Spokojna muzyka, ruchy kamery, które pozwalają nam „znaleźć” się w pokazanym mieszkaniu, rodzinna, może przedświąteczna atmosfera… Reklama, którą widuje się często na ekranach naszych telewizorów, choć najczęściej emitowana właśnie przed tym szczególnym, ważnym dla Polaków okresem – Bożym Narodzeniem. Plan reklamy jest bardzo prosty, można wręcz powiedzieć – standardowy, powszechny do bólu. Gdy ojciec i mąż wraca z pracy, dźwigając ciężką torbę z zakupami, cała rodzina zbiera się w kuchni, by pomóc w przygotowaniach do obiadu. Każdy ma w tym swój udział. Gdy matka i żona (bardzo ładna, szczupła i naturalna kobieta) otwiera paczkę z sosem Winiary, oblizuje się delikatnie, jakby na myśl o czymś bardzo przyjemnym. Głowa rodziny (dobrze zbudowany i zadbany mężczyzna) wkłada apetycznie przygotowaną pieczeń do piekarnika, uśmiechając się. Dzieci (dziewczynka i chłopiec – czy trzeba zaznaczać, że dzieci są czyste, uśmiechnięte, schludnie ubrane…?) bawią się przy zlewie, chlapią wodą, choć są przy tym urocze i rozczulające. Nikt nie krzyczy, nikt nikogo nie poprawia. Nie krytykuje. Każdy przecież wie, gdzie aktualnie jest jego miejsce. Każda czynność wykonana jest idealnie, jak powinno być w każdym porządnym domu. Matka i żona przygotowuje sos, mieszając chochlą w garnku; wdycha aromat dochodzący z potrawy i uśmiecha się zadowolona. Zadowolona, że udało jej się przygotować sos z paczki. Wirtuozeria kucharskiego rzemiosła, chciałoby się dodać. Dzieci sprzątają stół, potem przynoszą naczynia na obiad. Wszyscy siadają i w uśmiechach odbierają od ojca-męża talerz z doskonale przyrządzoną, jeszcze parującą pieczenią polaną sosem Winiary o apetycznym wyglądzie. Aż ślinka cieknie… Rodzina rozpływa się w niemym zachwycie – podana tak pieczeń nareszcie ukazała im sens życia, napełniła ich serca nadzieją. Rozkosz na ich twarzach nie może wyrażać niczego innego nad doskonałość pieczeni i sosu, którym jest polana. Chciałbym w takiej atmosferze zjeść z rodziną, myślisz. Jaka smaczna musi być ta pieczeń, dodajesz po chwili w myślach. I stajesz się nieświadomą ofiarą tak nakręconej reklamy. Analizując cały proces raz jeszcze: mężczyzna, barczysty, silny, wysoki, dobrze zbudowany. To ważne cechy. Spełniają przyjęty i popularny frazeologizm „być prawdziwym mężczyzną”. Nabiera „plusów” u widza, w hierarchii rodzinnej stawiany najwyżej. Cieszy się szacunkiem wśród członków swojej rodziny (chociaż, analizując reklamę, coraz częściej miałam ochotę użyć określenia „swojego stada”…). Jedną z cech wizerunku mężczyzn w reklamach jest właśnie siła i kontrola nad innymi. Ukazując go...