W niniejszej pracy chciałabym przedstawić doktryny wojenne, ich twórców a także to jak ewoluowały w okresie od I wojny światowej do końca XX wieku. Skupiłam się na obszarze Europy oraz Stanów Zjednoczonych, przedstawiając teorie wybitnych generałów, marszałków i admirałów jak min. Alfred von Schliefen, Andre Beaufre lub Thomas Power.

Na początek chciałabym przedstawić definicję samej doktryny wojennej, co nie jest proste gdyż rozbieżność w tłumaczeniu tego terminu istniała zawsze. Pierwszą cechą pojęcia doktryny wojennej jest powszechne rozumienie, że jest ona zbiorem oficjalnie uznanych poglądów na charakter przyszłej wojny i sposobu jej prowadzenia. Zasadniczą przesłanką do budowy podstaw doktryny wojennej jest pogląd na prawdopodobną postać przyszłej wojny, a ta z kolei zdeterminowana jest rozwojem techniki. Przy ustalaniu podstaw doktryny należy brać także inne skomplikowane czynniki, takie jak np. potencjał ekonomiczny państwa, warunki geograficzne (topografia, klimat itp.) warunki demograficzne, a nawet względy historyczne. Powyższe warunki odnoszą się także do przeciwników, względnie sprzymierzeńców.

Doktryna wojenna występuje bez wątpienia na dwóch płaszczyznach – z jednej strony jest to doktryna prowadzenia wojny na najwyższym szczeblu tzw. Polemarchiczna, z drugiej strony jest to doktryna na szczeblu niższym czyli polowym. Pierwszym wyrazem doktryny jest plan wojny. F. Skibiński pisze: „ Rola planu wojny w całej konsekwencji powstania i realizowania doktryny jest dwojaka:

- po pierwsze jest to konkretny dokument (zbiór dokumentów), którego duch i litera stanowią dokładne odbicie polemarchicznej doktryny wojennej.

- po drugie sam plan wojny jest oczywiście doktryną (zwykłym planem). Stanowi natomiast następny w hierarchii punkt wyjścia, przekazując wskazówki i wytyczne dla tworzenia i rozpowszechniania pragmatycznej doktryny wojennej. Te wytyczne i te wskazówki, wynikające z planu wojny, przedostają się do wykonawców w kształcie już w jakimś stopniu opracowanym, a w każdym razie określającym warunki i postulaty najwyższych władz szczebla polemarchicznego”

Doktryna wojenna obejmuje takie czynniki jak: ustrój państwa, sytuację polityczną (wewnętrzną i międzynarodową), zasoby kraju, potencjał gospodarczy, poziom naukowo techniczny, doświadczenia prowadzenia wojny, położenie geograficzne. „Te czynniki sprawiły, że w XX wieku wykształciły się trzy typy doktryn wojennych:

- doktryny o charakterze obronnym (defensywnym)

- doktryny o charakterze zaczepnym (ofensywnym)

- doktryny o charakterze zaczepno – obronnym (mieszanym)”

W cywilizacji europejskiej doktryny militarne kształtowały się w wyniku trwającego tysiące lat procesu zmieniającego ustroje polityczne, gospodarcze i technologiczne państw. Toczone w tych czasach wojny były mniej lub bardziej szczegółowo analizowane, a wyciągane z tych analiz wnioski pozwalały na wypracowanie coraz to nowych sposobów prowadzenia walki w sytuacji zagrożenia kraju bądź w sytuacji chęci podboju obcego terytorium.

Pierwszą doktryną jaką chciałabym przedstawić była doktryna Rzeszy za czasów panowania cesarza Wilhelma II, na przełomie XIX i XX wieku. Ówczesna doktryna przewidywała wojnę manewrową mimo, że nie zagwarantowano dostatecznych środków do jej prowadzenia. Powodem tego było przekonanie, że kolejna wojna będzie krótka i do jej prowadzenia wystarczą istniejące zasoby ludzkie oraz zapasy broni i amunicji. Co więcej konserwatywność dowództwa niemieckiego sprawiała, że nie starali się oni w ogóle poprawić jakości wyposażenia wojsk przez nowsze technologie. Dopiero kryzys marokański oraz presja nacjonalistycznie nastawionej opinii publicznej sprawiła, że w 1913 roku armia została zwiększona o 117 tysięcy żołnierzy oraz 19 tysięcy oficerów i podoficerów i liczyła ogółem 761 tysięcy żołnierzy.

Godnym uwagi postępem technologicznym w niemieckiej armii był ten, który nastąpił w marynarce wojennej. Przyczynił się do tego admirał Alfred von Tirpitz, który wylansował koncepcję rozbudowy potężnej floty okrętów liniowych. Tirpitz w 1897 roku opracował projekt rozbudowy floty do 19 pancerników, 9 pancerników obrony wybrzeża, 12 dużych i 30 małych krążowników, nie licząc mniejszych jednostek. Niemiecka flota w 1914 roku zaraz po brytyjskiej zajmowała drugie miejsce na świecie. Tirpitz realizując swój plan powiększania floty kierował się przesłankami głównie politycznymi, był przekonany, że silna marynarka wojenna ułatwi Rzeszy prowadzenie globalnej polityki dzięki czemu uda im się zerwać przymierze brytyjsko – rosyjskie. Admirał uważał, że wystarczy uzyskanie jedynie lokalnej przewagi na Morzu Północnym w celu pobicia sił brytyjskich na tym akwenie, co zapewniło by im panowanie na morzu. Koncepcja ta nazwana została Risikoflotte i została przyjęta przez admiralicję i cesarza.

Kolejnym wybitnym niemieckim strategiem był gen. Alfred von Schlieffen. Propagował on prowadzenie działań zmierzających do okrążenia przeciwnika. Wiedział on, że państwo niemieckie mimo bardzo silnej armii miało jeden słaby punkt: swoje położenie. Po obu stronach swoich granic znajdowało się silne i niebezpieczne mocarstwo, z zachodu Francja ze wschodu Rosja. Najważniejszym a zarazem najtrudniejszym zadaniem każdego planu prowadzenia działań wojennych było określenie, które z tych państw jest bardziej niebezpieczne. Za głównego wroga Niemiec Schlieffen uważał Francję, jej modernizacja armii oraz rozbudowanie sieci kolejowej zdecydowanie stwarzały zagrożenie dla niemieckiego bezpieczeństwa. Schlieffen stworzył plan uderzenia na zachód, polegający na obejściu twierdz francuskich poprzez terytoria Belgii i Luksemburga oraz południową część holenderskiej prowincji Limburgii. Zakładał również, że francuzi zaniepokojeni niemieckim marszem przez Holandie wkroczą do Belgii łamiąc przy tym prawo międzynarodowe wynikające z nienaruszalności granic, co pozwoliłoby na bezkarne wkroczenie armii niemieckiej do tego kraju.

Plan Schlieffena był wielokrotnie zmieniany i modyfikowany, niezmienny pozostał jednak warunek, że armia na zachodzie powinna być silniejsza gdyż tam spodziewano się decydującej bitwy. Plan Schlieffena mimo wielu błędów został uznany za wyraz mądrości wśród niemieckich sztabowców. Tuż przed wojną, w 1913 roku, generał Helmuth von Moltke, podzielał zdanie Schlieffena i przyznał zaszczytne miejsce głównego wroga Niemiec Francji. Powodem tego była jej mniejsza powierzchnia, lepsza organizacja i administracja oraz rozbudowana sieć kolejowa, które gwarantowały jej szybkie przeprowadzenie mobilizacji co stwarzało największe zagrożenie dla Niemiec.

Austro – Węgry również posiadały własną doktrynę militarną opartą w znacznym stopniu na ofensywie. Stworzona na przełomie XIX i XX wieku doktryna miała być środkiem do zrealizowania głównego celu wojny, którym było zniszczenie Serbii, a także zwiększenie swoich wpływów politycznych na Bałkanach co wiązało się z ciągłymi konfliktami z Rosją. Austro – Węgry wyrażały również chęć odbudowania części Polski oraz przyłączenia Galicji do Królestwa pod berłem cesarza austriackiego. Głównym dowódcą sił zbrojnych w Austro – Węgrach od 1906 roku był generał Franz Conrad von Hotzendorf, to on decydował o planach wojennych. Ówczesna doktryna militarna zakładała prowadzenie szybkich i decydujących działań ofensywnych i niezbyt miała się do rzeczywistości. Całe wojska lądowe szkolone były przede wszystkich w prowadzeniu działań zaczepnych. We flocie również panowała doktryna ofensywna, a głównym zadaniem floty było zabezpieczenie posiadanych baz morskich i umocnienia nadbrzeżne, ponieważ istniało ryzyko zerwania Trójprzymierza a co za tym idzie utracenia teraźniejszych sprzymierzeńców.

W 1909 roku gen. Hotzendorf razem z gen. Von Moltkem opracowali strategię działań przeciwko Rosji, zakładającą ofensywne wystąpienie armii austro – węgierskiej na obszarze między Wisłą a Bugiem. Miało to na celu uprzedzenie oczekiwanej ofensywy rosyjskiej i zepchnięcie pozycji wyjściowych wojsk nieprzyjaciela dalej na wschód. Była to bardzo ryzykowna strategia gdyż wojska austro – węgierskie sprzeciwiały się o wiele silniejszej armii rosyjskiej i mogła przynieść skutek jedynie przy pomocy sił niemieckich.

Twórcą francuskiej doktryny wojennej końca XIX wieku był komendant Wyższej Szkoły Wojennej Henri Bonnal, zwolennik tzw. Defensywy strategicznej, której założenia polegały na czekaniu na nieprzyjaciela, zatrzymaniu jego pochodu i podczas pierwszych walk zorientowaniu się o jego siłach i zamiarach. Ma to pomóc w podjęciu ofensywy i stoczeniu decydującej bitwy. Bonnal przewidział również niemieckie plany oskrzydlenia Francji i stworzył tzw. Plan XIV, zatwierdzony w 1898 roku przez Najwyższą Francuską Radę Wojenną. Plan ten mówił o pozwoleniu na wdarcie się niemieckiego prawego skrzydła armii w głąb Francji a następnie uderzenie w te siły i zniszczenie całego prawego skrzydła. W kolejnych latach plany te były modyfikowane i powstawały nowe. Na przykład Plan XVII, którego twórcą był gen. Joseph Joffre, przewidywał wojnę krótkotrwałą, i że należy dążyć wszystkimi siłami do rozstrzygającej bitwy. Albo Plan XVIII, który stworzył w 1913 roku, i który zakładał rozmieszczenie pięciu armii wzdłuż granicy od Belfort po Sedan. Jego głównym celem była tzw. Piorunująca ofensywa, którą zamierzał przeprowadzić wszystkimi siłami. Plan ten został zatwierdzony przez Najwyższą Radę Wojenną oraz przez rząd.

Wielka Brytania przed wybuchem wojny jako jedyny kraj nie wprowadziła powszechnego obowiązku służby wojskowej, a jej plany wojenne były raczej defensywne i sprowadzały się głównie do utrzymania swojego panowania na morzu oraz do zachowania równowagi militarnej w Europie. Niepokojące wydawała się siła militarna i gospodarcza Niemiec, która mogła zburzyć dotychczasowy europejski system równowagi. W 1902 roku powołano w Wielkiej Brytanii Komitet Obrony Imperialnej, który miał za zadanie prowadzić jednolitą politykę militarną floty i wojsk lądowych. Niedługo po nim powstał Imperialny Sztab Główny, którego zadaniem było prowadzenie studiów nad zagadnieniem strategii imperialnej. Już w 1911 roku rząd brytyjski zadecydował, że w przypadku wojny francusko – niemieckiego wspomoże Francję swoim korpusem ekspedycyjnym. W tym samym czasie marynarka wojenna przygotowywała się do długotrwałej wojny i do zastosowania wobec przeciwników blokady morskiej.

Polityka Stanów Zjednoczonych wynikała z poczucia zupełnego bezpieczeństwa kraju, który opowiadał się za doktryną defensywną. W 1913 roku Stany Zjednoczone posiadały armię ochotniczą składającą się zaledwie z 84 tysięcy żołnierzy i 4700 oficerów, przy 97 milionach mieszkańców tego kraju. Dopiero I wojna światowa uświadomiła władzom słabość militarną swojego kraju. W 1917 roku obowiązywała już powszechna służba wojskowa i w ciągu trzech tygodni armia powiększyła się o 10 milionów mężczyzn. Od czasu przystąpienia USA do wojny, amerykanie zaczęli przejawiać duże zainteresowanie nowymi sposobami prowadzenia wojny i zaczęli rozwijać swoje lotnictwo i broń pancerną. Pod dowództwem generała Josepha Pershinga siły zbrojne Ameryki zaczęły stosować ofensywną doktrynę militarną.

Po rozpoczęciu I wojny światowej, zarówno Niemcy jak i Francja i Rosja liczyły na szybki przebieg walk i rychły koniec wojny. Przekonani o doskonałości swoich doktryn wojennych uważali, że kluczem do sukcesu będzie koncentracja sił i wykorzystanie przewagi liczebnej. Niestety wojna ta przyniosła niebywały postęp technologii, który zaskoczył samych uczestników walk. Wykorzystanie gazów bojowych, czołgów, okrętów podwodnych oraz wyspecjalizowanego lotnictwa zmusiło Sztaby Generalne do zaktualizowania dotychczasowych doktryn wojennych.

W dwudziestoleciu międzywojennym istniały dwa przeciwstawne sobie bloki państw, do jednego należały państwa „osi” czyli Niemcy, Włochy i Japonia, a do drugiego Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania. Różnicą miedzy nimi było to, że pierwsza grupa państw dążyła do zrealizowania swoich imperialnych celów, a co za tym idzie zbroiła swoje armie w najnowocześniejsze technologie oraz jak najbardziej ofensywne typy broni. Tworzono nowe doktryny militarne, które szczegółowo przedstawiały cele i zadania nowych typów wojsk. Głównymi elementami tych doktryn były: silne lotnictwo, wojska powietrznodesantowe oraz szybko przemieszczające się jednostki pancerne i zmechanizowane. Drugi blok państw opowiadał się raczej za defensywną doktryną wojenną, co nie oznacza, że pozostawał bierny w kwestii modernizacji swoich sił zbrojnych. Miało to jednak inny charakter, a mianowicie robili to w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom.

Za podstawowy środek rozstrzygania wojen uważano lotnictwo, w którym dokonał się bardzo duży postęp technologiczny. Włoski generał Giulio Douhet, autor książki pt. Panowanie w powietrzu przekonywał, że utworzenie niezależnych sił powietrznych jest kluczem do sukcesu wojny. Jego teoria polegała na posiadaniu wielkiej armii powietrznej składającej się z wielu samolotów przeznaczonych do zrzucania bomb a także toczenia bitew w powietrzu. Najskuteczniejszym sposobem zniszczenia przeciwnika według Douheta było bombardowanie miejsc strategicznych nieprzyjaciela np. lotnisk, składów zaopatrzenia, baz lotniczych czy zakładów produkcyjnych, a po zdobyciu przewagi w powietrzu armia lotnicza miała uderzyć na wojskowe, przemysłowe i polityczne ośrodki nieprzyjaciela i krótkim czasie wygrać wojnę. Douhet jako pierwszy stworzył przemyślaną i skonkretyzowaną teorię masowego użycia lotnictwa do celów strategicznych.

Francuska doktryna wojskowa dla lotnictwa opierała się na założeniu, że wkrótce dojdzie do wojny z Niemcami lub Włochami w związku z czym niezależne lotnictwo może przygotowywać się do wojny we własnym zakresie, niezależnie od sił lądowych. Generał Victor Denain – ówczesny minister lotnictwa – stworzył doktrynę zakładającą powstanie strategicznego lotnictwa bombowego oraz taktycznego wspierającego działania sił lądowych. Do realizacji tej doktryny powstał Plan nr V, zatwierdzony w 1938 roku przez Radę do Spraw Lotnictwa. Plan ten przewidywał zwiększenie ilości samolotów najpierw o 2617, a w rok później do 2938.

W III Rzeszy w 1933 roku utworzono Luftwaffe – siły powietrzne – na których czele stał marszałek Hermann Goring. Głównymi zadaniami Luftwaffe było: zdobycie i utrzymanie panowania w powietrzu, prowadzenie strategicznych operacji powietrznych, izolację pola walki i bezpośrednie wsparcie sił lądowych. Strategiczne panowanie w powietrzu miało być osiągnięte w wyniku zakrojonej na szeroka skalę operacji powietrznej, w wyniku której miano nie tylko zniszczyć lotnictwo przeciwnika na lotniskach, ale również zdezorganizowanie działań wroga poprzez zbombardowanie ośrodków mobilizacyjnych, centrów dowodzenia, węzłów komunikacyjnych i innych obiektów strategicznych. W roku 1939 niemieckie lotnictwo było najlepsze na świecie pod względem nowoczesności maszyn, posiadając choćby Messerschmitt Me 109, który w 1937 roku pobił rekord prędkości.

Oprócz lotnictwa duży wpływ na wynik wojny oprócz lotnictwa miały wojska pancerne i zmechanizowane. Duże znaczenie miało pojawienie się czołgów, które po zakończeniu wojny wywołały duże zamieszanie wśród opinii teoretyków wojskowych. Otóż niektórzy uważali, że są one zupełnie niepotrzebne armii, a czołg sam w sobie jest dziwactwem. Byli również tacy, którzy uważali, że czołgi odgrywają dużą rolę podczas walki i mają wpływ na jej wynik. Na przykład w Wielkiej Brytanii takie osobistości jak John Fuller, Basil Lidell Hart czy Giffard LeQuesne Martel uważali, że nowoczesna armia nie może obejść się bez czołgów, że nawet niewielka ale za to zmechanizowana armia, która dzięki szybkości, ruchliwości i dużej sile ognia mogłaby w niedługim czasie wygrać wojnę. Lidell Hart twierdził, że czołgi są współczesną formą ciężkiej kawalerii, która powinna być używana w najbardziej zmasowany sposób do uderzenia na skrzydła, system komunikacyjny oraz stanowiska artylerii przeciwnika. W 1934 roku w Wielkiej Brytanii powstała jako pierwsza na świecie 1 Brygada Zmechanizowana, składająca się zarówno z czołgów jak i piechoty opancerzonej (zmotoryzowanej) wspartej przez artylerię zmotoryzowaną oraz inne jednostki przemieszczające się za pomocą pojazdów mechanicznych. Natomiast już w 1937 roku przełomem było sformowanie 1 Zmechanizowanej Dywizji Szybkiej posiadającej 400 czołgów. Doktryna militarna Wielkiej Brytanii mówiła o konieczności tworzenia formacji pancernych i zmechanizowanych jednak zakładała też istnienie takich jednostek pancernych, które będą działać w szykach piechoty. W efekcie podczas II wojny światowej wykorzystywane były nie tylko dywizje pancerne ale też brygady pancerne i brygady czołgów, których głównym zadaniem było wspieranie walczącej piechoty.

Idąc śladami Wielkiej Brytanii, Niemcy w 1934 utworzyli Dowództwo Wojsk Zmotoryzowanych i Zmechanizowanych na czele z generałem Lutzem, zaś na czele jego sztabu stanął Heinz Guderian. Do wyposażenia dywizji pancernych należały dwa typy czołgów: 1. Lekki uzbrojony w dwa karabiny maszynowe i armatę przeciwpancerną, oraz 2. Średni różniący się od lekkiego tylko większym kalibrem armaty. Czołgi lekkie miały stanowić uzbrojenie kompani, których zadaniem była walka z wozami bojowymi oraz likwidacja stanowisk dział przeciwpancernych przeciwnika. Czołgi średnie miały wspierać czołgi lekkie.

Zdaniem Guderiana Niemcy z powodu swoich skromnych zapasów surowców strategicznych nie mogą sobie pozwolić na długotrwałą wojnę. Jego zdaniem szybkie zwycięstwo można było osiągnąć poprzez wykorzystanie do ataku na przeciwnika silne związki pancerne wspierane przez lotnictwo, W ten sposób powstała doktryna militarna nazwana później „Blitzkriegiem” czyli wojną błyskawiczną mówiącą: „ w pierwszym zaskakującym uderzeniu można zająć ważne przemysłowe i wydobywcze rejony lub zniszczyć je z powietrza, tak aby nie mogły wziąć udziału w wojennej produkcji. Należy zakłócić funkcjonowanie ośrodków rządowych oraz wojskowych i zdezorganizować system transportu. Po pierwszej fali powietrznych i zmechanizowanych ataków będą szły dywizje piechoty zmotoryzowanej, które zajmą i będą okupowały terytorium przeciwnika, co umożliwi jednostkom mobilnym wykonanie kolejnego uderzenia. Dywizje pancerne nie będą się zatrzymywały kiedy osiągną swe pierwsze cele działania, lecz uczynią wszystko, by przypieczętować przełamanie linii komunikacyjnych przeciwnika. Ataki mają sięgać tak głęboko w terytorium przeciwnika, jak to tylko możliwe. Lotnictwo ma zaatakować odwody przeciwnika i uniemożliwić ich wykorzystanie”. W praktyce teoria ta zupełnie się sprawdziła, w 1937 roku w Meklemburgii podczas pokazu manewrów wszystkich rodzajów wojsk to czołgi wykazały się największą skutecznością.

Inna wybitną koncepcją prowadzenia wojny niekonwencjonalnymi metodami była koncepcja wojny totalnej opracowana przez niemieckiego generała Ericha von Ludendorffa. Samo pojęcie wojny totalnej można było rozumieć jako wszechogarniająca, wszechobejmująca. Miała ona według Ludendorffa, objąć swym zasięgiem całe terytorium walczących państw, a więc także ludność cywilną, która na równi z armią miała doświadczyć surowych praw wojny. Ludendorff uważał, że zwycięstwo wojenne zależy od umiejętności i zręczności w polityce. Pisał, że „wojny totalnej nie można oddzielić od polityki i dlatego polityka powinna była, przynajmniej podczas wojny światowej, w pełni rozwinąć siły żywotne narodu i służyć kształtowaniu się jego życia. Wszyscy ludzie powinni zrozumieć, że ich obowiązkiem jest oddać solidarnie wszystko bez reszty dla wojska i narodu”. Istotą poglądów Ludendorffa było stworzenie najpierw państwa totalitarnego, które dopiero umożliwi prowadzenie wojny totalnej. Podstawowym źródłem środków na prowadzenie tej wojny jest wykorzystanie wewnętrznych zasobów kraju, w szczególności zasobów żywnościowych. W okresie pokoju należy więc gromadzić zasoby żywności i surowców. Jednak przygotowanie do wojny musi obejmować przede wszystkim moralne przygotowanie narodu. Ludendorff podkreśla, że w wojnie totalnej walczy nie państwo, lecz naród. Aby go do tego przygotować, należy mu wpajać rasistowskie zasady. Autor pisze: „ totalne kierownictwo wojny i polityka totalna powinny oczywiście nie tylko przeciwdziałać zagrożeniu zwartości narodu, lecz utrzymywać je za pomocą wszelkich środków, takich jak prasa, radio, film i inne publikacje różnego rodzaju”, natomiast podczas wojny kierownictwo wojny totalnej powinno przedsięwziąć kroki, które uniemożliwią obniżenie morale narodu, poprzez np. zaostrzenie cenzury prasowej, zaostrzenie sankcji za zdradę tajemnicy wojskowej, zamknięcie ruchu granicznego z państwami neutralnymi, zakaz zebrań, internowanie przynajmniej przywódców „niezadowolonych”, kontrole komunikacji i radia.

Ludendorff uważał, że mimo szybkiego rozwoju lotnictwa, mimo zmian zachodzących w marynarce wojennej, tym rodzajem sił zbrojnych, który może pokonać przeciwnika i zwycięsko zakończyć wojnę, będą wojska lądowe. Jego zdaniem rzeczywistość wymaga przede wszystkim pobicia nieprzyjacielskiej armii lądowej. Dopiero potem będzie można aktywnie działać na tyłach wroga. Ludendorff za podstawową jednostkę strategiczną uważał dywizje piechoty, która na wyższym szczeblu organizacyjnym wchodzi w skład korpusu armijnego, a ten w skład armii. Obok dywizji piechoty przewidywał też istnienie dywizji kawalerii oraz bliżej nieokreślonych jednostek pancernych. Najważniejszym celem działań bojowych miało być zwycięskie zakończenie wojny przez stoczenie walnej bitwy.

W latach trwania II wojny światowej rządy wielu państw zaangażowanych w wojnę zmuszone były nie tylko do ciągłego zwiększania stanów osobowych swych armii, ale również do poprawy ich wyposażenia. Konstruktorzy na całym świecie prześcigali się w pomysłach dotyczących budowy nowych rodzajów broni co spowodowało, że w ciągu sześciu lat wojny rozwój coraz to nowocześniejszych systemów uzbrojenia i innego sprzętu wojskowego nabrał niesłychanego tempa. W warunkach wojny manewrowej na polu walki coraz większego znaczenia nabierał samochód i stopniowo wypierał wykorzystywanie koni. Rozwój broni pancernej i powstanie nowej doktryny wojny pancernej, zapoczątkowały użycie czołgów jako podstawowego środka walki. Dziedziną znaczącego postępu technicznego było też lotnictwo. Bardzo szybko rozwijały się zwłaszcza samoloty myśliwskie, przeznaczone do zwalczania środków napadu powietrznego oraz ubezpieczania działań bojowych własnego lotnictwa i wojsk lądowych. Podczas II wojny światowej po raz pierwszy w historii wojskowości wykorzystano śmigłowce do zadań bojowych.

Okres „Zimnej wojny”, czyli niemal 50 lat, był okresem strachu przed wybuchem kolejnego konfliktu. Krąg ludzi zajmujących się problemami doktryny wojennej rozszerzył się ogromnie. Do tego kręgu należą fizycy atomowi, którzy mogliby najlepiej przewidzieć skutki uderzeń nuklearnych, ekonomiści, którzy mogliby najlepiej powiedzieć, czy i jak można przystosować kraj do wyścigu zbrojeń, odbudować go po zniszczeniach w przypadku wybuchu wojny, politycy, którzy mogliby wskazać, czy i jak można użyć szantażu atomowego jako środka dyplomacji, prawnicy, którzy mogliby rozważyć, czy państwo poddające się w sojuszu opiece supermocarstwa nuklearnego więcej na suwerenności traci niż na bezpieczeństwie zyskuje, a więc szeroki krąg uczonych i działaczy różnych dziedzin nauki i aktywności państwowej miałby tu coś do powiedzenia.

Za cel amerykańskiej polityki zagranicznej i wspierających ją sił zbrojnych ogłaszał rząd USA „powstrzymywanie”, a następnie „odepchnięcie” komunizmu w imię doktryny zmasowanego odwetu. Rzecznikami tej doktryny byli wieloletni przedstawiciele kierownictwa sił powietrznych – generałowie Dale O. Smith, Curtis LeMay, Thomas D. White i Thomas S. Power. Według Powera rzekoma groźba światowej ofensywy komunizmu i jego czołowej siły – ZSRR, całkowicie uzasadniała stosowanie tej doktryny. Siły zbrojne, a przede wszystkim siły nuklearne, miały służyć tej doktrynie w dwojaki sposób: w czasie pokoju zmuszać przeciwnika do ustępstw groźbą zmasowanego uderzenia nuklearnego, a w razie wojny zastosować takie uderzenie.

Ta pierwsza funkcja znalazła się w doktrynie wojennej USA – a także innych głównych państw kapitalistycznych - w postaci tzw. strategii odstraszania, polegającej na tym, że siłom zbrojnym w czasie pokoju przypisano rolę „odstraszania” przeciwnika przed wojną. Teoretycznie wyglądało to niewinnie i można by to podciągnąć pod charakter obronny. Praktycznie jednak chodziło o to, by grożąc wielkim zmasowanym uderzeniem samolotów z bombami nuklearnymi zmusić przeciwnika do bierności i ustąpienia. Była więc to doktryna presji militarnej, która miałaby albo zmusić do ustępstw bez walki, albo ułatwiać przygotowanie i prowadzenie wojen.

Doktrynę tę skrytykował generał Maxwell D. Taylor uważając, że wynikła z fałszywego sądu, że broń nuklearna w dyspozycji lotnictwa bombowego dalekiego zasięgu może rozstrzygnąć wynik wojny. Była ona kontynuacją doktryny wojny powietrznej, której nie potwierdziły doświadczenia II wojny światowej, gdyż ani bombardowania nie złamały Niemiec, ani też bomby atomowe nie zadecydowały o klęsce Japonii. Taylor uważał również, że doktryna zmasowanego odwetu stawiała USA w bardzo niewygodnej sytuacji ponieważ w przypadku ograniczonego konfliktu trzeba albo zdecydować się od razu na zrealizowanie własnej groźby – rozpętanie totalnej wojny, albo też powstrzymać się od takiego kroku, dowodząc tym samym, że groźba była jedynie zmyłką, a ponieważ Stany Zjednoczone nie stać na interwencję zbrojną na lądzie powstrzymują się one całkowicie od działania i pozostawiają przeciwnikom wolną rękę.

Oczywiście Taylor miał własną koncepcję doktryny wojennej, którą przedstawił pod nazwą doktryny elastycznego reagowania. Nazwa ta oznacza potrzebę posiadania zdolności do kontrakcji na cały wachlarz ewentualnych wyzwań, uporania się ze wszystkim, od powszechnej wojny nuklearnej do takich infiltracji i agresji jak zagrożenie Laosowi i Berlinowi w 1959 roku. Nowa strategia uznaje, że zapobieżenie wojnie ograniczonej lub szybkie wygranie jej jest tak samo konieczne, jak zapobieżenie wojnie powszechnej. Według tej doktryny konflikt miał być redukowany do możliwie małych rozmiarów m.in. poprzez wprowadzenie przerw w działaniach wojennych, w czasie których przywódcy polityczni mogliby uzgodnić rozejm czy zakończenie wojny. Zasadniczą rolę w realizacji owej doktryny miała odegrać niewielka, niezwykle mobilna wielonarodowa brygada, która mogła być szybko skierowana w miejsce każdego potencjalnego kryzysu jako środek demonstracji solidarności oraz woli odparcia agresji przez NATO. Doktryna elastycznego reagowania oficjalnie stała się doktryną NATO w 1967 roku, w czasie gdy Naczelnym Dowódcą Wojsk Sojuszu w Europie był generał Lyman Lemnitzer. Przyjęcie doktryny wynikało głównie z obaw, jakie w strukturach Paktu wzbudzało ewentualne użycie broni jądrowej przez Rosjan.

W okresie gdy zachwiał się mit o amerykańskim priorytecie nuklearnym, a razem z nim zachwiała się doktryna wojenna NATO, francuski generał Pierre M. Gallois uznał, że powstała pilna konieczność wypracowania projektu francuskiej rewizji tej doktryny, a równocześnie nowej koncepcji dla francuskich sił zbrojnych. Gallois stworzył doktrynę proporcjonalnego odstraszania, która głosi, że każde państwo posiadające arsenał nuklearny będzie „odstraszało” nawet silniejszego przeciwnika, jeśli tylko arsenał ten będzie dość duży, by zadać przeciwnikowi straty większe niż korzyści., jakie może uzyskać w wyniku napaści. Musi więc być co najmniej proporcjonalny do wartości danego państwa. Aby skutecznie działać, broń ta powinna reprezentować siłę niszczenia niwelującą te korzyści, jakie uzyskać mógłby agresor z napaści na dany kraj. Gdyby np. Francja mogła stworzyć arsenał nuklearny zdolny do zniszczenia kilkunastu, czy nawet kilku wielkich ośrodków ludnościowych lub przemysłowych ZSRR temu ostatniemu „nie opłacałoby się” zaatakować Francji. Nie musiałaby więc już ona oglądać się na pomoc USA.

Innym wybitnym strategiem francuskim jest Andre Beaufre, który rozwijając teorię uzasadniającą budowę francuskiej siły nuklearnej, uzupełnił teorię proporcjonalnego odstraszania o koncepcję „trzeciego partnera”. Zgodnie z nią użycie broni nuklearnej przez mniejsze państwo byłoby mechanizmem spustowym dla użycia jej przez jego sojusznika – „supermocarstwo nuklearne”. Dwustronne odstraszanie, zdanie Beaufre’a skutecznie, jeśli chodzi o wzajemnie odstraszające się mocarstwa, może nie chronić wcale ich sojuszników. Supermocarstwa starają się unikać konfliktów, grożących wojną między nimi, mogą nie interweniować, jeśli będą zagrożone interesy któregoś z ich sojuszników. Jeśli jedna sojusznik ten będzie posiadał broń nuklearną i groził jej użyciem, a więc jeśli stanie się „trzecim partnerem” sytuacja staje się inna. Odstraszanie dwustronne przekształca się w wielostronne i dzięki temu dopiero staje się skuteczne, oczywiście z punktu widzenia ochrony owego „trzeciego partnera”. Już sama groźba użycia przez niego tej broni może postawić sojusznicze supermocarstwo w sytuacji, w której zmuszone będzie poprzeć to „odstraszanie” własnym. Tak więc dysponowanie przez mniejsze państwo bronią nuklearną zmusza jego sojusznika do interwencji, nawet jeśli nie jest on zobowiązany do automatycznej pomocy i nawet jeśli nie jest mu to w danej sytuacji wygodne.

Beaufre rozwinął też i w pewnym sensie zmodyfikował teorię odstraszania, dowodząc że ciężar strategii należy przesunąć na okres pokojowy, oraz że broń nuklearna jest instrumentem manewru politycznego i jako taka służy zapobieganiu większym wojnom. Jego zdaniem właśnie narodowa broń nuklearna mniejszych państw wnosi do światowej równowagi systemów „odstraszającej” broni element irracjonalności, co jego zdaniem zwiększa szanse zapobieżenia wojnie, której wszyscy się przecież obawiają.

W 1972 roku Republika Federalna Niemiec z obawy przed wybuchem wojny i przez to możliwym oddaniem przez NATO ich terytorium na pastwę Układu Warszawskiego. Mimo istniejącej już doktryny elastycznego reagowania sojusz postanowił przesunąć zasadniczą linię obrony bliżej granicy z NRD. Tak powstała doktryna wysuniętej obrony. W myśl jej zasad nie było już miejsca na prowadzenie agresywnych działań opóźniających przed frontem główną linią obrony. Na wypadek wojny wojska Paktu miały przystąpić do zasadniczej bitwy obronnej, zaraz po rozpoczęciu ataku przez wojska Układu Warszawskiego. Właściwa realizacja tej doktryny w dużej mierze uzależniona była od szybkiej reakcji wojsk NATO na wypadek agresji.

Na przełomie XX i XXI wieku charakter doktryn wojennych zaczął iść w trochę innym kierunku, chodzi tu o zmianę rodzaju zagrożeń. Po zakończeniu „zimnej wojny” strach przed wybuchem wojny światowej zmalał jedna pojawiły się inne, niekonwencjonalne zagrożenia będące wyzwaniem dla bezpieczeństwa państw całego świata. Mowa o terroryzmie, mimo że pojęcie to jest znane od zarania dziejów teraz nabrało zupełnie nowego znaczenia.

W odróżnieniu od doktryn militarnych tworzonych na potrzeby państw czy sojuszy wojskowych, które w większości przypadków były lub są dziełem mniej lub bardziej wybitnych teoretyków wojskowości i pochodną wcześniejszych doświadczeń wojennych, doktryna walki z terroryzmem opiera się w dużej mierze na konwencjach międzynarodowych. Zdecydowana większość z nich jest dziełem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Do lat dziewięćdziesiątych w ramach ONZ przyjęto dziewięć konwencji i protokołów międzynarodowych mających służyć zwalczaniu terroryzmu.

1 marca 1991 roku w Montrealu została podpisana konwencja o oznaczaniu plastikowych materiałów wybuchowych w celu ich wykrywania. Integralną częścią konwencji jest aneks techniczny, zawierający wykaz substancji podlegających znakowaniu oraz ich oznaczeń. 15 grudnia 1997 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło konwencję o zwalczaniu terrorystycznych zamachów bombowych. Wiele zapisów ma zagwarantować ujęcie i osądzenie sprawców. 9 grudnia 1999 roku Zgromadzenie Ogólne przyjęło zaproponowaną przez Francję konwencję o zwalczaniu finansowania terroryzmu. Konwencja jest ściśle powiązana z uchwaloną rezolucją Rady Bezpieczeństwa z 28 września 2001 roku. Rezolucja, jak i konwencja nakłada obowiązek zamrożenia kont osób podejrzanych o terroryzm i ścigania pomagających im grup. Państwa – strony mają odmawiać schronienia każdemu, to ponosi odpowiedzialność za terroryzm lub popiera ataki terrorystyczne.

„W grudniu 2005 roku została przyjęta strategia Unii Europejskiej w zakresie zwalczania terroryzmu. Opiera się ona na czterech założeniach:

1. Zapobieganie: rozumiane jako śledzenie czynników i korzeni terroryzmu, które prowadzą do radykalizacji i rekrutacji, zarówno w Europie, jak i poza nią.

2. Ochrona: ma na celu zabezpieczenie mieszkańców Europy i jej infrastruktury oraz redukcję ich podatności na atak poprzez m.in. zwiększenie skuteczności działań służb granicznych, transportowych.

3. Ściganie: zakłada śledzenie terrorystów zarówno na granicach, jak i na świecie, utrudnianie im planowania, podróży i komunikowania oraz odcinanie od źródeł finansowania.

4. Przygotowania: ma na celu zminimalizowanie konsekwencji ataku terrorystycznego poprzez wzmocnienie radzenia sobie z następstwami zamachu, koordynacją reagowania na owe następstwa oraz na potrzeby ofiar.”

Wymienione powyżej konwencje, protokoły, ustawy i strategie można określić jednym mianem – antyterroryzmu. Pojęcie to można wyjaśnić jako wszelkie „przedsięwzięcia obronne obejmujące działania wywiadowcze i kontrwywiadowcze, zapewniające zmniejszenie wrażliwości ludzi i obiektów na działania terrorystyczne do ograniczonego użycia lokalnych jednostek sił zbrojnych włącznie. Obejmują one działania i udział wyspecjalizowanego personelu ochronnego w celu uniemożliwienia niepowołanym osobom dostępu do ochranianego wyposażenia, instalacji, materiałów i dokumentów, a także ich ochronę przed szpiegostwem, sabotażem, uszkodzeniami i kradzieżą. W skład tych działań wchodzi również ochrona osób.”

Patrząc na otaczający nas świat, nie można zaprzeczyć poglądowi, że wbrew naszym nadziejom nie nastąpił koniec wojen i konfliktów zbrojnych. Nowe niebezpieczeństwa sprawiają, że nie maleje też rola sił zbrojnych. Wręcz przeciwnie, tworzone są coraz to nowe jednostki ukierunkowane na nowe niebezpieczeństwa. Armia okazuje się niezwykle użytecznym instrumentem w kształtowaniu stosunków międzynarodowych. To wszystko sprawia, że nadal intensywnie pracuje się nad tworzeniem nowych doktryn militarnych, które będą odpowiedzią na pojawiające się nowe zagrożenia na pokoju i bezpieczeństwa na świecie.

BIBLIOGRAFIA:

• Jacek Solarz, Doktryny militarne XX wieku, AVALON, Kraków, 2009

• Julian Lider, Ludzie i doktryny, Iskry, Warszawa, 1969

• Lech Wyszczelski, Teorie wojenne i ich twórcy na przestrzeni dziejów, NERITON, Warszawa, 2009

• Martin van Creveld, Zmienne oblicze wojny, Rebis Dom Wydawniczy, Poznań, 2008

• Franciszek Skibiński, Rozważania o sztuce wojennej, Wojskowy Instytut Historyczny, Warszawa, 1972