1. Jak porównałaby Pani czasy PRL-u do czasów dzisiejszych ?

Często spotykam się z takimi opiniami, że kiedyś ludzie mieli lepszą pracę, wyższe zarobki, ale półki sklepowe świeciły pustkami. Dziś jest zupełnie odwrotnie. Często ludzie nie mogą pozwolić sobie na kupno czegoś mimo, że żyjemy w czasach, gdzie prym wiodą super, czy hipermakety, w których towaru jest pod dostatkiem. Porównując tamte i te czasy na pewno trzeba zauważyć też różnice w życiu codziennym. Chociażby pod względem więzi rodzinnych. Dzisiaj zanikają tradycję np. niedzielnego obiadu z całą rodziną, dziś każdy jest zaaferowany swoim życiem, pogonią za pieniądzem, czy to u nas w kraju, czy to za granicą, a rodzina stawiana jest na bocznym torze. Do przodu poszła technika, która zmieniła życie o 180 stopni. Dziś prym wiedzie internet, a w tamtych czasach luksusem był telewizor, a już mieć kolorowy to było się panem. Porównując tamte czasy do dzisiejszych było zupełnie weselej. Ludzie inaczej postrzegali świat, byli uśmiechnięci szczęśliwi i cięzko było powiedzieć, że naszą narodową cechą było wieczne narzekanie. Oczywiście były też ciemne strony jak to we wszystkim bywa, ale jednym słowem, gdy spytałaby Pani ludzi, którzy przeżyli tamte czasy to większość będzie za nimi tęskniła szczególnie za latami 70-tymi, które dla wielu były najpiękniejszym okresem życia.

2. Czy uważa Pani z perspektywy czasu, że wprowadzenie stanu wojennego było dobre, czy złe ?

To trudne pytanie. Do dzisiaj nurtuje wielu Polaków, czy istniała taka potrzeba, czy musiało do tego dojść. Ja osobiście uważam, że nie musiało. My w większości nie znamy powodów decyzji generała Jaruzelskiego, to ciągle wielka zagadka, ale najbardziej szkoda tych wszystkich ludzi, którzy musieli zginąć, a było wśród nich wiele młodych osób, które zaciekle walczyły w imię patriotyzmu o dobro naszej ojczyzny. Mówi się nam po latach, że istniała możliwośc interwencji wojsk radzieckich, ale czy to prawda ? Tego pewnie dowiemy się po ładnych paru latach albo niestety nigdy nie poznamy prawdy. Na pewno stan wojenny był ważnym elementem tego, że teraz w kraju mamy wolność, to był początek wielkich przemian.

3. Co uważa Pani za charakterystyczną rzecz tamtych czasów ?

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co było tak najbardziej charakterystyczne. Na pewno ludzie do dzisiaj pamiętają pierwsze telewizory firmy unitra. Młodzi chłopcy marzyli o motocyklach typu junak nie tak jak dzisiaj o samochodach. Pojawiały się blokowiska tzw. „ wielka płyta”, które do dzisiaj stanowią znaczacą część naszych miast. Ja osobiście pamiętam też pochody 1- majowe. Ten cały kult pracy był bardzo charakterystyczny w tamtej epoce. Sprzedaż alkoholu po godz. 13, samochody ( syrena, polonez, fiat). Na pewno wyróżniały się też długie kolejki sklepowe. Czasem trzeba było odstać pół dnia żeby coś kupić. W oczy rzucały się także bary mleczne, które dzisiaj mało gdzie znajdziemy na naszych ulicach, ale taką najbardziej charakteryzującą te czasy rzeczą była cenzura i propaganda sukcesu w sensie, że nawet gdy coś było źle, wtłaczano nam na siłę, że jest dobrze.

4. Jakie były realia dotyczące stosunków międzyludzkich, sąsiedzkich. Czy coś się zmieniło?

Pod tym względem było zupełnie inaczej niż teraz. Dzisiaj często sąsiad zazdrości sąsiadowi i zamiast pogratulować mu jakiegoś sukcesu, czy np. udanego zakupu, zastanawia się skąd on na to ma i cieszy się jakimś jego potknięciem. Kiedyś ludzie byli bardziej życzliwi, gościnność była na porządku dziennym nie mówiąc o pomaganiu sobie. Dziś panuje totalna znieczulica na ludzkie problemy. Stosunki międzyludzkie były ciepłe, przyjazne. Ludzie uśmiechali się do siebie, byli pełni radości i nie potrafili przejść obok nieszczęścia z obojętnością. Sama pamiętam jak miałam mnóstwo znajomych, dobrych przyjaciółek od serca, które naprawdę dzisiaj są rzadkością. Dziś przyjaciółka jeśli można ją tak określić uśmiecha ci się w twarz, a za plecami wbija nóż. Ponadto wartość stanowiła rodzina, często spotykaliśmy się w szerokim gronie osób by spędzić miło czas nie było takiego zamknięcia się na samego siebie.

5. Jak spędzano dni wolne, a jak święta i typowe dni zwykłego człowieka w czasach PRL-u?

Typowy dzień zwykłego człowieka skupiał się na pracy podobnie jak dziś. Oczywiście nie ma co porównywać sytuacji z pracą w tamtym okresie do dzisiaj, ale jeśli ktoś pracuję wie jak to wygląda. Jeśli chodzi o dni świateczne były takie ciepłe, rodzinne, pełne magii i niepowtarzalnego klimatu, który pamiętam do dziś. Zapach choinki, śpiewane kolędy. Wszystko było inne zupełnie niż dziś, gdy rodziny są porozbijane, porozrzucane po świecie i ciężko spotkać się w pełnym gronie. Dzisiaj można tylko z sentymentem wspominać tego typu rzeczy. Oczywiście są jeszcze rodziny, w których dochowuje się tej tradycji, ale trzeba powiedzieć szczerze, że ona zanika, a święta dla wielu są czasem do tego by odpocząć po męczącej codzienności. W przypadku dni wolnych sytuacja wyglądała troszkę inaczej dlatego, że wolne były tylko niedziele. Dopiero w latach 70-tych wprowadzono wolne soboty. Niedziela wyglądała również bardzo rodzinnie. Pójście do kościoła całą rodziną, później obiad w dużym gronie, odwiedziny bliskich, czas wieczorny poświecaliśmy na czytanie książek, czy oglądanie telewizji

6. Co wiesz, na temat mody panującej w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Czy moda żeńska i męska różniły się bardzo od dzisiejszej?

Zdecydowanie różniła się od tej dzisiejszej. Dziś ciężko wyobrazić sobie kobietę, czy mężczyznę w tzw. dzwonach. Były to spodnie zwężone w górnej części, a poszerzone na dole. Zaczęła się moda na krótkie spódniczki mini, które znamy do dziś, coś co przetrwało tyle ładnych lat. Mężczyźni nosili długie włosy, modne były baki, bokobrody. Myślę, że podobnie jak w przypadku dzwonów ciężko teraz wyobrazić sobie 20 paroletniego młodego mężczyznę noszącego baki w przeciwieństwie do długich włosów. Kobiety nosiły też kapelusze, to był prawdziwy szyk mody, który dzisiaj na prawde zanikł. Dla wielu, gdy widzą stare filmy, czy zdjęcia rodziców, czy bliskich osób z rodziny wydaję się śmieszny taki widok, ale myślę, że kiedyś ta moda może wrócić, bo wszystko zatacza koło.

7. Jaki był dostęp do kultury? Na co pozwolić mogli sobie pospolici obywatele PRL?

Wbrew pozorom dostęp do kultury był większy niż się powszechnie sądzi. Kto dzisiaj wyobraża sobie kino na wsi ? Ludzie bardzo chętnie odwiedzali kawiarnie, domy kultury, biblioteki. Dużą rolę odgrywała w naszym życiu muzyka, która w czasach prl-u rozwinęła się niesamowicie. Wiele utworów na stałe zagościło w naszym życiu. Kultowe stały się festiwale w Opolu, czy Sopocie. Zasiadaliśmy całą rodziną przed telewizor by pooglądać i posłuchać ulubionych przebojów. Muzyka była wszędzie, na każdym kroku, a jej klimat był taki wesoły, pełny radości, sprawiał, że chciało się żyć. Młodzi ludzie chodzili do klubów tylko cieżko porównać te kluby z tamtych czasów do tych ówczesnych, gdzie panowały inne zwyczaje i odmienna kultura.

8. Jak to możliwe, że ludzie radzili sobie bez Internetu?

Tak, dzisiejsze czasy opierają się głównie na internecie, a kiedyś wolny czas to były gry, zabawy. Sama wychowałam się na wsi, gdzie na wakacjach non stop praktycznie biegałam z rodzeństwem i kuzynostwem po pobliskim sadzie. Do czego zmierzam. Chodzi mi o to, że jednak internet ma swoje plusy i minusy owszem jest potrzebny, ale proszę zwrocić uwagę na puste boiska, które kiedyś pękały w szwach pełne młodych chłopaków chcących biegać za piłką. Dzisiaj co raz mniej jest takich obrazków. Dla młodych to wynalazlek XXI w. A dla nas taką rolę stanowił telewizor. Tak czasem myślę porównując tamte czasy do tych, co byłoby gdybyśmy mieli internet i komputery ? Uważam, że tamten czas nie byłby tak wspaniały i wyjątkowy , a przez to, zawsze można go wspominać z sentymentem i powiedzieć sobie-nie zmarnowałam dzieciństwa na siedzeniu przed monitorem.

9. Jak oceniłaby pani poziom szkolnictwa ? Jak wyglądała nauka w szkole ? Jak wspomina pani tamtejszych nauczycieli ?

To były prawdziwe szkoły i nauczyciele z powołania, którzy błyszczeli wiedzą w swoim fachu. Uczeń był zdyscyplinowany, wiedział, że nie ma władzy nad nauczycielem, nie tak jak jest dzisiaj. Poziom był bardzo wysoki, dostać się na studia to był szczyt marzeń, a dziś wiadomo jak jest. Już samo zdanie matury było ciężką przeprawą. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że często już miało się po prostu dość, bo było bardzo ciężko, wymagano dużo, ale jedno jest pewne, nie po nic. Dzisiaj możemy podziękować i docenić trud naszych nauczycieli, którego nie docenia się, gdy się siedzi w szkolnych ławach. Wtedy wszystko wydaje się takie niepotrzebne, błache, a dopiero po latach okazuje się niesamowitą wartością, a nawet czymś za czym teśknimy całym sercem.

10. Jakie były największe sukcesy polskich sportowców w czasach PRL-u. ?

To były piękne czasy. Wtedy nie tylko mężczyźni, ale również my kobiety siadałyśmy przed ekrany by śledzić mecze piłkarskiej reprezentacji Polski. To była nasza duma narodowa. Młodzi chłopcy chcieli być jak Deyna, Lubański, Lato. Dziewczyny kochały się w naszych zawodnikach, a Mistrzostwa Świata 74’ pamietam dokładnie gdyby nie deszcz w meczu z RFN i boisko, gdzie piłka stawała w kałużach bylibyśmy najlepsi, ale 3 miejsce na świecie to było coś pięknego, to byli nasi bohaterowie narodowi. Jak dziś pamiętam też złoty medal siatkarzy w Montrealu 76 przez wielu nielubiany ś.p Hubert Wagner zwany katem doprowadził naszych na sam szczyt choć wielu uważało go za szarlatana i takiego, który wyciska z naszych zawodników siódme poty. W lekkiej atletyce również znakomitości Komar, Kozakiewicz i ten jego słynny gest na olimpiadzie w Moskwie. Łezka się kręci szczególnie wspominając piłkarzy bo dzisiaj wiemy doskonale jak wygląda jakość tej dyscypliny u nas.

11. Jakie jest Pani najlepsze, a jakie najgorsze wspomnienie z okresu komunizmu?

Takim największym bez wątpienia wybór Karola Wojtyły na papieża. To było coś wspaniałego. Pamiętam to jak dziś, gdy usłyszeliśmy tą wiadomość płakaliśmy ze szczęścia i słusznie, bo nie tylko dla nas ludzi starszego formatu, ale dla tych młodszych jest to i będzie największy Polak. Drugim takim wydarzeniem dużo wcześniejszym był lot na księżyc Amstronga. Pamiętam jak z rodziną i sąsiadami obserwowaliśmy to wydarzenie w telewizji., To było dla nas coś nowego. Człowiek odkrywa miejsca nieznane dotąd nam wszystkim i stawia stopę na księżycu. Z takich najgorszych wspomnień to bez wątpienia stan wojenny. Mimo wszystko ten czas będę wspominać do końca życia z należytym szacunkiem i proszę mi wierzyć, że wielu ludzi tęskni za taką przeszłością. Może nie tyle polityką tamtych czasów, ale wesołym, pełnym radości i tryskającym optymizmem życiem.