Stary pan Tadeusz w nowej odsłonie – recenzja spektaklu.

Pan Tadeusz epopeja narodowa Adama Mickiewicza doczekała się wielu ekranizacji, adaptacji oraz często bywa na deskach teatru. Ja miałam przyjemność być ostatnio właśnie w teatrze. Wraz z klasa wybraliśmy się właśnie na ów sztukę do teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.

Jak możemy przeczytać na stronie teatru „spektakl może zaskoczyć”

Spodziewałam się wiec czegoś niekonwencjonalnego, czegoś innego, tymczasem… Przedstawienie nie obiegało specjalnie od normy.

Dialogi aktorów były wyciągnięte wprost z papierowej wersji co już delikatnie mnie zniechęciło, oczekiwałam czegoś innego…

Na początku możemy usłyszeć inwokacje wykonaną przez czwórkę aktorów ubranych w czarne kostiumy, wprowadza to nieco mroczny klimat co jest mylące! Później gdy na scenie ukazują służące czekające na Tadeusza, oraz on sam słyszmy znane nam wersy w humorystycznych tonach co zachęca do dalszego oglądania. Kolejną świetnie rozegraną sceną moim zdaniem była kłótnia Tadeusza i hrabiego na temat drzew – mimo iż temat prozaiczny to zagrany w sposób który sprawiał że się uśmiechałam! Kolejną i zarazem ostatnią ze scen które mi się podobały był … rap. Był to wstęp do księgi czwartej. Na scenie pokazuję się trzech aktorów którzy zaczynają rapować, jest to zaskakujące i naprawdę ciekawe! Chodź słów nie rozumiem to doprowadza mnie to do śmiechu i jeszcze ta choreografia – to było świetne ! Lecz to by było na tyle z fragmentów które mi się podobały. Każda z kolejnych scen: kłótnia, zaścianek, zajazd, rada, bitwa itd. Były przestawione w sposób, tradycyjny i chodź pojawiają się ciekawe sceny takie pojedynek Domejki i Dowejki to reszta dłuży się, a wierszowany język którym mówią aktorzy nie umila czasu spędzonego w teatrze, a sprawia że „dłuży” mi się. Sceną która sprawiła iż uznałam przedstawienie za nudne była spowiedź księdza Robaka. By może to dlatego iż znałam treść lektury a tą scenę ciężko było odegrać w sposób humorystyczny, ale ciągnęła się drażniąc mnie. Spektakl kończy wspólnym polonezem.

Po oglądnięciu całości doszłam do wniosku, że Irena Jun odpowiedzialna za scenariusz oraz Aleksandra Semanowicz, która przygotowała kostiumy i scenografie stworzyły ciekawy obraz Pana Tadeusza. Kostiumy potrafiły przykuć uwagę, a aktorzy tacy jak Łukasz Krzemiński grający Tadeusza czy Ireneusz Pastuszak odgrywający role klucznika sprawili iż patrzyłam z zainteresowaniem to całość nudziła. Uważam ze wynika to z języka jakim mówią aktorzy ponieważ jest on niedzisiejszy dlatego nie wzbudza zainteresowania wśród moich rówieśników, mimo iż aktorzy spisali się na medal.

Podsumowując uważam że pomysł na spektakl był dobry, a gra aktorów dobrze odzwierciedlała to co chciał przekazać scenarzysta, lecz Pan Tadeusz nie jest utworem który nadaje się do wystawiania na deskach teatru.