I Akcja utworu rozgrywa się w algierskim mieście, Oranie, w roku 194… . Jest to miasto zwyczajne. Jednak pewnego dnia doktor Bernard Rieux znalazł kilka martwych szczurów, potem dozorca kamienicy również znajduje martwe gryzonie. Na początku podejrzewa, że jest to pomysł jakiś wyrostków, którzy robią sobie żarty. Rieux również nie zwracał na to uwagi. Pożegnał żonę na dworcu, ponieważ wyjeżdżała do sanatorium. Później pojawił się u doktora Rambert, dziennikarz francuski, który przyjechał do Oranu, by napisać ankietę o życiu Arabów. Doktor zasugerował, aby zajął się padającymi szczurami. W ciągu kilku dni liczba martwych zwierząt na ulicach drastycznie wzrosła i mieszkańcy nie bardzo potrafili sobie poradzić z tym problemem. Jednak nagle szczury przestały się pojawiać, a ludzie zaczęli odczuwać pewne dolegliwości: bóle głowy, gorączkę, obrzęki pachwin. W międzyczasie Rieux i Grand uratowali Cottarda, rzezimieszka, który próbował popełnić samobójstwo. Pierwszy umiera dozorca Michael, potem czytelnik poznaje zapiski Tarrou, z których wynika, że liczba gorączkujących osób wzrasta. Rieux konsultował się z innymi lekarzami i okazało się, iż miasto zostało opanowane przez dżumę. Dzięki niemu w prefekturze zwołano komisję sanitarną i wywieszono afisze ostrzegawcze. W końcu szpitale się zapełniły, ludzie zaczęli masowo umierać, a władze postanowiły ogłosić stan specjalny i zamknąć bramy miasta. II Rozłąka dla mieszkańców była czymś zaskakującym. Ludzie nie mogli spotkać się z bliskimi, którzy przebywali poza granicami miasta, nie działała poczta, a telefonować można było tylko okazjonalnie, nie przyjeżdżały pociągi, zamknięto port. Nagle okazało się, że dżuma dotknęła wszystkich. Osamotnienie odczuwali także ci, którzy, jak Rambert, przypadkowo znaleźli się w mieście i teraz nie mogli z niego wyjechać. Dżuma zaczęła atakować z coraz większą siłą, tygodniowo umierało pięćset osób. Rieux odmówił Rambertowi pomocy w opuszczeniu miasta, tłumacząc, że nie jest w stanie sprawdzić, czy dziennikarz nie jest chory. Poza tym doktor bardzo intensywnie pracował, odwiedzał chorych, opiekował się nimi w szpitalu i w domach, czasami musiał nawet siłą zabierać chorych z domów, by odizolować ich od rodziny. Kościół zorganizował tydzień modlitw, a ojciec Paneloux wygłosił płomienne kazanie na temat niemoralności mieszkańców i kary, jaka na nich spadła. W tym czasie Grand nie przestawał pracować na swoją powieścią, a Rambert starać się uciec z miasta. W czerwcu panowały upały i tygodniowo umierało siedemset osób. Władze postanowiły wybić wszystkie psy i koty, ponieważ ich pchły...