Chronologia tak wielkiego imperium, które stworzył Czyngis-Chan, jest trudna do ustalenia. Podobnie jest z podstawowymi datami z życia wielkiego wodza na przestrzeni XII w. jest prawie niemożliwe. Jeżeli bowiem przejmiemy za datę jego urodzin rok 1155, jak podają źródła pochodzenia muzułmańskiego, to będzie to niezgodne z chronologią późniejszych wydarzeń. Rozwiązania nie przynosi oparcie się na przekazach chińskich, opierających się na tradycji mongolskiej, która uznaje ze Czyngis-chan urodził się w roku 1162. Chociaż ta data pozostaje w całkowitej zgodzie z późniejszymi wydarzeniami z jego życia , to jednak uznanie jej powoduje powstanie całkowitej pustki w latach 1182-1200. Z tego względu historycy przy opisywaniu początków państwa mongolskiego ograniczają się do niechronologicznego przedstawienia kolejności wydarzeń aż do roku 1200 r. Według Encyklopedii Czyngis-Chan (Temudżyn) żył w latach ok. 1155 – 1227, władca mongolski, jeden z największych zdobywców w dziejach świata; zjednoczył koczownicze plemiona mongolskie i tureckie; stworzył potężne imperium mongolskie na terenach od Oceanu Spokojnego po Morze Czarne. Marco Polo tak pisał o Czyngis-Chanie: „ Zdarzyło się, że w roku 1187 po Wcieleniu Chrystusa Tatarzy wybrali króla, który w ich mowie nosił nazwę Chyngis-Chan. Był to człek niepowszedni, wielkiej mądrości i wielkiego męstwa. Wiedzcie, że gdy został wybrany królem, wszyscy Tatarzy świata, którzy rozrzuceni byli po tych odległych ziemiach, przybywali doń i uznawali go za zwierzchnika. I sprawował rządy dobrze i szlachetnie, z taką sprawiedliwością i skromnością, jakby nie królem był, ale samym Bogiem, i wszyscy miłowali go i czcili. I cóż wam rzeknę? Skupiało się przy nim takie mnóstwo Tatarów aż dziw, i trudni było ich wyżywić. Gdy Czyngis-Chan spostrzegł, że ma tak wielki naród, przysposobił łuki oraz inną broń i wyruszył na podbój innych ziem. I mówię wam, że w niedługim czasie zdobył osiem krajów. A stało się to tym łatwiej, że wówczas każda ziemia i prowincja rządzona była przez osobnego króla czy władcę, więc nie mogli nie będąc zjednoczeni oprzeć się takiej przemocy. Podbiwszy ludy, nie czynił im nic złego ani nie obrabowywał, lecz ustanawiał swojego namiestnika i kilku starszych z podbitego ludu i w różnych miejscowościach osadzał swoich ludzi, zaś miejscowy lud zabierał ze sobą na podbój dalszych narodów. W ten sposób podbił taką mnogość narodów, jak słyszeliście. Zaś Narody, widząc dobre rządy i wielkoduszność tego władcy, dobrowolnie mu się poddawały. Gdy Czyngis-Chan zebrał mnóstwo ludów, że mógłby całą ziemię pokryć, postanowił zdobyć większą część świata, a nawet cały świat.”

Obszar współczesnej Mongolii, państwa leżącego na pograniczu Federacji Rosyjskiej, Kazachstanu i Chin, stanowił niemal odwieczne terytorium mongolskich koczowisk. Wraz z sąsiednimi terenami zamieszkanymi przez innych nomadów stanowił zrąb państwa Czyngis-chana. Od północy obszar państwa mongolskiego ograniczony był Górami Stanowymi, jeziorem Bajkał i Sajanami. Zaś na zachodzie tereny zawładnięte były przez koczowników mongolskich, tureckich i tunguskich sięgały jeziora Bałchasz. Na południu sięgały aż do łańcucha gór Tien-Szan i wielkiej pustyni Gobi. Wschodnia część sięgała po pasmo Wielkiego Chinganu, stanowiącego naturalny „mur graniczny" Niziny Mandżurskiej. Klimat środkowoazjatyckich stepów ma typowe cechy klimatu kontynentalnego strefy umiarkowanej. Zimy są bardzo ostre (do -50°C), lata suche i gorące. Roczna amplituda temperatury sięga nawet 90°C. Także dobowe różnice temperatury są znaczne; przymrozki wiosenne zdarzają się jeszcze w czerwcu, a przymrozki jesienne już w sierpniu. Najazd Mongołów na Polskę nastąpił w okresie rozbicia jedności państwa. Podziału kraju na dzielnice dokonał Bolesław Krzywousty w 1138 r. Rozbicie państwa polskiego nie stanowiło w ówczesnej Europie wyjątku. Rozdrobnienie feudalne jeszcze w znacznie wyższym stopniu występowało we Francji, Rzeszy Niemieckiej, Czechach i na Rusi. Specyfiką środkowoeuropejską było jednak związanie postępującego podziału z panującymi dynastiami - Piastów w Polsce, Przemyślidów w Czechach i Rurykowiczów na Rusi.

Charakterystyczny dla armii mongolskiej był jej wysoki stopień wykorzystania zasobów ludzkich. W teorii każdy mężczyzna mógł być powołany do służby, choć zdarzało się to rzadko. Wszyscy Mongołowie, niezależnie od tego czy uczestniczyli w wyprawach czy nie, byli świetnie wyszkolonymi wojownikami. Mongoł rodził się nie tyle wojownikiem, ile kawałerzystą. Obcując z końmi niemal od kołyski, Mongołowie stali się mistrzami nie tylko w woltyżerce, ale również potrafili wykorzystać do maksimum wszystko z tego zwierzęcia: mleko kobyle, krew, mięso itp. Normalny szyk bojowy Mongołów składał się z pięciu szeregów dzagun, czyli 100 wojowników. Pierwsze dwa szeregi tworzyła ciężka jazda – jeźdźcy uzbrojeni w miecze i odziani w zbroje. Pozostałe trzy stanowiła jazda lekka. W czasie walki szeregi mongolskich jeźdźców przegrupowano w formację szachownicy. Pomiędzy pododziałami jazdy w pierwszych szeregach pozostawały spore luki pozwalające konnym łucznikom przesunąć się do przodu z głębi szyku bojowego. Gdyby pierwszy atak się nie powiódł, łucznicy mieliby miejsce, by się wycofać, podczas gdy ciężka jazda odpierała ataki przeciwnika, a następnie rozpoczęła ponowne uderzenie, chroniona swoimi zbrojami. Jeśli ten manewr się nie udał, cały proces zaczynał się od nowa i trwał do czasu wyczerpania wojsk wroga, a następnie jego pokonania. „Mieli odwagę lwów, cierpliwość psów, ostrożność żurawi, przebiegłość lisów, dalekowzroczność kruków, dzikość wilków, zaciętość kogutów, zapobiegliwość kur, żywiołowość kotów i wściekłość dzików” tak mongolską metodę walki opisywał jeden z kronikarzy arabskich. Kawaleria mongolska miała charakter strzelczy. Podstawowym uzbrojeniem wojownika był łuk. Każdy jeździec musiał mieć „dwa lub trzy łuki albo co najmniej jeden dobry i trzy wielkie kołczany pełne strzał". Komplet 60 strzał dzielił się na przeznaczone do walki na dużą odległość (kooczak) i do bliskiego ostrzału (odora). W strzelaniu z łuku ludy mongolskie osiągnęły znakomite wyniki. Cywilizacja wielkiego stepu wypracowała nie znany na Zachodzie łuk refleksyjny. Budowano go z kilku warstw drewna, rogu, ścięgien zwierzęcych odpowiednio klejonych. Przed założeniem cięciwy ramiona łuczyska (prętu) nachylone były w kierunku strzału. Nakładając cięciwę odginano je w przeciwnym kierunku. Strzelec wykorzystywał w ten sposób nie tylko sprężystość cięciwy (jak w „konwencjonalnym" łuku równikowym), ale i energię nagromadzoną w łuczysku. Dzięki temu siła penetracji strzały była bardzo wysoka, znacznie wyższa od europejskich łuków równikowych. Tak samo ważne były stosunkowo niewielkie wymiary broni, co umożliwiało celny ostrzał z konia. Wieki doświadczeń z zastosowaniem łuku do walki i polowań przyniosły wypracowanie całej gamy strzał przeznaczonych do różnorakich celów ze strzałami sygnalizacyjnymi („gwiżdżącymi") włącznie. Ta specjalizacja sprzyjała podniesieniu skuteczności „ognia" na polu walki. Efektywność i znaczenie tej broni doceniali wojownicy przechowując łuczyska w starannie wykonanych sajdakach (saadak), a strzały w kołczanach (kor). Indywidualne uzbrojenie wojownika mongolskiego uzupełniały maczuga, topór i włócznia. Ta ostatnia miała często „na szyjce grotu [...] hak" służący do ściągania przeciwnika z konia. Ciało walczących chronił pancerz oraz tarcza (kałka). Mongołowie używali trzech rodzajów pancerzy. Pierwszy zbudowany był z pasków skórzanych odpowiednio utwardzonych i powiązanych rzemykami. Był to niewątpliwie typ najpospolitszy. Drugi wykonany był z żelaznych płytek ułożonych łuskowato na pasach rzemiennych. Trzeci, najkosztowniejszy, składał się z połączonych sprzączkami kawałków blachy. Używali go przypuszczalnie bogatsi wojownicy i dowódcy. Pancerzami skórzanymi chroniono także konia - niezastąpionego towarzysza Mongoła w walce.

Tomasz ze Splitu pisał o obyczajach i życiu Mongołów. „ Przerażający widok przedstawia ich postać: nogi mają krótkie lecz rozrośnięte piersi, twarz ich jest szeroka, a skóra jasna, policzki bez zarostu, nos zakrzywiony, oczy małe, szeroko rozstawione. […] Ludzie w podobny sposób nic prawie nie troszczą się o przyjmowanie pokarmów, karmią się samym barbarzyństwem; mają wstręt do chleba, używają mięsa czystych i nieczystych zwierząt bez różnicy, piją mleko zsiadłe pomieszane z krwią końską. Mają zaś z różnych narodów, podbitych w walkach […] wielką masę wojowników, których zmuszają przemocą do boju, jeśli spostrzegą, że ktoś z nich trochę się trwoży i nie idzie na śmierć z całą zapamiętałością, bez żadnego wahania ucinają mu głowę. […] Namiotów używają płóciennych i skórzanych. Konie mają tak dobrze wytresowane, że gdziekolwiek człowiek idzie, wszystkie, jak psy, za nim dążą. Mimo jednak, że tak wielka u nich ilość ludzi, w milczeniu chodzą jakby niemi, żadnego nie wydają głosu, i milcząc walczą.

W 1241r. zaplanowano równoczesne uderzenie i opanowanie Węgier i Polski. Już w 1240 r. wysłano oddziały rozpoznawcze. Wg Jana Długosza ich dowódca Batu-chan „z niezwykłą szybkością przybywa do Polski i łupi oraz pustoszy dwa ludne w tym czasie w Polsce miasta: Lublin i Zawichost, oraz sąsiadujące z nimi powiaty i ziemie. A widząc, że jest objuczony ogromnym łupem jeńców obojga płci, pobranych spośród Polaków i Rusinów, drogą, którą przybył, wraca na Ruś". Aby zaskoczyć przeciwnika Czyngis-Chan zabraniał rabunków; „To kuczera zaś, który samowolnie splądrował pograniczne miasta chana Melika i spowodował jego przystąpienie do wojny, oddamy zgodnie z prawem na ścięcie!” W roku 1241 Mongołowie rozgromili rycerstwo krakowskie pod Wielkim Turskiem, a także pod Chmielnikiem po czym wkroczyli do Krakowa. Najbardziej znana bitwa, którą także wygrali Mongołowie, odbyła się pod Legnicą, dokładnie 9 kwietnia. Jak pisze J. Długosz : „Bitwę rozpoczęła strona polska: „Pierwsze wszczęło walkę wojsko złożone z krzyżowców, ochotników i kopaczy złota [...] Obie strony zwarły się w ostrym natarciu. Krzyżowcy i obcy rycerze rozbili kopiami pierwsze szeregi Tatarów i posuwali się naprzód. Ale kiedy zaczęto walczyć wręcz na miecze, łucznicy tatarscy tak otoczyli ze wszech stron oddział krzyżowców i cudzoziemskich rycerzy, że inne oddziały polskie nie mogły mu przyjść z pomocą bez narażenia się na niebezpieczeństwo. Zachwiał się wreszcie i legł pod gradem strzał, podobnie jak delikatne kłosy zbite gradem (bo wielu w nim było nie osłoniętych i nie opancerzonych). A kiedy padli tam syn Dypolda [...] i inni rycerze z pierwszych szeregów, pozostali, których również przerzedziły strzały tatarskie, cofnęli się do oddziałów polskich". Druga faza bitwy miała przebieg znacznie bardziej dramatyczny: „dwa oddziały [...] rycerza Sulisława oraz księcia opolskiego Mieczysława podejmują walkę, którą byłyby stoczyły szczęśliwie i wytrwale z trzema oddziałami Tatarów podstawiających zdrowych żołnierzy w miejsce rannych i byłyby zadały Tatarom dotkliwą klęskę, ponieważ były zabezpieczone od strzał tatarskich przez osłaniających je polskich kuszników. Szyki tatarskie najpierw musiały się cofnąć, a wkrótce, kiedy Polacy natarli silniej na przerażonych - uciekać. Tymczasem ktoś z oddziałów tatarskich, nie wiadomo czy ruskiego, czy tatarskiego pochodzenia, biegając bardzo szybko tu i tam, między jednym a drugim wojskiem krzyczał okropnie, zwracając do obu wojsk sprzeczne ze sobą słowa zachęty. Wołał bowiem po polsku: »Biegajcie, biegajcie«, to znaczy: »Uciekąjcie, uciekąjcie«, wprawiając Polaków w przerażenie, po tatarsku zaś zachęcał Tatarów do walki i wytrwania". Natomiast w „Historii Tatarów” widnieje zapis

: ” Tatarzy posuwając się dalej w kierunku Śląska starli się w bitwie z Henrykiem, w owym czasie najbardziej chrześcijańskim księciem tych ziem. Otóż w chwili, gdy, jak sami przedstawili to bratu Benedyktowi, pragnęli odstąpić z pola bitwy, raptem, zupełnie nieoczekiwanie szyki chrześcijan zwróciły się do ucieczki".

Natomiast jeśli chodzi czemu uważa się Mongołów za ojców nowoczesnych sił zbrojnych, odpowiedź jest jedna, wódz, którego traktowali jak Boga, to podstawa zwycięstwa w głębi armii. Nikt nie uważał się za mądrzejszego, Jeden wiódł prym i prowadził do zwycięstwa. Drugim także ważnym aspektem jest ich sposób walki, mieli swój własny obrany plan na bitwę i tego się trzymali, a poza tym byli od dziecka uczeni tego tak jak Spartanie, którzy też wiele zwyciężyli. W podobny sposób co Aleksander Wielki, Czyngis-Chan traktował podbite ludy, nie pozwalał ich rabować, mówiono, że jest Bogiem. Wybierał starszych z podbitego ludu i pozwalał im rządzić jak dotychczas. Moim zdaniem to właśnie ta idealna strategia na wygranie całej „wojny”.