Celem moich rozważań jest udowodnienie, że bohater dziecięcy może być wzorem do naśladowania dla osób dorosłych. W poniższych argumentach postaram się udowodnić tę tezę.

Po pierwsze, dziecko może uświadomić osobę dorosłą w bardzo banalnych przekonaniach, iż świat nie jest zły. Jako istota, która nie doświadczyła jeszcze w życiu niczego patrzy na świat z innej perspektywy. Maluch nie zna świata tak dobrze, jak np. jego rodzice, którzy napotykając na różne trudności losu przeżyli wiele niepowodzeń. Mały człowiek może nauczyć dorosłego, jak cieszyć się życiem. Często wystarcza taka błahostka jak jeden szczery uśmiech, aby życie nabrało w danym momencie ciepłych barw. Pozwolę sobie tutaj zacytować słowa pewnej francuskiej pisarki: "Co to jest człowiek dorosły? Dziecko nadęte latami." Również dzięki temu cytatowi możemy zwrócić uwagę na to, że czas i doświadczenie zmienia poglądy człowieka, często wykrzywiając także jego kręgosłup moralny.

Z całą pewnością młody człowiek potrafi docenić to, czego nie doceniają osoby dorosłe. Uzasadniając ten argument, oprę się o książkę Erica Emmanuela-Schmitta "Oskar i Pani Róża". Ten utwór opowiada o chłopcu, Oskarze, którego życie doświadczyło już w bardzo młodym wieku chorobą nowotworową. Niestety chłopiec nie znalazł żadnego oparcia w rodzicach, a jego przyjaciółką stała się starsza wolontariuszka, zwana Ciocią Różą. Jest ona jedyną osobą, którą Oskar docenia, podziwia i z którą dzieli swoje smutki oraz radości. Gdy chłopak przypadkowo dowiaduje się, że zostało mu kilkanaście dni życia, a jego rodzice nie potrafią sobie poradzić z tą wiadomością, całkowicie zamyka się w sobie, a jedynym dla niego oparciem jest właśnie Ciocia Róża. Bohater ucieka ze szpitala i przybywa do domu wolontariuszki, gdzie po pewnym czasie pojawiają się jego rodzice. Wtedy wypowiada bardzo ważne zdanie, świadczące o jego dojrzałości psychicznej: przepraszam, zapomniałem, że wy też kiedyś umrzecie. Rodzice, którzy nie potrafili porozumieć się z synem, w czasie trwania jego choroby w tym momencie znajdują z nim wspólny język i przestają udawać, że wszystko jest dobrze. Na końcu książki bohater umiera, lecz nie żył 'na daremno'. Nauczył swoich rodziców, że kiedy się kocha, nieważna jest choroba czy własne problemy, wtedy trzeba to okazywać i nie skreślać ludzi, ponieważ każdy z nas powinien pamiętać, że też kiedyś umrze.

Kolejnym argumentem, dowodzącym słuszności mojego rozumowania jest to, że dzieci nie patrzą na świat pod pryzmatem materialnym, lecz doceniają to piękno, które je otacza. Przykładem tego twierdzenia może być książka pt. „Mały Książę”. Możemy w niej dostrzec, że dorośli są zbyt zabiegani, aby podziwiać i cieszyć się otaczającym ich światem. Są oni pozbawieni wyobraźni. Mały Książę doskonale ukazuje to, że dorośli odradzają młodemu pokoleniu robienia rzeczy, pozbawiając ich jednocześnie tego co piękne w życiu. Lektura ta uczy również tego jak ważna jest przyjaźń.

Nie należy również zapominać o małych bohaterach, którzy ratując swoje rodziny dowiedli dzielności i przez swą heroiczną postawę ratując innych sami zginęli. Przykładem może być historia 7-letniego Brajana Chlebowski z Łodzi, który dzwoniąc na numer alarmowy 998 powiadomił o pożarze w swoim mieszkaniu. Dyspozytor MSK słysząc płacz chłopca zadysponował zastępy straży pożarnej. Brajan swym bohaterskim czynem uratował nie tylko swojego ojca, ale także mieszkańców kamienicy. Sam przewieziony został do szpitala w krytycznym stanie z powodu zatrucia czadem.

Sądzę, iż podane wyżej argumenty ukazują prawdziwość tezy. Dziecko może stać się wzorem do naśladowania dla dorosłych. Któż z nas nie chciałby spojrzeć czasem na świat beztroskimi oczyma dziecka?