Gloria victis to nowela Elizy Orzeszkowej napisana w 1907 roku, a wydana w 1910 roku w zbiorze nowel pod tym samym tytułem. Utwór relacjonuje przebieg jednego z epizodów powstania styczniowego. Autorka składa hołd poległym i wyraża przekonanie, że poniesione ofiary nie były daremne, a przyszłość doceni ich wielkość.

W noweli tej o losie grupy powstańców z Polesia opowiadają leśne drzewa, świadkowie walk, cierpień i nadziei ludzkich. Opowiadają o nich wiatrowi, który odwiedził bezimienną leśną mogiłę. Oddziałem leżącym w mogile dowodził Romuald Traugutt, który "wziąwszy na ramiona krzyż narodu swego, poszedł za idącym ziemią tą słupem ognistym i w nim zgorzał". Przy jego boku najczęściej i najbardziej walecznie bił się młody Tarłowski, chociaż "w geniuszu natury i górnych myślach ludzkich rozkochany, do bojów tych stworzony nie był". Tarłowski mieszkał wraz z siostrą niedaleko miejsca walk, w miejscu otoczonym zielenią drzew, które ukochał wraz z całą przyrodą i której tajniki pragnął dokładnie poznać. Nie mógł zrozumieć, dlaczego w ludziach jest tyle nienawiści, dlaczego nie potrafią żyć w zgodzie i harmonii, których przykłady niesie przyroda. Przeciwny wszelkim gwałtom ruszył do walki, aby zabijać, gdyż "dopóki gwałt, dopóty święty przeciwko gwałtowi gniew! Dopóki krzywda, dopóty walka! Przez krew i śmierć, przez ruiny i mogiły, z nadzieją czy przeciw nadziei walka z piekłem ziemi w imię nieba, które na ziemię zstąpi...." Nadszedł dzień ciężkiej bitwy, w której wielu zginęło i wielu było ciężko rannych. Zwycięski oddział wrogów nie oszczędził nawet tych, których złożono w szałasie, by leczyć ich rany, lub by mogli umrzeć spokojnie. Po kilkunastu minutach "Nie było już w namiocie rannych ani lekarzy. Były tylko trupy w krwi broczące i jeszcze otrzymujące nowe rany, umilkłe albo w strasznym konaniu charczące". Wśród mordowanych był Tarłowski. Mijały lata, a nad bezimienną leśną mogiłą niestrudzony czas wciąż szeptał: vae victis! (biada zwyciężonym). Lecz pewnego dnia na miejsce bitwy przyszła Aniela. Twarz miała bladą, pełną bólu. Zostawiła na mogile mały krzyżyk. Ale wiatr, który wysłuchał opowieści, który wie wszystko, zerwał się gwałtownie z mogiły "świętym szałem zdjęty" i przelatując nad światem głosił wszystkim i wszystkiemu nową prawdę - gloria victis! (chwała zwyciężonym!) Wiedział, bowiem że nadejdą kiedyś czasy, w których dzięki nim "miecze mają być przekute na pługi, a jagnięta sen spokojny znajdować u boku lwów...".

Eliza Orzeszkowa chętnie sięgała po krótkie formy narracyjne, osiągając w tym zakresie wybitne rezultaty ideowe i artystyczne. Szczególny rozkwit jej twórczości nowelistycznej przypadł na lata 80-te i był zapowiedzią wielkich powieści realistycznych. W utworach tych autorka podjęła aktualne dla jej czasów problemy: emancypację kobiet, zacofanie i ubóstwo wsi, sytuację dzieci, warunki życia proletariatu miejskiego i zubożałej inteligencji. W utworze „Gloria victis” Eliza Orzeszkowa porusz żywotną w tamtych czasach problematykę narodowowyzwoleńczą.

Nowela „Gloria victis” pełna jest treści symbolicznych i metaforycznych. Autorka odwróciła w nim uwagę czytelnika od codzienności w stronę idei, w sposób jawny oddała hołd męczeńskiej śmierci powstańców. Nowela pisana jest prozą poetycką z partiami realistycznymi. Narratorem pisarka uczyniła las, który pełen podziwu dla bohaterskich powstańców i współczucia dla ich tragicznego losu, opowiada historię oglądane i zasłyszane wiatrowi, który z dala przyleciał na Polesie litewskie. Narracja utrzymana jest w konwencji baśni, którą opowiadają i komentują drzewa.

Ważny jest motyw wierności przyrody człowiekowi. Las ochrania pamiątki walk, skrywa tajemnice ludzi, rozgłasza czyny uczestników walk. Eliza Orzeszkowa pokazała, że zabijanie jest przeciwne ludzkiej naturze, ale gdy zaistniała nadzieja wolności, walka była jedynym sposobem na przywrócenie niepodległości ojczyźnie.