Śmierć jest zjawiskiem ponadczasowym, takim które jest obecne od początku istnienia świata i zawsze będzie towarzyszyło ludzkiej egzystencji. Z biologicznego punktu widzenia śmierć jest nieodwracalnym ustaniem wszystkich czynności życiowych. Człowiek na ogół stara się zapomnieć o nieuchronnym końcu istnienia. Żyje z dnia na dzień i korzysta z życia. Styka się z nią dopiero wówczas, gdy doznaje starty kogoś bliskiego. Ze względu na to, że śmierć stanowi temat tabu w momencie gdy staniemy przed jej majestatem nie potrafimy sobie z nią poradzić. Śmierć zawsze zaskakuje, choć paradoksalnie jest jedynym co bezsprzecznie się wydarzy. Literatura ujmuje zjawisko śmierci jako znaczący element ludzkiej egzystencji, powód cierpienia i strachu ludzkiego ale także jako wielką tajemnicę.

W książce Sally Nicholls „Olivier i zeszyt z marzeniami” ukazana jest historia 11-letniego dziecka od kilku lat zmagającego się z ciężką białaczką. Pomimo wielkiego cierpienia chłopiec nie skarży się na swój los, nie buntuje lecz pragnie jak najlepiej wykorzystać czas, który pozostał mu na Ziemi. W szpitalu poznaje Feliksa, który podobnie jak on cierpi na nowotwór. Chłopcy spędzają ze sobą całe dnie. Stanowią dla siebie wzajemne wsparcie, gdyż tylko w swojej obecności mogą szczerze rozmawiać o swojej nieuchronnej śmierci. Olivier kilkukrotnie próbuje podjąć ten temat ze swoimi rodzicami, ci jednak podobnie jak inni dorośli zmieniają temat lub udają, że nie usłyszeli pytania. Problem ten jest powszechny ponieważ ciężko jest poradzić sobie ze śmiercią ludzi starszych a co dopiero bezradnie patrzeć na śmierć niewinnego dziecka. Olivier zachęcony przez nauczycielkę zaczyna pisać książkę o sobie samym, w której próbuje zmierzyć się z przyszłością i nieuchronnym końcem życia. Chłopiec zachowuje się nad wyraz dojrzale, jest świadomy, że niewiele czasu pozostało mu na Ziemi. Sam decyduje, wbrew nadziejom ojca że dalsza chemioterapia nie ma już najmniejszego sensu. Zbyt wiele już razy przegrywał tę nierówną walkę. Pogodzone ze swym stanem dziecko stawia trudne pytania, na które nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Chłopiec zastanawia się skąd wiadomo, że się umarło a także pyta dlaczego Bóg sprawia, że dzieci chorują oraz czy umieranie boli? Stanowi to naturalną próbę wytłumaczenia sobie na prosty dziecięcy język przyczyn własnej śmierci jest to także próba pogodzenia się z losem, oswojenie ze straszną przyszłością. W obliczu śmierci chłopiec uświadamia sobie jak wielką wartością jest rodzina. Chłopiec ma to szczęście, posiada prawdziwie kochających go rodziców. Matka poświęciła dla niego karierę zawodową i pragnie by syn jak najlepiej przeżył swe krótkie życie. Czasem zdarza się, że kobieta jest zbuntowana, jak każda matka nie potrafi pogodzić się z tym, że to właśnie jej dziecko zostanie zabrane z tego świata. Na co dzień stara się jednak nie okazywać swego bólu. Kobieta chcę zapamiętać syna jako szczęśliwe dziecko, dlatego też pomimo iż znała wszystkie konsekwencje zabrała dzieci na sanki. Wiedziała, że jest to ostatnia możliwość by Olivier choć przez ten krótki moment zapomniał o chorobie i żył ciesząc się jak każde zdrowe dziecko. Inną postawę wobec nieuchronnej śmierci chłopca przyjął jego ojciec. Mężczyzna stara się unikać tematu choroby, chcę żyć złudną nadzieją, że Olivier będzie kiedyś zdrowy. Ucieczka w czytanie gazet prowadzi do próby wyparcia ze świadomości śmierci ukochanego syna. Olivier jak każdy posiada marzenia, ma jednak zbyt mało czasu by wierzyć że kiedykolwiek dojdą do realizacji. Nie poddaje się jednak i pomocą najbliższych stawia im czoła. Chłopiec już od dawna przygotowany na śmierć odchodzi w spokoju wcześniej realizując każde swe marzenie.

W „Trenach” Jana Kochanowskiego spotykamy się z nieszczęściem jakie spadło na ojca po starcie córeczki. W czasie gdy Kochanowski poczuł się wielkim poetą, gdy osiągnął równowagę umysłu i szczęście rodzinne, spadł na niego cios, który strącił go z tej wyżyny i zrównał w bólu z cierpiącymi ludźmi. Poeta stracił ukochane dziecko, 30- miesięczną Orszulkę. Fakt ten wywołał powstanie cyklu liryków objętych wspólnym tytułem „Treny” . Odsłonił w nich proces życia wewnętrznego człowieka, tak porażonego nieszczęściem, że nawet sława straciła dla niego pierwotną wartość. Śmierć to dla serca „prawo krzywdy pełne”, śmierć małego dziecka- to najokrutniejszy przejaw tego prawa.

Tren I zaczyna się lamentem i płaczem. Apostrofą do smutków, żalu i łez aby pomogły mu opłakiwać utraconą córkę. W następnych wersach ukazana jest dramatyczna alegoria smoka pożerającego słowika. Smok jest postacią sprzeczną z rzeczywistością, synonimem chaosu, okrucieństwa, zła. Słowik natomiast symbolizuje anielskość, śpiew, pożegnanie a w końcu śmierć. W tym przypadku uosabia on Orszulkę. Dziecko zostaje pożarte przez smoka, zabrane do krainy wiecznego snu. Podmiot czuje się bezsilny wobec śmierci. W drugiej części utworu występuje jako myśliciel, usiłujący za pomocą rozumu zgłębić dramatyzm położenia w jakim się znalazł. Jednak ogrom nieszczęść jaki na niego spadł powoduje zagubienie i uniemożliwia racjonalne myślenie. „ Nie wiem czy lżej w smutku jawnie żałować, czyli się z przyrodzeniem gwałtu mocować” są to słowa zamykające tren. Stanowią wymowny znak jaką postawę należy przyjąć wobec cierpienia. Czy pogrążyć się w bólu, czy może usiłować odpowiedzieć sobie na pytania o sens i cel śmierci niewinnego dziecka. Nad tymi wątpliwościami ciąży ponadto przekonanie, że przeznaczeniem człowieka jest błądzenie.

Tren IV rozpoczyna się słowami: „ Zgwałciłaś niebożna śmierci oczy moje, żem widział umierając miłe dziecię swoje”. Jest to łamanie prawa natury, która pozwala człowiekowi dorosłemu godzić się ze śmiercią starego ojca, ale nie pozwala ojcu spokojnie patrzeć na śmierć dziecka. Punktem kulminacyjnym trenu jest przyrównanie ojcowskiego bólu do rozpaczy mitycznej Niobe, która z żalu po stracie wszystkich swych dzieci zamienia się w kamień rozpaczy.

W Trenie VII widok ubrań i ozdób jakie zostały po zmarłej staje się dla rodziców ciężarem nie do udźwignięcia. Bezużyteczność przedmiotów niegdyś niezbędnych dziecku jest żywym świadectwem, że dziewczynki już nie ma. Obraz wkładania do skrzynki zwłok dziecka z „ziemie brełecką” stanowi pożegnanie się z nią na zawsze. Następuje dramatyczne porównanie łoża trumny do łoża małżeńskiego. Przeciwstawione zostaje więc sobie życie kojarzone z małżeństwem oraz śmierć, co tylko podsyca ból i cierpienie rodziców.

Zupełnie inną postawę wobec śmierci reprezentuje główny bohater lektury Goethego „ Cierpienia młodego Wertera” . Dzięki listom Wertera, odbiorca dzieła poznaje subiektywny sposób postrzegania rzeczywistości oraz kształtujący się pod wpływem różnorodnych emocji, świat jego wewnętrznych przeżyć. Mężczyzna jest młody, wrażliwy, wykształcony i obdarzony talentem artystycznym. Jest skłonny do refleksji i nie wstydzi się własnych łez. Od pierwszego wejrzenia zakochuje się w Lotcie, choć wie, że dziewczyna jest już zaręczona. Od tej pory jego życie się zmienia. Miłość znajduje się w centrum jego uczuciowo-emocjonalnego życia i urasta do rangi sensu istnienia. Prawdziwe szczęście odnajduje w spędzaniu czasu u boku dziewczyny w drobnych gestach sympatii i wspólnych rozmowach. Powrót narzeczonego burzy idylliczny nastrój duszy Wertera i powoduje narastający niepokój. W jego świadomości zachodzą stopniowe zmiany oraz wahania nastroju. Radosną euforię wyparło męczeństwo i samoudręczenie. Cierpi tak bardzo, że postanawia wyjechać. Musi jednak wrócić gdyż nie potrafi żyć bez ukochanej. Miłość do dziewczyny ma coraz większy wpływ na jego psychikę, działa destrukcyjnie i wykańcza go emocjonalnie. Dostrzega bezcelowość swej egzystencji co prowadzi go do stanu depresji. Rozdarty nieustannie pragnieniem bycia z Lottą, ma wrażenie że traci zmysły. Cierpienie doprowadza Wertera do skrajnej wytrzymałości psychicznej. Obsesyjnie myśli o samobójstwie, którego pragnienie początkowo aluzyjnie wyraża w swoich listach. Śmierć dla Wertera stanowi wybawienie od cierpienia i dręczącego go niepokoju. Jego rozmyślaniom towarzyszą słowa niepewności: „ (…) Czegóż się jeszcze waham, czemu zwlekam? Czy dlatego, że nikt nie wie, co tam jest po drugiej stronie i dlatego, że nie ma stamtąd powrotu? A może dlatego, że jest właściwością naszego umysłu domyślać się chaosu i ciemni w miejscu, o którym nic pewnego nie wiemy?” W końcu jednak decyduje się na ten desperacki akt, gdyż zapewne wierzy w słowa wypowiedziane kiedyś do Lotty: „ Zobaczymy się znów (…) odnajdziemy się znów, rozpoznamy się pod wszystkimi postaciami”. W jednym z listów wyraża też swą ostatnią wolę dotyczącą pochówku. Pisze: „ Na cmentarzu, w samym kącie (…) rosną dwie lipy, tam pragnę spoczywać. (…) Nie chce się narzucać z sąsiedztwem pobożnych chrześcijan, bo może by nie radzi byli nieszczęśliwemu. A może lepiej pochowajcie mnie przy drodze (…), by kapłan, czy lewita żegnał się ze strachem, mijając mój kamień grobowy, albo Samarytanin łzę uronił”.

Michaił Kostylew jest bohaterem powieści „Inny Świat” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Przeznaczony dla niego został jeden rozdział pt. ”Ręka w ogniu” . Jest to młody mężczyzna, wychowany w duchu komunistycznym. Student szkoły morskiej, rozkochał się w literaturze francuskiej XIX wieku. Odkrył w niej nowy świat, znacznie lepszy od tego z jakim się spotykał na co dzień. Za wypożyczanie książek z prywatnej biblioteki został aresztowany. Podczas licznych trwających niemal rok przesłuchań, w trakcie których był okrutnie bity, poniżany Kostylew z uporem trwał przy swoim zdaniu, że nie jest szpiegiem. Zmęczony śledztwem, niedosypiający, badany nawet w porach posiłku i załatwiania potrzeb fizjologicznych pragnie zakończyć śledztwo i przyznać się do abstrakcyjnej winy. Ostatecznie otrzymuje dziesięcioletni wyrok, a w akcie oskarżenia czytamy iż z pomocą obcych mocarstw chciał obalić ustrój Związku Sowieckiego. Posiadał inżynieryjne doświadczenie dzięki czemu w obozie nie musiał ciężko pracować fizycznie. Kostylew chciał zachować swe człowieczeństwo, dlatego miał litość wobec współwięźniów, którym często oddawał swe posiłki a także obliczał im wyższe normy od ich rzeczywistej pracy. Wskutek donosu został odesłany do brygady leśnej. Wkrótce jego udziałem stał się głód i katorżnicza praca. Jego morale zaczęły stopniowo podupadać. „ Praca fizyczna załamała go i poniżyła do tego stopnia, że nie było dla niego rzeczy, której by nie zniósł dla zdobycia dodatkowego kawałka chleba. Znienawidził więźniów i odtąd uważał ich za naturalnych wrogów”. Człowieczeństwo Kostylewa było doprowadzone do pewnej granicy, w której zaczął wytwarzać sobie własne, spotworniałe, czy też wynaturzone cele. Postanowił wówczas dać świadectwo wyższości nad Związkiem Radzieckim. Rozpoczął regularnie opiekać sobie rękę aby dzięki temu uniknąć przymusowej pracy na rzecz znienawidzonego państwa . Jako niezdolny do pracy miał zostać przetransportowany do obozu w Kołymie z którego nikt nie wraca żywy. Bohater popełnia samobójstwo- polewa się wrzątkiem, by odzyskać godność istoty ludzkiej. Ten akt dobrowolnego męczeństwa jest ostatnim aktem wewnętrznej wolności, która pozwoli na wyzwolenie z obozowej męki. Śmierć staje się dla niego wytrwaniem przy własnych przekonaniach. Sam zadecydował o zakończeniu życia.

Podsumowując rozważania mogę powiedzieć, że śmierć może przejawiać się w różny sposób. Można umrzeć w wyniku długotrwałej choroby, samobójstwa, kataklizmu, czy epidemii. Śmierć bliskich osób jest wielką tragedią dla człowieka. Niejednokrotnie nie

potrafimy pogodzić się z utratą bliskich nam osób. W momencie gdy nie jesteśmy emocjonalnie związani ze zmarłym nie odczuwamy straty, traktujemy ich przedmiotowo i nie przywiązujemy wagi. Śmierć dotknie jednak każdego. Bez względu na to jaką drogą będziemy kroczyć i w jaki sposób zakończymy naszą egzystencje dotrzemy do jednego punktu, wspólnego dla nas wszystkich. Śmierć od zawsze fascynowała i zawsze będzie stanowiła zainteresowanie ludzi, gdyż jest jedną z największych tajemnic z jakimi musi zmierzyć się człowiek.