1) Wprowadzenie:

Śmierć? Cóż to takiego? Każdy z nas dobrze to wie. Jest końcem. Śmierć jest jedynym wydarzeniem w ciągu naszego życia, o którym możemy powiedzieć, że zajdzie na pewno. Seneka mawiał: Inaczej niż życie, śmierć nie może zostać człowiekowi odebrana i dlatego możemy uważać ją za dar Boga. Dobrze, ale jednocześnie pytam: czy darem jest cierpienie najbliższych nam osób? Chociaż zmarłych nie widzimy, żyją oni w naszej pamięci, są obecni w naszym dalszym życiu. Opiekują się nami, pilnują, są Aniołami. Śmierć nie wybiera. Spotyka każdego. Nie patrzy na wiek, wykształcenie czy pozycję społeczną. Cierpienie dosięgło nawet Jana Kochanowskiego. Stracił jedną z najbliższych mu osób- córeczkę Orszulkę, a zaraz potem Hannę.

2) Rozwinięcie:

Śmierć Urszulki przyszła niespodziewanie, przyszła nagle. Orszulka miała ponad 2 lata i całe życie przed sobą powiedziałabym, że dopiero, co budziła się do życia.

Kochanowski nie potrafił się z jej śmiercią pogodzić. Opisał swoją rozpacz w cyklu 19 utworów- nazwanych później Trenami (ze względu na tematykę poezji).

Początkowe rozdziały są wyrazem smutku po stracie ukochanej osoby, autor opisuje w nich osobę Urszulki. Środkowe- są najbardziej przejmujące ze wszystkich, najbardziej wzruszające. Poeta na skraju rozpaczy poddaje w wątpliwość istnienie Boga. W końcowych rozdziałach Trenów matka uspokaja Kochanowskiego, że jego córeczka jest bezpieczna w domu Ojca.

"...Pełno nas, a jakoby nikogo nie było: Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło..."

- pisze Kochanowski. Urszulka była jego najukochańszą córeczką. Była skarbem, częścią jego życia.

W jednym z Trenów Kochanowski na skraju swej rozpaczy poddaje w wątpliwość istnienie Boga, mówi: "...Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości!...Pociesz mię, jako możesz, a staw się przede mną lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną...".

Kochanowski pisze „Gdzieśkolwiek jest”- czyli nie jest do końca pewny czy córka jest w niebie, wątpi w nieśmiertelność duszy i wątpi tak naprawdę w istnienie Boga.

Kochanowski pod koniec Trenów daje także radę przyszłym pokoleniom, pisze: "...Tego się synu trzymaj, a ludzkie przygody, ludzkie noś. Jeden jest pan smutku i nagrody...". Ludzką rzeczą jest i radość i cierpienie.

Kochanowski w Trenach nie wstydzi się swojego cierpienia. Pisze jasno i zrozumiale o swoich uczuciach. Jego rozpacz po stracie Urszulki prowadzi do obłędu i poszukiwania sensu życia. Bo, dla którego ojca strata tak bliskiej osoby, jaką jest własne dziecko nie jest tragedią? Czy przechodzi obok tego obojętnie? Odhaczając to, co już „było, minęło”? Otóż nie.

3) Zakończenie:

Kończąc, Treny są pamiętnikiem Kochanowskiego, pamiętnikiem cierpienia, przemyśleń wybitnego człowieka renesansu, który opłakuje swoją najdroższą Urszulkę.

Pomimo tego, że był wielkim poetą, niezwykłym człowiekiem, gdy stanął w obliczu takiej tragedii- podkreślam jeszcze raz- śmierci córki- był równy wobec wszystkich. Bo… Śmierć nie wybiera.

”Pisać o smutku i cierpieniu jest łatwo, gdy ono nas nie dotyczy”