Czy doceniam to co mam?-to trudne pytanie zadała nam pani od polskiego. Wypracowanie miało być na czwartek, a dzisiaj już jest środa. Zostało mi jedno popołudnie na napisanie wypracowania.

Pytałam mamę, z ona mi mówi ,że ciągle narzekam i sama mam wyciągnąć z tego wnioski. Byłam tez i taty, który odesłał mnie z kwitkiem mówiąc, iż mam robić lekcje. Nie chciał wysłuchać, że to właśnie robię! Nie uzyskawszy pomocy u rodziców musiałam użyć własnego mózgu. Trudna sprawa!

Wróciłam do swoich urodzin: dostałam książkę, owszem była niezła, ale wolałabym bluzę. Czy to już było niezadowolenie? Nie, to niemożliwe- spierałam się sama ze sobą. Czułam coraz większą złość na nauczycielkę! Jak mogła nam zadać coś takiego?! Ale z drugiej strony, może o to właśnie chodziło, o zmuszenie nas do myślenia! Tak to musi być to! Zaczęłam od początku.

Mam różne rzeczy:komputer, odtwarzacz DVD, mp3 nie mówiąc już o telewizorze, to przecież oczywiste. A może jednak nie rodzice byli dumni z nowego mp3, a siostra stwierdziła, że ma tak małą pamięć, że niewiele się zmieści.

Dziadek prosił mnie o korepetycje z obsługi internetu, bo Sergiusz nie ma czasu. Z początku było w miarę, ale on pytał o tak oczywiste rzeczy jak wpisanie kropki po "www". Jak możliwa jest taka ignorancja?

Wspominając to poczułam do siebie obrzydzenie. Ja jestem dzieckiem "XXI w." , choć urodziłam się w 1994 r., moi rodzice, dziadek nie mieli takich jak ja możliwości. Nagle przypomniałam sobie ulice Tybetu oglądane w gazecie. Na pół zawalone domy, ludzi grzejących się przy ognisku w bocznym zaułku. Już wiedziałam jak odpowiem na pytanie.

W szkole odpowiedziałam jako pierwsza: "Dużo czasu zabrała mi ta odpowiedź i muszę przyznać, że nie zawsze doceniam to co mam. Jednak po dokonaniu małego rachunku sumienia stwierdziłam, że mam wszystko co potrzebuję i nie moją zasługą jest, że nie mieszkam w np. w Tybecie. Teraz postaram się pomóc tym ludziom i zacznę doceniać to co mam".