W obecnych czasach chyba trudno co niektórym wyobrazić sobie wyjście do kina na premierę nowego filmu swojego ulubionego reżysera. Dziś jest to dziedzina powszechna, a widz coraz bardziej wymagający, mimo nowoczesnym efektom i doskonalszej technologii, Czy zastanawialiśmy się kiedyś dzięki komu możemy właśnie to robić? Tak więc cofnijmy się teraz do początków XX wieku i przyjrzyjmy się początkom kinematografii. Mówiąc o początkach kina i filmu na pewno przywołujemy na pamięć nazwisko braci Lumière, zwykle to im przypisuje się zasługę wynalezienia kinematografu, ale tak naprawdę jednak konstruktorem tego urządzenia był Leszna Ottomar Anschutz pochodzący z USA, w Europie zaś znany w tej dziedzinie był również Tomasz Edison, bracia Lumière udoskonalili i opatentowali maszynę. Myślę, jednak że to właśnie oni odcisnęli największy ślad w historii, ponieważ jako pierwsi zorganizowali publiczną projekcję filmową. Rzecz działa się w Paryżu w Salonie Indyjskim, w seansie wzięło udział zaledwie 35 osób co w porównaniu z wypełnionymi współcześnie po brzegi sal Multikin jest bardzo maleńką liczbą. Publiczność zobaczyła wtedy film pod tytułem Wyjście robotników z fabryki. Warto również wspomnieć że pierwsze filmy miały prostą fabułę, przedstawiały głównie sceny z życia codziennego. Prawdziwy rozwój i wielkie lata kinematografii przypadają właśnie na lata dwudziestolecia międzywojennego. Początkowo filmy były nieme. Mimo tego, że aktorzy nie używali mowy to filmy nie były tak do końca pozbawione dźwięku, ponieważ wyświetlonym obrazom towarzyszyła muzyka zwykle grana przez artystę na sali lub też puszczana z gramofonu. Melodie były adekwatnie do nastoju obrazu, co rozbudzało wyobraźnie widza i pogłębiało wyraz artystyczny. Kino nieme wykreowało pierwsze gwiazdy kultury masowej takich jak Greta Garbo czy Rudolf Valentino, warto również wspomnieć o Poli Negri, a właściwie Apolonii Chałupie- Polki z pochodzenia, grającej w zachodnich produkcjach, ostatnio zrobiło się o niej głośni ze względu na musical Polita wystawiany przez Studio Buffo, a któż z nas nie słyszał o takich komikach jak Charlie Chaplin czy Buster Keaton. Prawdziwym przewrotem było udźwiękowienie. Pierwszym filmem dźwiękowym był Śpiewak jazzbandu w reżyserii Alana Croslanda. Z jednej strony była to prawdziwa rewolucja i kolejne potwierdzenie rozwoju techniki, z drugiej jednak wytworzyła się pewna bariera między odbiorcą, a nadawca, ponieważ dany język ograniczał dystrybucje filmu jedynie do kraju w którym był on używany. Dlatego też skutkami udźwiękowienia stał się rozwój narodowych kinematografii oraz...