W starożytnej Grecji powstało wiele systemów filozoficznych, a wśród nich Sokratejski – będący mi najbliższym. Jak wiadomo Sokrates, był nauczycielem Platona i to dzięki niemu znamy nauki głoszone przez jego mistrza. Co ciekawe, podobno wyrocznia w Delfach obwieściła, że jest on najmądrzejszym człowiekiem na świecie.

Główną dziedziną, którą zajmował się Sokrates była etyka. Uważał, że myśl musi być żywa, a to co jest napisane staje się „stęchłe i nieżywe”. Sądził również, iż pismo stanowi pewnego rodzaju przeszkodę między ludźmi, jednak ja się z tym nie zgodzę. To właśnie pismo, pozwala zachować potomnym wszelką twórczość. Sokrates uważał, że mowa jest najważniejsza, a bez niej nie ma poznania. Dlatego też jego sposobem filozofowania był dialog. W jego mniemaniu nie ma racji bytu monolog, relacja uczeń – mistrz kiedy ten pierwszy tylko słucha. Celem rozmowy ma być odnalezienie w sobie wiedzy, o której się nawet nie wiedziało. Każdy posiadał taką wiedzę, była ona wrodzona. A dojść do prawdy można po przez rozmowę z drugim człowiekiem.

„Poznaj samego siebie” – sentencja będąca bronią Sokratesa w walce z Sofistami, którzy sądzili, że posiadają wszelka wiedze i mogą wszystko zrobić. W przeciwieństwie do nich twierdził, iż istnieje powszechna i obiektywna prawda. Zachęcał, aby każdy poznał swoje wnętrze i samego siebie „od podszewki”. Przeciwstawiał się poznawaniu siebie, polegającemu na poznaniu konkretnych cech, które mogą pomóc wykorzystać wiedzę do zapanowania nad człowiekiem.

Arete to znaczy cnota, cnota to dla Sokratesa zdolność do czynienia dobra. Istnieje ścisły związek między nią, a wiedzą. Ponieważ, aby czynić dobro, trzeba wiedzieć czym ono jest, potrafić je określić w jakikolwiek sposób. Cnota to dobro samowystarczalne, a nie środek do dalszego celu. Wszystko to zgodnie z myślą Sokratesa: Nikt za mnie nie będzie dobry; Wiem, co dobre i jestem dobry”. Przejście między cnotą i wiedzą ma być ścisłe, osobiste i indywidualne, to coś ściśle praktycznego, a nie teoretycznego. Człowiekiem niewinnym, określił osobę, w której nie ma zła i go nie zna. Cnota natomiast zna zło i jest gwarantem obrony przed nim, można ją kształcić i nabywać. Dobro to siła, która nie jest agresywna, używa się jej w walce ze złem.

Sumieniem, określił Sokrates Daimoniona, czyli ducha mieszkającego wewnątrz niego, który ostrzegał go przed czynieniem zła. Sumienie można rozumieć jako czujność etyczną, gwarantującą że w porę dostrzeżemy zło. Przeciwieństwem tego jest pycha i zadufanie. Skłaniał ludzi do tego, aby zaczęli myśleć. Ma to swój wymiar moralny. Bezmyślność prowadzi do zła. U Sokratesa myślenie to wewnętrzna rozmowa z samym sobą (z jednej strony ja i z drugiej ja). Rozmawiam ze sobą myśląc. Człowiek to jest "dwoje w jednym". Nie jedna, niepowtarzalna całość. Jeśli zaczniesz myśleć, jak mówi Sokrates, to nie uciekniesz od swojego "ja", które dla samego siebie jest wiecznym świadkiem. Jeżeli robimy coś złego, to zawsze chcemy uspokoić swe sumienie. Tłumaczymy sobie, że to nie my jesteśmy czemuś winni. Ale głosu sumienia nie da się zagłuszyć. Prędzej, czy później "dopadną" nas wyrzuty, gdyż "Nigdy nie ma tak, żeby nie było świadka." Warto więc zadbać o to, żeby z samym sobą żyć w zgodzie.

Sokrates, będący mi najbliższym filozofem, wywarł ogromny wpływ na filozofię. Jest on dla mnie autorytetem i mistrzem. Jego etyka moralna ma duży wpływ na moją świadomość, tego co dobre, a co złe i skąd się bierze zło.

By ORZESZEK ŚMIESZEK