Miasto według definicji jest to obszar planowo zamieszkany przez ludność, której źródłem utrzymania są zawody pozarolnicze. To typ osiedla historycznie ukształtowanego. Tak mówi encyklopedia ale warto jest zastanowić się czym jest miasto w literaturze i jak zostało ukazane

Miasto od najdawniejszych czasów fascynowało, a zarazem budziło przerażenie. Człowiek widział w nim nowe możliwości, szanse na karierę, wzbogacenie się, samorealizacje. Często jednak mieszkając w nim czuł się przytłoczony jego ogromem, pragnął ukojenia duszy w jakimś spokojniejszym miejscu.

Miasto to nie tylko gwarne ulice, siedziba władz, okazałe budynki. W literaturze przedstawione jest w dwóch aspektach: dobre i złe.

Już Biblia prezentuje obraz złych miast będących ośrodkami rozpusty. Wtedy już grzech kojarzył się z życiem w mieście. Takim przykładem są Sodoma i Gomora. Rozdział 18 Księgi Rodzaju opowiada o Boskiej wizycie u Abrahama, kiedy Pan zdradza mu swoje plany co do obu miast. „Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie”, mówi Bóg do Abrahama i obiecuje, że jeśli znajdzie tam dziesięciu sprawiedliwych i prawych ludzi to oszczędzi miasto. Niestety tak się nie dzieje, więc Bóg zrównał je z ziemią, zsyłając deszcz ognia i siarki za grzechy, zwane później sodomskimi, stąd związek frazeologiczny. Uratował tylko rodzinę Abrahama i Lota (oprócz żony Lota, która lekceważąc przestrogi Aniołów, obejrzała się za siebie i gdy zobaczyła obraz zniszczenia, zamieniła się z przerażenia w słup soli). Po dziś dzień Sodoma i Gomora jest symbolem miejsca występku, grzechu i rozpusty. To miasta, które żyły życiem samowolnym i nie znały cnoty.

Podobny obraz miasta wprowadził Stefan Żeromski w "Przedwiośniu” gdzie mowa jest m.in. o Baku, gdzie trwała rewolucja, mająca przynieść lepszy byt. Pierwsze sygnały o nadchodzącej rewolcie wywołały w mieście chaos. Początkowe rozprzężenie wpłynęło zwłaszcza na postępowanie młodzieży. Główny bohater powieści, młody Cezary Baryka, natychmiast przestał uczęszczać do szkoły. Nie pomogły ani prośby zatroskanej matki, ani autorytet dyrektora gimnazjum, który został znieważony przez wychowanka. Cezary nie musiał jednak obawiać się konsekwencji swego czynu, gdyż w miejskim urzędzie wymiaru sprawiedliwości, podobnie jak w innych instytucjach państwowych, zapanował niespotykany bałagan. Wkrótce nastały burzliwe dni rewolucji, a wraz z nimi zmiany w mieście. Pozamykane sklepy, opustoszałe ulice – to krajobraz po zakończeniu krwawo stłumionej rewolucji. W czasie jej trwania Bak wyglądał nie lepiej: dotknięci głodem ludzie i brudne ulice zasłane zabitymi. Bak jest opanowany wrzeniem rewolucji, groźny, rządzi się prawem ulicy, hałaśliwy, pełny brutalnych samosądów. Brak jest żywności, mnożą się gwałty i rzeźnie (spalono meczet z kobietami i dziećmi). To miejsce wielonarodowościowe i wielokulturowe, zamieszkałe przez Rosjan, Tatarów, Ormian oraz Polaków. Współistnienie tak wielu narodów i nacji doprowadziło to do wybuchu rewolucji pełnej przemocy, gwałtu, bólu i cierpienia zadanego drugiemu człowiekowi. W jednej chwili upadły wszelkie wartości moralne i etyczne, wszelkie obowiązujące dotychczas normy społeczne. Bak przeradza się w piekło na ziemi, a sceny w nim się rozgrywające przypominają wręcz sceny dantejskie. W mieście zapanowała nienawiść i przemoc, śmierć stała się powszechna i wszechobecna.

W utworze tym na szczególne miejsce zasługuje także Warszawa, która rozczarowuje bohatera, który spodziewał się zobaczyć śnione przez ojca „szklane domy”. Wszystko tu jest tandetne, brzydkie, zniszczone, obskurne i biedne, Ulica Świętojańska, Franciszkańska, Gęsia, Miła, Nalewki - to rzucające się w oczy śmietniki, rynsztoki, rudery. Mieszkający tu ludzie przypominają nędzarzy-łachmaniarzy, obdartych, chudych, zgarbionych i niechlujnych. Warszawa oczarowała Cezarego, który spodziewał się zobaczyć śnione przez ojca „szklane domy” ” ale dzielnica żydowska sugeruje mu rozmijanie się marzeń ojca z rzeczywistością

Kolejny obraz miasta inny niż w „Przedwiośniu” bardziej optymistyczny ukazuje Julian Tuwim w wierszu Do krytyków, który jest zdecydowanym przykładem liryki bezpośredniej. Miasto zachwyca autora, jak sam pisze „miasto przeszywa mnie na wskroś”. Posłużył się jawną konstrukcją podmiotu lirycznego i licznymi wykrzyknieniami. Podmiot liryczny jest ukazany wprost. To mieszkaniec miasta, który upaja się prozaiczną czynnością – jazdą na przedzie tramwaju i gra na nosie krytykom, do których adresuje swą wypowiedź. Jego wypowiedzi zwieńczone są często wykrzyknieniami i rażą bezpośredniością. Są one świadectwem beztroski, radości i witalizmu. Utwór jest pochwałą radości życia, witalizmu, prędkości. Podmiot liryczny cieszy się światem wokół i niczym się nie przejmuje. Chłonie kolory, zapachy, gesty ludzi, przyrodę – wszystko go raduje i przyciąga. Cieszy go możliwość mieszkania w mieście, gdzie zawsze wiele się dzieje – ta świadomość go „przeszywa na wskroś”. Piękne wydaje się być wszystko dookoła: ludzie, domy, ulice. Tematem wiersza nie jest jedynie jazda tramwajem. Podmiot liryczny zachwyca się pięknem otaczającego go miasta, które wydaje mu się piękne i radosne. Jedzie tramwajem w majowy słoneczny dzień, na przedniej platformie tramwaju. Napawa się majową przyrodą, która budzi jego refleksje

Inny motyw miasta niestety już nie w wizji utopijnej, można znaleźć w czasach pozytywizmu, gdzie miasto zostało przedstawione jako miejsce zmian społecznych i postępowych cywilizacji, które przeobraziły styl życia mieszkańców oraz sam jego wygląd.

XIX wiek dostarcza literaturze nowego tematu, którym jest miasto. Wykorzystywano środowiska miejskie jako tło i podstawę utworów. W dziełach pozytywistów dominował realizm. Miasto stało się dla pisarzy bardzo interesującym tematem. Artyści z fotograficzną dokładnością oddawali piękno i brzydotę miasta.

Bolesław Prus w powieści pt.: „Lalka” nie tylko oddaje zawikłaną biografię głównego bohatera, kupca Stanisława Wokulskiego ale próbuje przede wszystkim oddać portrety miast. Opisuje nie tylko reprezentatywne ulice ( Krakowskie Przedmieście, Aleje Ujazdowskie) ale i ubogie (Powiśle, dzielnice żydowskie). Pisarz jako realista dbał o wierne oddanie szczegółów. Dokładnie zaprezentował nam dwa miasta: Warszawę i Paryż, które zestawia ze sobą na zasadzie kontrastów.

Przedstawił Paryż jako miasto dobrobytu, gromadzenia i pomnażania dóbr, gdzie każde następujące pokolenie korzysta z dorobku poprzedników i dokłada własne osiągnięcia. Tu niczego się bezmyślnie nie trwoni. To miasto rozwoju nauki. To metropolia ze skomplikowaną plątaniną ulic i placów, które jak stwierdził Wokulski – budowane były według jakiegoś trudno do odgadnięcia planu, który ma ukryty sens. Przyrównuje go do gąsienicy, do żywego organizmu. „Wielkie miasto jak roślina i zwierzę, ma właściwą sobie anatomię i fizjologię”. Paryż, miejsce, w którym żyje szczęśliwe społeczeństwo - „ Eh! Ja Tobie mówię, cud, nie miasto!”, „miasto wspaniałe pod każdym względem”. Bolesław Prus dostrzega w Paryżu magię i specyficzny klimat. Postrzegane jest jako wynik wielowiekowych wysiłków i pracy dawnych pokoleń. Francuska stolica staje się utopią. To kolebka kultury, która wciąga w swój wir nowoprzybyłych.

Warszawa II połowy XIX w. ukazana jako różnorodna przestrzeń życiowa, gdzie się kocha, zdradza, tęskni, marzy, załatwia interesy, bankrutuje, gdzie obok siebie egzystują Polacy, Żydzi i Niemcy. Warszawa to miasto, gdzie wiele osób próbuje się „wywindować” ( Wokulski) robiąc przy tym interesy korzystne dla kraju (spółka do handlu z cesarstwem). Utwór prezentuje różne warstwy społeczne – m.in. kapitalistów, finansistów, kupców, arystokrację, mieszczaństwo polskie, którzy zamieszkują odrębne dzielnice i bywają w określonych miejscach miasta. Bogaci bywają m.in. w Ogrodzie Botanicznym, Łazienkach, natomiast świat mieszczański poznajemy na przykładzie kamienicy, kupionej przez Wokulskiego od Łęckich, gdzie mieszka zarówno zamożna burżuazja, jak i biedni studenci. Biedota zaś zamieszkuje Powiśle, dzielnicę nędzy, występku i poniżenia. Rozmyślając o kontrastach społecznych Wokulski mówi: „Oto miniatura kraju, w którym wszystko dąży do spodlenia. Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty”. W rozdziale „Medytacje” bohater dostrzega biedę i zarazę. Widzi cierpienia innych ludzi, ból i wraz z nimi sam cierpi. ”Wokulski odszedł od brzegu Wisły i zdumiał się. Na kilkumorgowej przestrzeni wznosił się tu pagórek najobrzydliwszych śmieci, cuchnących, nieomal ruszających się pod słońcem, a o kilkadziesiąt kroków dalej leżały zbiorniki wody, która piła Wisła”, miasto ukazane jako szczyt nędzy, brudu „szedł, przez brudne szyby zaglądał do mieszkań i nasycał się widokiem szaf bez drzwi, krzeseł na trzech nogach”. Bohater widzi ubóstwo mieszkańców stolicy, dostrzega wielką przepaść między bogatą arystokracją a tymi najuboższymi. A więc Warszawa nie była wymarzonym miejscem, rajem. Miasto to stworzyło Wokulskiemu możliwości rozwoju, które wykorzystał, ale stało się też przyczyną destrukcji. W Warszawie ludzie „niezwykle zdolni” nie mają szans na to, aby się rozwinąć, bo tu liczy się jedynie pozycja społeczna i pieniądze. Miasto tu przedstawione ukazuje nędzę egzystencji.

Miasto w utworze Prusa to miejsce kontrastów, przenikania się wartości dobrych ze złymi. Paryż przedstawiony jako centrum świata a Warszawa jako stolica Polski. Miasta w tej powieści przedstawione jako miejsca zmian społecznych i postępowych cywilizacji.

Podsumowując całość mogę śmiało powiedzieć, że miasto w literaturze otrzymało wiele twarzy. Zostało pokazane z tych dobrych i złych stron. Literatura przedstawia go jako miejsce grzechu, występku, rozpusty (czego przykładem jest Sodoma i Gomora). Kolejny obraz miasta tym razem w Lalce pokazuje, że może to być również miejsce realizacji marzeń, odkryć, miejsce gdzie rodzi się miłość ale i gdzie panuje rozbój, gwałt, mord i wojna, jak było to przedstawione w Przedwiośniu. Wreszcie miasto z wiersza Tuwima Do Krytyków, które zachwyca swym urokiem, zapachem, gwarem, gdzie ludzie cieszą się z otaczającej ich rzeczywistości. Na koniec można powiedzieć, że miasto tak samo jak człowiek może mieć wiele oblicz, wiele zalet i wad. Każde jest inne, tak samo jak każdy z nas jest inny.