Udramatyzowana ballada Adama Mickiewicza „Lilie” jest literackim przetworzeniem pieśni ludowej, w której bardzo wyraźnie podkreślony jest motyw zbrodni i kary. W utworze niewierna żona zabiła w obawie przed karą wracającego z wojny małżonka. Pogrzebała go w lesie obsiewając grób rutą – symbolem płodności. Zbrodniarka okazała się kobietą o bardzo silnym charakterze, obsiewając grób zachowywała się jak czarownica – zamiast okazać strach i przerażenie - śpiewała. Najgorsze były dla niej noce, kiedy nawiedzał ją duch zamordowanego. Zbrodniarkę dręczyły wyrzuty sumienia:

„Pani zapomnieć trudno,

Nie wygnać z myśli grzechu.

Zawsze na sercu nudno,

Nigdy na ustach śmiechu,

Nigdy snu na źrenicy”.

Po pewnym czasie z wojny powrócili bracia, którzy nie wiedząc co naprawdę stało się z ich bratem, pocieszali bratową. Ona bała się kary za cudzołóstwo, ale początkowo nie czuła wyrzutów sumienia. Nikomu nie powiedziała o zbrodni. Dopiero z czasem wyznała całą prawdę pustelnikowi. Po jakimś czasie obaj bracia zakochali się w zbrodniarce i chcieli ją poślubić. Przerażona nie wiedziała co zrobić, pobiegła więc znowu do pustelnika prosząc o radę. Ten zaproponował jej wskrzeszenie męża, jeśli naprawdę tego pragnie. Odmówiła. Okazało się, że jej skrucha była fałszywa. Drugą radą udzieloną bohaterce było poślubienie tego z braci, który zrobi piękniejszy wianek z kwiatów. Nieświadomi zbrodni bracia zerwali kwiaty z grobu brata, aby zrobić dla wybranki wieniec. Wkrótce wszystkich pochłonęła ziemia. Stara ludowa mądrość „nie ma zbrodni bez kary” i tym razem okazała się być prawdziwa. Zbrodniarka poniosła odpowiednią karę – sama zginęła.