Wprowadzenie euro w Polsce wynika ze zobowiązań płynących z traktatu ateńskiego przyjętego w referendum w 2003 r. Polska posiada status państwa z derogacją (bezterminowe wyłączenie państwa członkowskiego UE z obowiązku wypełniania części zobowiązań). Polska nie jest członkiem Europejskiego Mechanizmu Kursów Walutowych, co stanowi jedną z zasadniczych przeszkód na drodze do przyjęcia euro w krótkim czasie. Ponadto istotny warunek z punktu widzenia prawnego stanowi konieczność nowelizacji Konstytucji. W swojej pracy rozstrzygnę, czy wejście naszego kraju do strefy euro stanowi szansę, czy wręcz przeciwnie – zagraża jego gospodarce. Podam po dwa argumenty „za” i „przeciw” do aspektu politycznego, gospodarczego i społeczno-kulturowego”. Na wstępie wyjaśnię czym jest omawiana przeze mnie strefa euro.

Strefa euro: strefa państw, których walutą jest euro (€). Waluta ta została 1 stycznia 1999 r. wprowadzona w formie transakcji bezgotówkowych a 1 stycznia 2002 r. w formie gotówkowej. Polska jest jednym z siedmiu państw kandydujących do strefy euro (Bułgaria, Czechy, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Węgry).

Najpoważniejszą przeszkodą w przystąpieniu Polski do strefy euro jest konieczność spełnienia kryteriów konwergencji, czyli:

Deficyt budżetowy nie wyższy niż 3% PKB.

Długoterminowa stopa procentowa nieprzekraczająca o więcej niż 2 punkty procentowe średniego poziomu stóp procentowych w 2 krajach UE o najniższej inflacji.

Dług publiczny nie większy niż 60% PKB.

Stopa inflacji nie większa niż 1,5 punktu procentowego ponad średnią stopę inflacji w 3 krajach z najniższym poziomem inflacji.

Waluta krajowa jako uczestnik Europejskiego Mechanizmu Kursów Walutowych (w ostatnich 2 latach przed przystąpieniem do Europejskiej Unii Walutowej) niepodlegająca dewaluacji z inicjatywy rządu danego kraju.

Zanim strefa państw, których walutą jest euro powiększy się o kolejne państwo, warto rozważyć argumenty „za” i „przeciw” takiego członkostwa.

Wymiar polityczny:

(+)Przystąpienie do strefy euro to duża szansa dla naszego kraju. Dzięki temu zyskalibyśmy jeszcze większe znaczenie na arenie międzynarodowej. Uznanie innych państw jest niewątpliwą zaletą. Jest to okazja to pokazania innym, że sumiennie realizujemy postawione przez siebie cele i zależy nam na jak najlepszej opinii. Stopniowe budowanie własnej pozycji da nam szansę rozwijania się zarówno w aspekcie politycznym, jak i gospodarczym.

(+)Obecność w strefie euro zaowocowałaby ściślejszą współpracą z Unią Europejską, a co za tym idzie, również z takimi mocarstwami jak Chiny czy Stany Zjednoczone. Nasz kraj stałby się dla nich poważnym, a przede wszystkim wiarygodnym, partnerem politycznym. Polska współpracuje z USA na wielu płaszczyznach, a szansa pogłębienia sojuszniczych relacji ugruntowałaby tylko naszą pozycję.

(-)Wizja jeszcze większego uzależnienia się od Unii Europejskiej może stać się rzeczywistością. Utracilibyśmy zdolność do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy politycznej. Możliwość utraty suwerenności jest w tym przypadku realnym scenariuszem.

(-)Ostatnim, ale nie mniej ważnym argumentem, przemawiającym przeciwko przystąpienia do strefy euro, jest konieczność modyfikacji Konstytucji RP. W polskim ustroju projekt ustawy o zmianie konstytucji może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent RP. Zmiana konstytucji następuje w drodze ustawy uchwalonej przez Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Wymiar gospodarczy:

(+)Priorytetem polskiego rządu jest utrzymanie niskiego deficytu oraz inflacji. Według Wykresu nr 1 (Źródło: Opinie o wprowadzeniu w Polsce euro, grudzień 2008 r., www.cbos.pl) na stronie 12, wprowadzenie w Polsce europejskiej waluty euro będzie korzystne dla polskich przedsiębiorców i polskiej gospodarki. Aż 52% respondentów uważa, że zmiany pozytywnie wpłyną na biznesmenów w naszym kraju. Nieco mniej, bo 45% jest przekonana o poprawie stanu gospodarki.

(+)Przystąpienie do strefy euro jest równoznaczne z zastąpieniem polskiego pieniądza (zł) wspólnym dla wielu państw Unii – euro (€). Zlikwiduje to tym samym koszty związane z wymianą i kursem walut. Według tabeli nr 1 (Źródło: Opinie o wprowadzeniu w Polsce euro, grudzień 2008r., www.cbos.pl) na stronie 13, osoby (53%), które wzięłyby udział w referendum zgodziłyby się również na wymianę dotychczasowej waluty.

(-)Stracimy możliwość samodzielnego prowadzenia polityki pieniężnej i kursowej. Te decyzje będą zapadać w Europejskim Banku Centralnym i będą podejmowane w interesie całego Eurolandu. Wchodząc do strefy euro, ryzykujemy więc, że decyzje tam podejmowane nie będą optymalne z punktu widzenia naszej bieżącej sytuacji gospodarczej, choć najlepsze dla ogółu.

(-)Może się też okazać, że obniżenie stóp procentowych może doprowadzić do nadmiernego wzrostu konsumpcji, a co za tym idzie – do zbyt szybkiego wzrostu cen i płac. To zaś zmniejszyłoby konkurencyjność naszych przedsiębiorstw na wspólnym rynku. Istnieją też obawy, że pozbywając się złotego, rezygnujemy z ochrony, jaką daje nam kurs wymiany naszej waluty na euro w przypadku tzw. szoków asymetrycznych, czyli takich wstrząsów w gospodarce, które w różnym stopniu dotykają Polskę i strefę euro. Wydaje się jednak, że coraz większe zbliżenie Polski do Unii zmniejsza to niebezpieczeństwo.

Wymiar społeczno-kulturowy:

(+)Przyjęcie euro da Polakom poczucie przynależności do Unii Europejskiej. Posługiwanie się „uniwersalną walutą” ułatwi pobyt w innych krajach Unii Europejskiej. Zniknie problem wymiany pieniędzy w kantorach za każdym razem gdy wybieramy się poza granice kraju.

(+)Nowa waluta wpłynie na łatwość przemieszczania się w obrębie Unii. Aktualnie jest to jedna z przeszkód, która skutecznie zniechęca obywateli naszego kraju do podróżowania i poznawania obcych kultur.

(-)Otwartość na inne kraje może negatywnie wpłynąć na naszą tożsamość narodową. Polski złoty zasługuje na miano „symbolu”, z którym trudno się będzie rozstać. Zmiana środka płatniczego powinna szczególnie dotknąć osoby starsze, które nie wyobrażają sobie posługiwania się nowym bilonem.

(-)Ostatnim argumentem przemawiającym przeciw przystąpieniu do strefy euro jest strach (szczególnie ludzi starszych) przed tak radykalnymi zmianami. Stare przyzwyczajenia będą musiały zostać zastąpione nowymi. Niezadowolenie pewnej części społeczeństwa jest w tym wypadku pewne.

Pytanie o datę przyjęcia euro sprowadza się głównie do terminu spełnienia kryterium fiskalnego i uczestnictwa w systemie ERM II (Mechanizm Kursów Walutowych). Jest wiele argumentów za i wiele przeciw szybkiemu wejściu do strefy euro, niemniej wydaje się, że racjonalne decyzje, np. odnośnie do daty wejścia do mechanizmu ERM II, uzależnione powinny być nie tylko od możliwości sprostania nominalnym kryteriom konwergencji, ale przede wszystkim od stworzenia określonych mechanizmów bezpieczeństwa, pozwalające na szybkie wychodzenie z sytuacji kryzysowych. Mechanizmy te są takie same bez względu na to, czy jest się w strefie euro, czy też z jakichś powodów pozostaje się poza nią. Pouczające w tym kontekście mogą być doświadczenia innych państw, np.: Litwa, dążąc do szybkiego przystąpienia do eurolandu, z powodu niespełnienia kryteriów konwergencji nominalnej doprowadziła do spadku zaufania inwestorów i związanych z tym strat w gospodarce. Grecja natomiast „zafałszowała” pewne dane tylko po to, by szybko znaleźć się w strefie euro, co doprowadziło do nasilenia się problemów w gospodarce. W Portugalii spełnienie kryteriów konwergencji nominalnej „na styk” okazało się zgubne. Kraj ten w momencie przyjęcia euro „zapiął” budżet deficytem 3% PKB, jednak wkrótce osłabła koniunktura, co w 2005 r. doprowadziło do pogłębienia nierównowagi budżetowej do poziomu 6% PKB. Myślę, że Polska powinna podejść do tej sprawy poważnie i dążyć do szybkiego spełnienia kryteriów z zachowaniem uczciwości wobec obywateli.

Wstępując do Unii Europejskiej, Polska zobowiązała się do przyjęcia euro, dlatego ważne jest spełnienie warunków to umożliwiających, które jednocześnie stwarzają solidne podstawy funkcjonowania gospodarki. Poddanie tej sprawy pod osąd społeczeństwa w drodze referendum nie wydaje się zasadne, gdyż nie jest to materia kwalifikująca się do tego typu postępowania z uwagi na jej złożoność. Ponadto działanie takie może oznaczać, że odpowiedzialne władze krajowe nie są pewne, czy należycie przygotowały nasz kraj do przyjęcia wspólnej waluty. Korzyści z przystąpienia do eurolandu wydają się większe niż koszty, dlatego też należy dążyć do szybkiego przyjęcia euro. W Interesie Polski jest rychłe wynegocjowanie tego, aby nasze uczestnictwo w ERM II było jak najkrótsze, a pasmo wahań względem parytetu jak najszersze. Pozwoliłoby to ograniczyć siłę ewentualnych ataków spekulacyjnych na złotego i strat dla gospodarki, a ponadto narażałoby na konieczność odsuwania daty wejścia do strefy euro, jak dzieje się to z innymi państwami. Przyjęcie euro wymagać też będzie zmian obowiązującego prawa, w tym – Konstytucji, co, jak wskazuje dotychczasowe doświadczenie, może być czasochłonne. Reasumując, sprostanie tym kryteriom wymaga przede wszystkim zgody politycznej na przyjęcie pilnego programu przygotowań oraz konsekwentnie wdrażanego kalendarza działań.