Wysoka oglądalność = wysoka jakość?

„M jak miłość ” jest to polski serial obyczajowy w reżyserii Mariusza Malca, emitowany w TVP 2 od 2000 roku. Jest to opowieść o kilkupokoleniowej rodzinie Mostowiaków, ich codziennym życiu, problemach, zmaganiach z przeciwnościami losu, sukcesach i porażkach. W odcinku 976 wyemitowanym 19.03.13 przewija się kilka równoważnych wątków, z których żaden nie jest szczególnie wyróżniony, m.in. Marta(Dominika Ostałowska) dowiaduje się, że Piotrek jest synem Andrzeja(Krystian Wieczorek), Mirka(Andżelika Piechowiak) ma problemy w pracy w związku z wydanym artykułem a Iza, oszukując Pawła(Rafał Mroczek), poszukuje mieszkania dla swojego byłego kochanka.

Obsadę tegoż odcinka stanowią młodzi aktorzy, większość z nich jest znana tylko z serialu, w którym to również zadebiutowali, nie mając odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia. Ich gra wydaje się sztuczna. W scenie gdy bohaterka pierwszoplanowa Marta Budzyńska (Dominika Ostałowska) dowiedziała się, że jej mąż ma nieślubne dziecko, robiła mu wyrzuty, krzycząc i płacząc, ale nie wzbudziła tym we mnie żadnych emocji, chociaż powinna. Podobnie jak aktorzy drugoplanowi. Chociaż widać, że starają się aby ich postacie były jak najbardziej autentyczne, nie wychodzi im to. Również aktorzy epizodyczni nie są dobrze dobrani, np. scena gdy koleżanka z pracy Pawła i Izy pokazuje im „słodkie zdjęcia” swoich dzieci jest dla mnie irytująca. Nie wiem, jaki zamiar miał reżyser umieszczając ją w serialu.

Równie nużące jest tempo akcji. Tylko momentami przyspiesza, ale i tak nie wzbudza zbyt dużego zainteresowania odbiorcy. Serial staje się przez ten zabieg monotonny, zbyt długi i męczy widza. Owszem, poruszanych jest wiele wątków, ale większość z nich jest nieistotnych dla przebiegu zdarzeń całego odcinka, nie wnoszą nic konkretnego. W serialu poruszane są tematy powszechne, codzienne, wzbogacone o nietypowe intrygi i problemy bohaterów.

Ścieżka dźwiękowa również mnie nie zachwyciła, utwór grany w czołówce jest prosty w odbiorze, nie wymaga skupienia na nim uwagi. Jego słowa są adekwatne do obyczajowego charakteru serialu. Muzyka w tle w poszczególnych scenach jest łagodna, niezbyt głośna, dobrze dopasowana do każdego ujęcia. Scenografia również jest odpowiednia, rekwizyty nie rzucają się w oczy, są to zwykłe rzeczy, takie jak w prawdziwym życiu. Kostiumy i charakteryzacja aktorów także pasują do tego typu seriali. Krytyki natomiast wymaga czołówka, która jest tandetna, tania, widać, że jej twórca nie wysilił nad jej projektem.

Kolejnym aspektem, który muszę skomentować to montaż i plan filmowy. W większości odcinka ujęcia są krótkie, nie wiążą się ze sobą tematycznie. Ten „twardy” montaż męczy widza, który musi przenosić swoją uwagę nagle z jednej sceny na drugą, kompletnie niepowiązaną z poprzednią. Nie ma tu travellingu, który z pewnością nie obciążałby widza migawkowością ujęć i urozmaiciłby je. Jest mało scen plenerowych oraz nie występuje plan ogólny. Stosowane są natomiast plan bliski oraz zbliżenia, aby uwydatnić przeżycia i reakcje bohaterów, pokazując ich mimikę, która niestety jest dość kiepska.

Serial nie budzi we mnie pozytywnych uczuć, szczerze mówiąc, było mi ciężko obejrzeć go w całości, jest męczący i monotonny. Nie niesie w sobie żadnego przesłania, nie ma wartości artystycznych. Przeznaczony jest dla szerokiej, masowej publiczności, która nie musi wytężać umysłu podczas jego oglądania, dlatego ma tak wysoką oglądalność. Sama nie obejrzę go ponownie oraz nie zachęcam innych do tego.