znaczenie – jest to symbol harmonii, doskonałości i porządku, jaki nastanie po pojawieniu się kolosa.

Widzenie Księdza Piotra to wizja zmartwychwstającej, odradzającej się jak Chrystus Polski. Mickiewicz opisując przyszłość narodu polskiego wykorzystał filozofię mesjanistyczną. Zakłada ona istnienie pośrednika, wybrańca, który poświęci się w imię ogółu, w tym przypadku narodu. Mickiewiczowski mesjanizm zawiera przekonanie o zbawczej roli społeczeństwa, w III części „Dziadów” łączy się on z misjonizmem, czyli przekonaniem o moralnym posłannictwie narodu polskiego mającego odrodzić Europę. Poeta eksponuje zbawczą rolę cierpienia, przekazuje, iż naród polski winien mu się poddać, gdyż jest wybrany i za sprawą boskiej ingerencji kajdany jego niewoli zostaną zerwane.

Gdy na początku epoki romantycy wyrzekli się Boga, mogło się wydawać, że już nigdy nie zwrócą się w kierunku religii. Było to jednak błędne założenie. Stopniowo wszakże – po okresie buntu i polemiki – romantycy odnaleźli swojego Boga. Nie jest to jednak starotestamentowy Bóg prawa Jahwe, lecz Bóg wybaczenia i miłości, Bóg – człowiek, zanurzony w historii i tłumaczący jej sens – Chrystus. Taki obraz zbawiciela można odnaleźć w historiozoficznej teorii, jaką jest mesjanizm III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. To wizja zmartwychwstania narodu polskiego, narodu wybranego przez Boga. Nieco inaczej prezentuje się prowidencjalizm Zygmunta Krasińskiego w „Nie – boskiej komedii”. Tutaj zostają wyraźnie wyznaczone dwie sfery – boska i ludzka. Bóg planuje, wyznacza ścieżkę, którą należy podążać. Realizatorami planu Pan są ludzie. Posiadają oni wolną wolę, lecz gdy zboczą z wyznaczonej przez Boga ścieżki, musi on ingerować, na skutek czego ludzka historia zmienia się w tragedię. Mimo wszystko zaprezentowane powyżej utwory, przedstawiają Boga podobnie – to siła tworząca czas i materię, ona decyduje o przyszłości oraz ma moc karania tych, którzy nie chcą się podporządkować. Romantyczny Stwórca to sprawiedliwy sędzia, ale również i wybawca, daje ludziom poczucie bezpieczeństwa, pozwala wierzyć, że w krytycznym momencie zjawi się by przywrócić ład i harmonię. Jest jak ojciec, który dba o odpowiednie wychowanie swojego dziecka – wie, kiedy należy je ukarać, kiedy nagrodzić, a kiedy pozwolić podejmować własne decyzje i uczyć się na błędach.