Miłość – w tym słowie tkwi cała potęga ludzkich dążeń i kwintesencja szeroko pojętego szczęścia. Bez względu na epokę czy dzieje historyczne, to miłość zawsze była głównym powodem życia. Wszystko, co najpiękniejsze i najwznioślejsze od niej pochodzi i z nią się ściśle łączy.

Miłość może być figlarna, wzniosła, magiczna, a nawet przebiegła. Lecz niekiedy stanowi siłę niemalże destrukcyjną – prowadzi do depresji i załamania, a nawet śmierci.

Nie można jednoznacznie określić, czym owo uczucie jest, bądź gdzie znajdują się jego granice. Nikt jeszcze w pełni nie zdefiniował miłości; może dlatego, że jest zbyt niezrozumiała, zbyt metafizyczna i niepojęta dla człowieka. A może również z innej przyczyny – nikt nie odważył się zamknąć w ramy największej tajemnicy ludzkiego życia?

Zatem, na czym polega jej fenomen? Dlaczego tak piękna i wzniosła potrafi czasem zamiast świątyni wybudować swój grobowiec?

Miłość między mężczyzną a kobietą, to magia. To słowo, które powinno nieść ze sobą jedynie pozytywne wibracje. Pod jego wpływem nawet woda zmienia swoją budowę krystaliczną.

Uczucia tego nie można zamknąć w wąskich ramach znaczeniowych, lecz można wprowadzić pewne uporządkowanie. Istnieją bowiem wytyczne (zasady) dotyczące rodzaju tej więzi, dla której charakterystyczne jest to, iż zachodzi między dwoma osobami. I tak wyróżniamy miłość patriotyczną, miłość romantyczną, miłość braterską oraz miłość macierzystą i ojcowską – najbliższą miłości idealnej, tej bezwarunkowej, opartej na bezinteresownej potrzebie troski, nie oczekującej niczego w zamian.

O przymiotach takiej miłości pisał Ap. Paweł w 13 rozdziale swojego pierwszego Listu do Koryntian. Oto niektóre z nich:

Miłość jest wielkoduszna, cierpliwa i życzliwa. Miłość nie jest zazdrosna, nie przechwala się, nie szuka własnych korzyści, nie daje się rozdrażnić. Nie prowadzi rachunku krzywdy. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, na wszystko ma nadzieję, wszystko przetrzymuje. Miłość nigdy nie zawodzi.

Przykład tej najwyższej formy dał nam Jezus, a jej istotę zawarł w jednym z przykazań, jakie pozostawił: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. To uniwersalne prawo zdaje się twierdzić, że ten, kto nie pokocha siebie, nie będzie umiał dawać miłości. Czyż nie jest to piękna i prosta Prawda? Bo czyż można dać komuś coś, czego się samemu nie posiada? Kiedy się nad tym zastanowić, to miłość do samego siebie nie jest rzeczą tak oczywistą, jak się powszechnie sądzi. Może stąd biorą swe źródło wszelkie perturbacje (trudności) związane z okazywaniem uczucia miłości.

Jednak miłość, mimo, że najpiękniejsze i największe, to również najtrudniejsze z uczuć. Głębokie i piękne, potrafi dawać radość i szczęście, ale potrafi i zabić. Tworzy i niszczy. Nie umiemy powiedzieć, czym jest – ma tak wiele twarzy. Czasem trwa długo, czasem prędko umiera, traci swą moc. Często niemożność miłości zamienia się w nienawiść.

Jakże często literatura ukazuje nam rozpacz, tęsknotę, czy gorycz, powodowane i związane z tym największym z ludzkich uczuć.

Na wstępie postawiłam dosyć odważną tezę, że nie można prawdziwie kochać innego człowieka nim nie pokocha się siebie. To stwierdzenie niesie ze sobą wielkie przesłanie. Ukształtowanie dojrzałej postawy wobec samego siebie okazuje się jednym z najtrudniejszych zadań, które stoją przed każdym z nas, począwszy od pierwszych chwil życia. Nie jest prawdą, że każdy człowiek potrafi kochać samego siebie w sposób spontaniczny i bez wysiłku. Zajęcie dojrzałej postawy wobec samego siebie wymaga wyjątkowo dużego trudu i wewnętrznej dyscypliny. Tylko wówczas będziemy mogli w pełni realizować się w miłości, a i nasze wybory będą wynikały nie z chwilowego zauroczenia, ale z głębokiego przekonania, że oto właśnie miłość dopełnia tę, którą już w sobie mamy, a miłość zmysłowa staje się jej pięknym wyrazem.

Nawet w warunkach z pozoru beznadziejnych, miłość uskrzydla, nadaje sens naszemu istnieniu i dodaje sił w walce z przeciwnościami losu. Świadomość, że na świecie jest ktoś, choćby i na drugim końcu świata, kto myśli o nas ciepło, przez kogo czujemy się kochani, potrafi dodać nadziei i motywacji nawet w najgorszym momencie naszego życia i pomóc w walce z przeciwnościami losu. Nie potrafimy żyć nie kochając, bez miłości nasze dusze byłyby martwe. To uczucie to jeden z najwyższych wymiarów naszego człowieczeństwa.

Każdy z nas czeka na chwile porywów serca, kiedy „świat wiruje, a my z nim”.

Życie to ścieżka nauki, również nauki miłości, a że często płaci się za błędy… cóż, takie jest życie.