Czy w życiu opłaca się być oportunistą? Czy należy ulegać presji innych ludzi, rezygnować ze swoich idei? Uważam, że nie. Myślę, że trzeba bronić swojego zdania bez względu na konsekwencje. Pierwszy przykład przytoczę z Pisma Świętego. Poncjusz Piłat skazał na śmierć Jezusa tylko dlatego, że bał się gniewu tłumu. Nie chciał tego zrobić, uważał, że Jezus jest niewinny. Uległ jednak namowom dostojników i presji społeczeństwa. Być może uratował w ten sposób własne życie, nie wiadomo. Jednakże czy czuł się z tym dobrze? Czy było to zgodne z jego uczuciami? Prowadzi nas to do refleksji na temat naszego własnego życia. Ile razy zamiast stanowczo bronić swoich poglądów ulegaliśmy wpływom innych? Zamiast ślepo dążyć za tłumem, powinniśmy trzymać się swoich zasad i dzięki temu udowadniać innym swoje racje. Owszem, czasem jest ciężko, narażeni jesteśmy na nieprzyjemności ze strony znajomych, rodziny, nauczycieli. Uważam jednak, że najważniejsze jest życie w zgodzie z samym sobą, swoim sumieniem. Jeśli zmieniasz zdanie pod namową innych, to znaczy, że nie ufasz swojemu osądowi. A jeśli nie ufasz swojemu osądowi, nie ufasz samemu sobie. Nie ma się szacunku do ludzi, którzy są zbyt ugodowi i ze wszystkim się zgadzają, byle tylko mieć święty spokój lub zasłużyć na wszakże niepewną "sympatię" innych. Podziwiany zaś będzie ten, kto dąży do realizacji swych idei, nie zważając na trudności. Przykładem może być panna Stanisława Bozowska, bohaterka "Siłaczki" Stefana Żeromskiego. Bez względu na...