Patrząc na człowieka nie możemy wiedzieć jaki jest naprawdę. To, że akurat jego koszula jest poplamiona, buty zabłocone, a włosy zmierzwione wcale nie oznacza, że jest niechlujny. Nie wiemy czy przypadkiem nie stał się ofiarą napadu, albo rabunku. Jednym słowem: pozory bardzo często mylą.

Tak też było w przypadku Holdena. Był to chłopak wysoki i szczupły. Od dziecka miał szpakowate włosy. Ta cecha wyglądu zewnętrznego pozwalała mu podawać się za starszego niż siedemnastolatka, jakim był w rzeczywistości. Ubierał się zgodnie ze swoim statusem społecznym, nosił palto z wielbłądziej wełny, tweedowe marynarki oraz dobre gatunkowo swetry. Widząc takiego człowieka możemy pomyśleć, że jest osobą przeciętną, niczym nie wyróżniającą się z tłumu młodzieży, chyba, że ma dla nas znaczenie czyjaś majętność. Jednak Holden był inny od reszty. Cechował go ponadprzeciętny intelekt, który niestety ukrywał się pod lenistwem i wielką niechęcią do nauki. Nauczyciele uważali go za ,,asa w angielskim” oraz ,,młodocianego mistrza angielskiej prozy”. Holden bardzo lubił czytać. Jego ulubionymi książkami były: Romeo i Julia oraz David Coperfield. Caulfield uczęszczał do prestiżowych szkół takich jak: Elkton Hills, Whooton czy Pencey. Pomimo ich wysokiego poziomu i szczególnej opieki nad uczniami Holden był wyrzucony już z czterech szkół. Gdy dyrektor informuje go, że po świętach Bożonarodzeniowych nie będzie kontynuował nauki w jego placówce Caulfield decyduje się na ucieczkę. Jest to krok impulsywny, nieprzemyślany i lekkomyślny. Holden nie zdaje sobie sprawy jakie konsekwencje może ponieść wprawiając ten pomysł w życie.

W czasie trzydniowej tułaczki po Nowym Yorku siedemnastolatek bardzo tęskni za rodziną, a w szczególności za młodszą siostrą Phoebe, która jest jego jedynym powiernikiem. Holden miał wielu znajomych, nie stronił od poznawania nowych ludzi, jednak bardzo ciężko było mu komuś zaufać. Sądzę, że ową nieufność rozbudziła w Holdenie śmierć jego brata – Alika. Uważam, że wtedy też wezbrał w Caulfieldzie bunt i wrażliwość na niedoskonałości świata. Holden nie chciał być szarą jednostką pośród tłumu, o swoich marzeniach wyraża się w sposób metaforyczny mówiąc, że „chciałby łapać dzieci spadające z urwiska”. Bardzo często jesteśmy świadkami jego wrażliwości. Współczuł nawet kaczkom, które pływały na stawie w parku zimą, martwił się o to, co może się z nimi stać. Podczas dialogu z siostrą zakonną, którą spotyka przy śniadaniu dowiadujemy się o jego zdaniu na temat Romea i Julii. Uważa, że para zakochanych była monotonna i że zasłużyli sobie na śmierć. Od początku miał żal do Romea o śmierć Merkucja, którego uważał za najbarwniejszą postać dramatu.

Gdy Phoebe pyta się go co tak naprawdę lubi przychodzą mu na myśl tylko dwie zakonnice zbierające datki na biednych i James Castle, który w obronie swoich poglądów, przez presję ze strony silniejszych kolegów wyskoczył przez okno. To wspomnienie również ciąży na Holdenie jak kula u nogi skazanego.

Caulfielda cechuje również sprzeciw rzeczywistości, nigdy nie rezygnuje z własnych marzeń i pomysłów. Nie lubi się podporządkowywać nikomu, ani niczemu. Jest osobą bardzo życzliwą, chętnie pomaga w znalezieniu odpowiedniej sali w muzeum czy założeniu małej dziewczynce wrotek.

Oczywiście Holden nie jest ideałem. Ma także wiele wad. Nie stroni od alkoholu i papierosów, a także chętnie umawia się ze starszymi kobietami. Jest osobą lekkomyślną o czym świadczy jego ucieczka ze szkoły, czy włóczęga po Nowym Yorku. W pewien sposób nie liczy się z uczuciami innych, ponieważ nie myśli o tym co będzie czuła jego rodzina, gdy nie pojawi się w domu.

W przeciwieństwie do Holdena Gilly miała jedenaście lat. Była krucha, szczupła, delikatna a zarazem wysportowana. Miała słomiane włosy i grzywkę, która opadała jej na czoło. Tak jak Holden miała na swoim koncie wiele sprzeczek z dyrektorami szkoły co prowadziło do jej eksmisji z danej placówki. Poziom jej edukacji był ściśle uzależniony od majętności jej opiekunów, których niestety bardzo często zmieniała i to z własnej winy. Tak jak Caulfield była bardzo inteligentna, ale leniwa. Bardzo często porównywała napotkane osoby do bohaterów książek, które czytała. Gilly została porzucona przez matkę, która wolała zostać Hipiską niż opiekować się córeczką. Dziewczynka jednak nie ma do niej żalu. Cały czas marzyła o dniu kiedy jej rodzicielka zabierze ja do siebie, do domu, w którymś ktoś wreszcie otoczy ją miłością. Gilly utrzymywała kontakt z matką, dość często pisywała do niej listy. Gdy tylko patrzyła na zdjęcie kobiety, wyglądającej jak „gwiazda z jakiegoś programu telewizyjnego” chciało jej się płakać. Największe wzruszenie wzbudzała w niej dedykacja z tylu zdjęcia „Dla mojej ślicznej Galadriel, będę cię zawszę kochać”.

Gilly jest buntowniczką. Bardzo często manifestuje swoje zdanie, które zawsze uważa za ważniejsze od innych. Jest arogancka, wulgarna, często wręcz chamska. Nie potrafi panować nad sobą i swoim słownictwem. Bardzo często obraża innych. Gdy widzi swoja nową opiekunkę – panią Trotter myśli „gruba beka”. Nawet na komplementy reaguje zdenerwowaniem „Ty trąbo. Skąd wiesz jaka jestem skoro widzisz mnie po raz pierwszy w życiu?” Uważała się za bardzo samodzielną, zawsze odrzucała pomocną dłoń „Wszystko w porządku? – Będzie w porządku jak zabierzesz stąd swoje tłuste cielsko!”, „Jeżeli mogę ci w czymś pomóc (...) – Nie potrzebuję niczyjej pomocy!” Na wszystko reagowała agresją. Nie potrafiła się dostosować do innych, według niej to inni powinni się dostosować do niej. Miała skłonności rasistowskie, osoby czarne uważała za gorsze od siebie. Jest to cecha zdecydowanie przeciwna do toku rozumowania Holdena.

Gdy okazuje się, że jest w tyle z materiałem w szkole, myśli: „Prawie połowa dzieciaków to czarnuchy i ona ma być od nich gorsza?”.

Gilly była osobą niekoleżeńską, ale zazdrościła innym dobrej zabawy i przyjaźni „Zresztą Gilly wcale na nich nie zależy. Mogą sobie chichotać do woli (...)” Pomimo wszystko uważała, że nie potrzebuje znajomych. Uparcie twierdziła, że do niczego nie są jej potrzebni.

W charakterze Galadier znacząco przeważały wady jednakże istniały także nieliczne zalety. Dziewczyna bywała pomocna. Na prośbę pani Trotter przyprowadziła na obiad ślepego sąsiada, uchroniła go nawet przed upadkiem.

Holdena i Gilly łączy wiele rzeczy. Począwszy na buntowniczej naturze, przez wulgarność i trudności życiowe, a kończąc na wysokiej inteligencji. Jednakże ich wspólne cechy mają różne źródła, dlatego też uważam, że nie należy ich zestawiać. Holden chciałby naprawić świat, a Gilly bardziej myśli o czynieniu zła. Może być to spowodowane doświadczeniem życiowym, którego Holden napewno miał więcej. Siedemnastolatek pomimo wielu zdarzeń, które mogły wpłynąć ujemnie na jego charakter (śmierci brata, kolegi, częstych zmian szkoły) w mojej opinii był osobą o dobrym sercu. Miał uzasadnione żale do świata, których i tak wyzbył się po trzech dniach tułaczki.

Natomiast Gilly nie starała się niczego zrozumieć. Chciała być zła, więc była. Nie słuchała innych, bo uważała, że sama wie najlepiej. Zachowywała się nierozsądnie będąc z tego zadowolona. Współczuje jej, jednakże w moich oczach jest postacią negatywną.

Z obu książek wyciągnęłam wnioski. „Wielka Gilly” i „Buszujący w zbożu” napewno będą mi towarzyszyły w życiu codziennym, bo chciałabym mieć umysł otwarty na świat jak Holden Caulfield i odwagę jak Galadriel Hopkins.