Życie jest bardzo trudne. Los rzuca nam kłody pod nogi. Wiecznie się o nie przewracamy, upadamy. Są chwile gdy mamy już wszystkiego dość, zwyczajnie tracimy nadzieje że nasz los może się odmienić. „Im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać. Nie wolno tracić nadziei.” Zdecydowanie zgadzam się z tą tezą. Moją opinie przedstawię w poniższych argumentach.

Nadzieja jest czymś niezwykłym. Tkwi głęboko w sercu każdego z nas. Los niekiedy okrutnie nas doświadcza. Myślimy: czemu akurat mnie to się przydarzyło? Moje życie nie ma sensu. Bez wzglądu na sytuacje jaka nas spotyka nie powinniśmy tracić nadziei bo gdy ją stracimy to co nam zostanie? Świetnym przykładem walki o szczęście jest główny bohater powieści Érica-Emmanuela Schmitta „Oskar i Pani Róża”. 10- letni chory na raka Oskar wie że umrze i ze nie ma dla niego żadnej nadziei. Chłopczyk tak straszliwie skrzywdzony przez los, który w swym krótkim życiu tak wiele wycierpiał mimo wszystko nie traci nadziei. Dobrze wie ,że jego dni są policzone ale mimo to chce przeżyć je z uśmiechem na twarzy. Pomaga mu w tym ukochana ciocia Róża. W ciągu kilkunastu dni chłopiec przeżywa prawdziwą emocjonalną podróż. Zachowanie Oskara powinno nas motywować bo „z życiem jest jak ze sztuką teatralną ważne nie jest jak długo trwa, ale jak zagrana.”

Kolejnym przykładem który potwierdza moje zdanie jest film John G. Avildsena „Rocky”. Rockiego Balboa poznajemy w momencie gdy jest na samym dnie. Niespełniony bokser dobijający do trzydziestki, bez pieniędzy wykształcenia i jakichkolwiek perspektyw. Wyrzutek społeczny. Życie ciężko go doświadczyło, wychowała go ulica. To właśnie fakt jak bardzo mu było ciężko sprawiło ze stał się silny i odporny psychicznie. Miał ogromną wole walki i nigdy się nie poddawał. Nie bał się stanąć w ringu przeciw mistrzowi świata wagi ciężkiej. Nie miało znaczenie ile razy upadał bo mimo to zawsze wstawał z podniesionym czołem i bez względnie kierował się zasadą „ nie ważne jak mocno bijesz ale ile jesteś w stanie znieść i dale iść do przodu” Historia biednego chłopaka który dzięki wielkiemu serca i nie utraconej nadziei osiągnął prawdziwy sukces napełnia mnie motywacją i wiarą w spełnienie moich marzeń.

Ostatnim przykładem jest prawdziwa historia wspaniałego człowieka czyli Ks Jerzego Popiełuszki. Podczas strajków robotników w 1980 odprawił msze w warszawskiej Hucie, co całkowicie odmieniło jego życie. Od tamtej pory stał się kapelanem „Solidarności”, wspierał na każdym kroku robotników, odprawiał „Msze za ojczyznę” przez co stal się wrogiem władz komunistycznych. Zastraszany, szkalowany. Chciano go zniszczyć jednak ich działania tylko wzmacniały księdza, który z jeszcze większą siłą bronił swoich przekonań. Im bardziej chciano go zastraszyć i zniszczyć tym bardziej stawał się na to odporny i silny. Nikt nie był w stanie zabrać mu wiary i nadziei. I mino iż ksiądz Jerzy zginął w strasznych okolicznościach, to umarł jak bohater za naród i wolność. Z nadzieją w sercu której nie utracił mimo okropieństw które go spotkały. Nie bał się mówić prawdy i patrzeć złu w oczy bo „lepiej umrzeć stojąc niż żyć na kolanach”.

Według mnie wszystko co nas spotyka ma jakiś cel. Nic nie dzieje się bez przyczyny. W końcu człowiek uczy się na błędach. Różne sytuacje są dla nas nauczką na przyszłość. Dzięki temu mamy więcej wiary w siebie i swoje możliwości. Nigdy się nie poddawajmy, walczmy o marzenia, przyjaciół, miłość. I bez względu na wszystko nie dajmy sobie odebrać nadziei.