Zarówno cześnik Maciej Raptusiewicz, jak i rejent Milczek reprezentują w „Zemście” odchodzące już w przeszłość czasy saskie. Ta epoka ukształtowała ich obraz świata, charaktery, kultura sarmacka określiła obyczajowość, uznawany system wartości – szczególnie w przypadku Cześnika. Obu bohaterów wiele łączy. Wyróżnia ich, szczególnie Cześnika, szlachecka buta, przekonanie o wyższości nad innymi reprezentantami klas społecznych. Są hardzi (zacięci), dumni, mają bujny temperament. Obaj kierują się specyficznym poczuciem sprawiedliwości i pragnieniem zgromadzenia możliwie największej ilości dóbr materialnych. Dążą do tego bez żadnych skrupułów i zahamowań. To, co uważają za swój interes automatycznie staje się sprawiedliwe. I obaj są gotowi własnoręcznie wymierzać sprawiedliwość. Wkracza tu pewna anarchia i bezprawie.

W młodości Cześnik słynął jako tęgi rębajło, nic więc dziwnego, że podczas sejmików zabiegano o jego względy. Walczył w konfederacji barskiej – zawsze bardzo chętnie rozmawiał o swoich zasługach dla ojczyzny. Bohaterowie „Zemsty” często wspominają gwałtowność Raptusiewicza - „Cześnik – wulkan aż niemiło

Żebym krótko go nie trzymał,

Nie wiem co bym z światem było”

mówi Papkin, a jego słowa potwierdza Rejent głosząc: „Cześnik burda – ja spokojny”

W komedii ma już za sobą szumną młodość, jest starym kawalerem, człowiekiem w średnim wieku, ale nie uskarża się na starcze dolegliwości.

Maciej Raptusiewicz pełni czysto honorowy, tytularny i niezbyt wysoki urząd cześnika powiatowego (niegdyś cześnicy różnych szczebli służyli królowi przy stole). Jest stryjem swej wychowanki Klary, której dobrami zarządzał, prawdopodobnie nie posiadając znaczniejszego majątku. Jednak przyjmował pozy wielkiego pana, bogacza. Nie miał wykształcenia, był niezbyt błyskotliwy, raczej ograniczony. Wnikliwe myślenie nie stanowiło jego mocnej strony, podejmował natychmiast nagłe decyzje, wyróżniał się zapalczywością, porywczością, wybuchowością, w każdej chwili był gotów do rękoczynów. Autor nadał mu jednoznacznie mówiące nazwisko – utworzone od słowa raptus, czyli gwałtowny, porywczy. Ten zawadiaka, jak już wspomniałam, był niemal wzorcowym okazem Sarmaty. Żyjący w poczuciu bezkarności, trwał w szlacheckiej bucie, znajdował ujście dla wybuchowego temperamentu. Jakby nie przyjmował do wiadomości, że zmienia się świat wokół niego. Zajmując się intrygami, pisaniem miłosnych listów przyjął zupełnie obcą sobie rolę.

Cześnik ma też godne uwagi cechy pozytywne (praktycznie żadną z nich nie odznaczał się Milczek): jest gościnny, wesoły, otwarty, szczery, bywa rozczulającą nieśmiały wobec kobiet. Fredro tak ukazał tę zabawną postać, iż pomimo jej rozlicznych wad można Cześnikowi sporo wybaczyć, spotyka się on z większą sympatią czytelników niż Milczek, o którego charakterze niewiele można dobrego powiedzieć.

Milczek był, pod wieloma względami, przeciwieństwem Cześnika. Wykonywany zawód narzucał mu układność, rodzaj wyciszenia, ugrzecznienie i obłudę w stosunkach z ludźmi. Pozornie usuwając się w cień, udając pokorę, był w gruncie rzeczy niebywale zawzięty. Wiązał to ze specyficznym pojmowanym honorem szlacheckim, który nie pozwalał mu ustąpić ani na krok, nakazywał do końca bronić nawet urojonych racji.

Skryty, skąpy, dorobkiewicz Milczek był pewnie marnym prawnikiem, ale pozostawał i polskim szlachcicem i właśnie szlacheckie przymioty, wyobrażenia o świecie w chwilach najważniejszych brały u niego górę. Chociaż był człowiekiem wykształconym, odznaczał się brakiem tolerancji, despotycznością, nie nosił sprzeciwu (choćby syna Wacława), był gotów do fałszerstw, naginania prawa, czego nie oczekuje się od byłego rejenta, czyli z grubsza dzisiejszego odpowiednika dzisiejszego notariusza, osoby godnej najwyższego zaufania. Obce były mu normy moralne, etyczne, dość obłudnie udawał świętoszka.

Przedstawiając obie postacie, skłaniając czytelników do rozpatrywania jednej na tle drugiej, autor uwypuklił ich wady, śmiesznostki, uczynił je komicznymi. Serdeczny, ciepły humor Fredry skłania czytelników do wybaczenia scenicznym postaciom nawet poważnych uchybień wobec moralności, dobrych obyczajów.