Julian Tuwim w swoim utworze przedstawia negatywną wizję miasta. W 1915 roku napisał wiersz „Wiosna”, który został opublikowany w 1918 roku w czasopiśmie literackim „Pro arte et studio”. Tytuł utworu odwołuje czytelnika do symboliki wiosny w kulturze, która wiąże się z witalnością, płodnością, nowym życiem, biologizmem, triumfem życia nad śmiercią. Natomiast podtytuł nawiązuje do gatunku dytyrambu. Dytyramb była to w literaturze starożytnej Grecji pieśń pochwalna związana z obrzędami Dionizji, którym towarzyszyły rytualne śpiewy, tańce, libacje i orgie seksualne. Dionizos był greckim bogiem płodności, wina i życia, tak więc Dionizje i wiosna są ze sobą nierozerwalnie związane.

Wiersz Tuwima po części jest kontynuacją pierwotnej postaci dytyrambu poprzez ujmowanie go jako pieśni sakralnej, jak i zarówno parodią tego gatunku literackiego. Poeta w pewien sposób tworzy antydytyramb, ponieważ zamiast dokładnie kontynuować koncepcję dytyrambu poprzez przedstawienie radości związanej z wiosną, z budzeniem się natury do życia, Tuwim posługuje się biologizmem, brutalizacją, wulgaryzmami.

Podmiot liryczny wciela się w komentatora, obserwatora rzeczywistości, który zwraca się ze swoimi uwagami do tłumu, będącego bohaterem utworu. Opisywani ludzie wiosną wybiegają na ulice miasta w celu masowej kopulacji. Podmiot mówi, że tłum na ulice „z kątów wypełznie, z nor wybiegnie”. Stwierdzenie, że ludzie wypełzną z nor, świadczy o zezwierzęceniu człowieka – przyrównaniu jego potrzeb do zwierzęcych. Przedstawione zezwierzęcenie dominuje w całym utworze, a jest to równocześnie uwypuklone poprzez użycie licznych wulgaryzmów.

Podmiot używa wulgaryzmów, mówiąc o rodzących się dzieciach, nazywa je pędrakami czy bękartami, kobiety w ciąży brzuchatymi kobyłami, a o dziewczętach uprawiających seks mówi, że są samicami. Czytelnik nie może jednoznacznie określić stosunku podmiotu lirycznego do mieszkańców miasta, ponieważ z jednej strony często wypowiada się o nich używając wulgaryzmów, np. „ Ty gnoju miasta, tytanicznej krosty” będąc świadomym zepsucia moralnego tychże ludzi, zaś z drugiej jest nim zafascynowany wykrzykując: „Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!”.

Obraz w utworze jest bardzo dynamiczny, tłum tańczy, ciągle się porusza, opętany jest przez własną płciowość, wszędzie jest gwarno. Podmiot liryczny mimo swojej niechęci do tego tłumu, sam zachęca go do orgii, proponuje seks na ławce czy też młodym dziewczętom seks z obleśnymi starcami. W całym tym tłumie kopulujących sie ludzi nie ma miejsca na uczucia, liczy się tylko biologizm, wiążący się z zaspokojeniem swoich potrzeb.

Julian Tuwim w tym utworze chciał pokazać, że ciągły postęp, urbanizacja, a miasto, w którym człowiek żyje, sprzyjają degradacji moralnej. Rzec by można było, że przedstawione w utworze miasto jest wielką areną swobody i rozpusty, miejscem upadku moralnego i intelektualnego. Człowiek staje się zwierzęciem, dla którego liczą się tylko jego instynkty, a skutki swoich działań niszczy, posuwając się nawet do zabójstwa.