1. Wiersze filomackie Zima miejska – zimą nie ma nic do roboty na wsi, podmiot lityczny wychwala więc miasto o tej porze roku, gdzie latarnie oświetlają ulice, a w długie wieczory można pić ze znajomymi i grac w faraona – grę karcianą. Pierwodruk w Tygodniku Wileńskim 1818. Już się z pogodnych niebios… [inc.] – podmiot liryczny zachęca żeglarzy do odważnego pływania po niebezpiecznych morzach. Za wzór stawia im Jazona. Później zachęca do walki, dalej przypominając starożytnych bohaterów, Herkulesa, Achillesa, Orfeusza. W końcu radzi się zjednoczyć i walczyć, tak, abyśmy w przyszłości dla kogoś innego byli wzorem. Walka miodowa – szykuje się bitwa, która swoim zasięgiem ma objąć Olimp i Parnas. Podmiot liryczny, którym jest sam Mickiewicz, radzi przed walką się najeść. Okazuje się, że chodzi o walkę na wiersze pomiędzy Tomaszem Zanem, a Czeczotem (z okazji imienin tego pierwszego). Sekundantami byli Mickiewicz, Malewski (student prawa) i Erazm Poluszyński (student medycyny). Takie walki przy miodzie były tradycją na spotkaniach filomatów. Wygłaszano wtedy satyryczne utwory, które nazywano jambami. Jamby na imieninach Jana Czeczota – Na imieninach Jana Mickiewicz opowiada jak to Apollo i muzy miały mu pomóc napisać wiersz na cześć solenizanta. Wzniósł się na Parnas. Wprowadza dialog między muzami. Kaliope – naprawdę muza poezji epickiej, ale Mickiewicz się pomylił i myślał, że jest od poezji miłosnej – pędzi na pomoc, bo lubi Jana. Na to Erato – od poezji miłosnej, ale wg Mickiewicza od epickiej – krzyczy, że Janowi należy się poważny, bohaterski wiersz, a nie jakieś miłosne dyrdymały i ona pomoże Adamowi go napisać. Odzywa się Klio – muza historii – która mówi, że to ona nauczyła Jana sztuki wymowy, dzięki czemu został adwokatem i to ona pomoże w układaniu wiersza. Wtrąca się Urania – muza astronomii – ta utrzymuje, że Jan jest astronomem i interesuje się gwiazdami, jej wywód przerywa Kupido, który uderza ją skrzydłem w twarz. Kupidyn twierdzi, że na nic by się zdały wszystkie muzy, gdyby on nie dał Janowi miłości – natchnienia. Muzy zaczęły się kłócić, a Mickiewicz został bez wsparcia – co wyraża cytatem z Myszeidy Krasickiego – i wraca na ziemię. Dodaje, że mimo to chciałby uczcić jakoś Jana i wspomina ich szkolne lata – już wtedy się przyjaźnili – psoty m.in. te, które robili dominikanom, którzy prowadzili szkołę nowogródzką. I gada, i gada… w końcu stwierdza, że gada za dużo i lepiej, żeby się napił, niż tak dalej gadał. Przepowiada sławę Janowi i kończy. Jamby powszechne – Mickiewicz pisze o swojej przygodzie z jambami, jak to czasem trudno mi...