Witam, na wstępie chciałbym powiedzieć, że nie szukam sensacji ani nic, co jest z tym powiązane, ale przejdę do rzeczy.

W Bydgoszczy w pewnym miejscu dzieją się dość dziwne rzeczy, a dokładniej na leśnym zakręcie(jest to niedaleko zabudowań).

W miejscu tym już jakiś czas temu(było to dość dawno, z pewnością rok temu) pies idący z jego właścicielką naglę padł na owym "zakręcie".Właścicielka z początku myślała, że ktoś otruł jej psa, a on skonał w "strefie 0"

Pies został kilka metrów dalej zakopany-no bo w sumie po co ciągać zwłoki psa do domu.Po pewnym czasie od tego zdarzenia idąc w tamtej okolicy dokładnie w tym samym miejscu, w którym zdechł pies leżał lis, również "drętwy"

Z początku wszyscy myśleli, że lis szukając pożywienia odnalazł zakopanego psa, a że pies był ponoć zatruty lis mógł również się zatruć, co spowodowało jego śmierć, ale ja osobiście nie znalazłem tam śladów, które wskazywałyby na odkopanie szczątek psa, a dodatkowo było to trochę po czasie, jak pies skonał na zakręcie.

Nie przejmowąłem się tym aż do tego roku, kiedy to moja babcia z psem szła dokładnie w miejscu, w którym padł pies i lis.Niespodziewanie pies mojej babci dziwnie się zachował(nie było mnie przy tym-opowiadała mi moja babcia).

Po informacjach mojej babci wynika, że przechodziła przez strefe 0 po czym jej pies nagle dostał jakiś drgawek w jedną z przednich łap(wyglądało to tak, jak by popieścił go prąd).Pies strasznie wystraszył się tego, po czym później bał się wejść w to miejsce(i boi się nadal-żywy chyba raczej nie wszedłby w to miejsce, nie da się go nawet na siłę już wprowadzić).Osobiście chciałem się przekonać na własne oczy, że to jest prawda-podchodzę do takich rzeczy bardzo sceptycznie, ale nigdy nie wykluczam czegoś "paranormalnego"(co niekoniecznie tam występuje).

Poszliśmy z babcią na spacer w miejsce "zagrożenia dla psów"

Pies już w pierwszej chwili bał się wejść, siłą musiałem go zaciągnąć i ku mojemu ździwieniu po wejściu wyglądało tak, jak by popieścił go prąd w łapy, ponieważ tak jak wcześniej opowiadała babcia-dostał jakiś lekkich i bardzo krótkich drgnięć łapy(odszedł z tego miejsca i trzymał jedną łapę w górze, tak jak by na coś nadepnął) po czym panicznie wyskoczył z miejsca.Zadziwiło mnie to.

Co ciekawsze, to nie jedyny taki przypadek.

Wielu ludzi chodzi tam z psami na spacer, słyszałem od wielu z nich, że ich pies po wejściu albo zapiszczał, albo panicznie uciekał z tego miejsca, teraz wszystkie psy omijają to miejsce z daleka(które doświadczyło tam czegoś dziwnego).

Jedna z pań opowiadała, że była w okolicy ze swoim psem na spacerze(pies jej biegał luźno), po czym całkiem przypadkowo wbiegł w ową strefe po czym zapiszczał.

Naliczyłem takich przypadków ponad 6(może jest więcej, ze wszystkimi nie rozmawiałem, bo nie dało rady).

Dodatkowo chciałem sprawdzić, czy nie są to jakieś bujne wyobrażenia ludzi, którzy usłyszeli historyjkę o "nawiedzonym miejscu"

Spotkałem pewnego pana, który akurat szedł ze swoim kundelkiem na spacer-poprosiłem, aby wprowadził psa w miejsce, w którym dzieje się coś (jak na razie) niewyjaśnionego.Pies przeszedł bez problemu, ale zauważyłem, że nie chce wejść w to miejsce drugi raz, trzeba było go ciągać, aby wszedł tam znowu.A gdy tylko stał obok szczekał w kierunku "strefy"

Na razie to wszystkie informacje, które udało mi się zebrać, nadal szukam wyjaśnienia.

Mam film z wprowadzania psa mojej babci w to miejsce-obiecuje, że do piątku umieszczę w tym wątku.

Mnie również ciekawi ta sytuacja, rozważane były różne-przebicie prądu(raczej wykluczam), żyła wodna(na którą jak wiem negatywnie reagują psy, ale żeby od razu zdychały (pies czy lis?-zbieg okoliczności, a może rzeczywiście coś tam jest?)Nie potrafię tego na tę chwilę wytłumaczyć, dlatego szukam pomocy tutaj na forum, ponieważ być może ktoś z Was zetknął się z podobną sytuacją.

Próbowałem gołymi rękoma dotykać całe podłoże, gdzie psy piszczały i dostawały "drgawek łap"-i nic, zupełnie nic.

Żaden prąd mnie nie kopał, nie miałem zlego samopoczucia itp.

Proszę traktować to jak najbardziej poważnie, chciałbym to wyjaśnić-za uwagę i pomoc dziękuję.

Pozdrawiam

PS.-"Strefa 0" to moja własna nazwa.