Jest 31 października 2004r. Zegar wybija północ. Jesteśmy w nawiedzonym domu w Kołowrotkach. Założyliśmy się ze starszymi kolegami, że całą noc spędzimy w strasznym dworze.Przekraczamy próg domu. Nagle czujemy potężny powiew wiatru i słyszymy jak za nami zatrzaskują się drzwi. Maniek próbuje je otworzyć, ale one nie ustępują. Zrezygnowani kierujemy się w głąb domu. Docieramy do ponurego salonu . Wszędzie wiszą pajęczyny. Kasia proponuje :

- Zdejmijmy pokrowce z mebli .

- Sama sobie zdejmij –mruczy pod nosem Damian . – Nie wiadomo co się pod nimi kryje .

- No właśnie ! Ja wolę ich nie ruszać – popiera Zenek.

- Jak nie chcecie nic robić to chociaż rozejrzyjcie się gdzie by tu można było przenocować – syknęła Kasia.

- Chodźmy wszyscy na górę może tam coś znajdziemy –zaproponował w końcu Damian .

Wszyscy po wejściu po trzeszczących schodach na pierwsze piętro stajemy jak wryci. Stoi bowiem przed nami tylko jedna, ogromna i zakurzona trumna. Nie wiemy co robić . Po pewnym czasie Tomek proponuje :

- Może otwórzmy ją i zobaczmy co jest w środku .

Wszyscy się boimy to zrobić. Jednak po krótkich namysłach decydujemy się to zrobić :

- Ojej jakie to ciężkie ! – krzyczy Damian .

- Patrzcie w środku nikogo nie ma ! – spostrzega przerażona Danka , która do tej pory się nie odzywała.

- Nie ma się czego bać – twierdzi podtrzymując na duchu Kasia.

Wtem słyszymy dziwne odgłosy , jakby pogwizdywanie. Wszyscy przestraszyliśmy się nie na żarty.

Danka i Kasia krzyczą, ja zaczynam panikować . Nie wiemy co się dzieje .

Gdy dźwięki ustają zaczynamy się zastanawiać co to mogło być :

- Jak myślicie co to były za odgłosy ? –pyta przerażona Hanka.

-Nie mam pojęcia , ale z minuty na minutę coraz mniej mi się to wszystko podoba-dodał Tomek .

- Maniek co ty robisz ?! –krzyczy zdziwiona i przerażona Kasia patrząc na otwierającego tajemniczą i ogromną szafę kolegę .

- Ciekawi mnie , co może być w środku – odparł .

Nagle wszyscy wpadamy w panikę . W szafie leżą zwłoki jakiegoś mężczyzny . Zbiegamy w krzyku i strachu na dół by uciec z nawiedzonego domu . Jednak drzwi są zamknięte . Znowu wpadamy wszyscy w panikę , nie wiemy co mamy robić . Po pewnym czasie się uspokajamy i obmyślamy co mamy począć dalej . Tomek z Damianem zgłaszają się na ochotników by sprawdzić czy w piwnicy domu można spędzić noc . Idąc po schodach na dół jeden z nich zaczyna rozmowę :

- Myślisz , że są tu jakieś duchy ?

- Coś ty . Przecież one nie istnieją .

- No mam nadzieję , bo po tym co się przed kilkoma chwilami stało to już niczego nie jestem pewien .

Nagle znowu słyszą gwizdanie i to o wiele bardziej głośniejsze niż przedtem :

- Damian słyszysz ?! – spytał spanikowany Zenek.

- Tak . Ale chodźmy sprawdzić co to jest . Jestem ciekawy .

Wtem zauważają zjawę młodzieńca , który chodzi po piwnicy :

- A ! Tomek co to jest ?!

- To duch ! Uciekajmy stąd !

Tomek ucieka z nawiedzonej piwnicy i zostawia w niej Damiana samego . Porzucony kolega mdleje ze strachu , gdy się budzi jest środek nocy . Chce się wydostać z piwnicy jednak kiedy spostrzega , że drzwi są zamknięte znowu słyszy przerażające gwizdy , ujawnia mu się duch , który do niego zaczyna przemawiać :

- Czemu się mnie boisz ?

Sparaliżowany strachem Damian nic nie odpowiada .

- Nie chcę zrobić ci nic złego – oznajmia zjawa. – Porozmawiajmy .

Damian w końcu zbiera się na odwagę i pyta :

- Czemu chodzisz po tej piwnicy ?

- Tutaj zostałem zamordowany . Po mojej śmierci moi oprawcy chcieli mnie pochować w ogrodzie ,ale jeden z nich zaprzeczył i włożył mnie do szafy na piętrze . Do tej pory nie mogłem nikomu opowiedzieć mojej historii , ponieważ wszyscy bali się wchodzić do mojego domu dzięki tobie czuję się lepiej– odpowiada ze spokojem w głosie duch.

- To straszne – rzekł Krzysiek. – Nigdy nie myślałem, że w tak spokojnej wsi jak Kołowrotki mogła się przytrafić taka tragedia .

- Teraz idź już sobie chłopcze, twoi rówieśnicy myślą pewnie, że nie żyjesz. Uciekaj stąd !

Po tej krótkiej , lecz przerażającej rozmowie zjawa otworzyła drzwi od piwnicy , które wcześniej zamknęła aby Damian mógł spokojnie odejść , gdy przychodzi do nas cały i zdrowy ogarnęło nas szczęście. Nie wierzyliśmy własnym oczom . Zegar w salonie akurat wybija południe . Szczęśliwi a zarazem przerażeni jeszcze raz chcemy spróbować otworzyć wejściowe drzwi domu . Idąc przez salon do korytarza , na którego końcu się one znajdują Maniek powiedział :

- Jestem ciekawy co zrobimy , jak będą zamknięte .

- Pewnie zostaniemy tu do końca życia – jęczy zrozpaczona Danka .

- Nie przesadzajcie ! Na pewno się stąd wydostaniemy – podtrzymuje na duchu Kasia .

I wtem ku naszemu zdziwieniu drzwi same się otwierają . Wszyscy uradowani i , ale ze strachem opuszczamy mury nawiedzonego domu .

Postanowiliśmy wszyscy wspólnie , że nigdy już nie będziemy uczestniczyć w takiego rodzaju zabawach .