Kolejnym przykładem niedochowanie wierności jest najbardziej znana w naszym kręgu kulturowym postać Judasza iskarioty zwanym także judaszem zdrajca, który sprzedał Jezusa za garść srebrników. Według relacji św. Łukasza w momencie zdrady w Judasza wstąpił szatan.A było to tak: Pochłonięty żądza zdobycia korzyści

Judasz jeden z apostołów udał się do domu Kajfasza arcykapłana żydowskiego gdzie odbywało się zebranie Najwyższej rady żydowskiej w której w skład wchodzili kapłani, pisarze i starszyzna Szukali oni pretekstu do pojmania Jezusa i skazania Go na śmierć, obawiali się bowiem Jego wpływu na lud. Gdy zdrajca dotarł tam Zapytał kapłanów, co otrzyma za wydanie Jezusa. - Trzydzieści srebrników - odpowiedzieli Judasz przystał na to, więc Kajfasz wyliczył mu na rękę trzydzieści monet. Od tej pory Judasz obserwował Jezusa i czekał na okazją by wydać Go w ręce rady. Stało się to w ogrodzie Getsemani gdzie modlił się Jezus pojawił się Judasz, a wraz z nim zgraja ludzi nasłanych przez arcykapłanów. Byli uzbrojeni w miecze i pałki. Judasz podszedł do Jezusa i pocałował Go w policzek. Był to umówiony wcześniej znak. W tej samej chwili dwóch strażników pochwyciło Jezusa. Jezus został zabrany do niewoli. Judasz którego męczyły wyrzuty sumienia zrozumiał swój błąd i popełnił samobójstwo. Tak własnie przedstawia biblia Judasz jest w naszej kulturze symbolem łotra i ohydnego, tchórzliwego zdrajcy. Czy taki portret tej postaci nie jest jednak zbytnim uproszczeniem? Zcałą pewnością nie można nazwać Judasza, syna Szymona Iskarioty, człowiekiem dobrym i szlachetnym, gdyż nie jest dobrym i szlachetnym uczynkiem - zdrada. Ale nie jest on też człowiekiem szczęśliwym, nie jest również do końca łajdakiem, gdyż uświadamia sobie swoją winę. Wina Judasza pozostaje jego sprawą, nikt jej z nim nie podzieli. Był to dlaniego ciężar nie do udźwignięcia - dlatego odebrał sobie życie. Wszak sam Nauczyciel powiedział, że byłoby dla niego lepiej, gdyby się nie narodził Dlaczego Judasz wydał Jezusa? Nie znamy dokońca odpowiedzi na to pytanie ,

Wiemy jedynie, że było w tej zdradzie coś nieuchronnego, jakby działało tu antyczne fatum. aby zbawić ludzkość, wyzwolić z okowów śmierci i grzechu, zbawiciel musiał ponieść haniebną śmierć na krzyżu. Musiał więc zostać pojmany, osądzony i skazany. I musiał znaleźć się ktoś, kto wskazałby Go Jego wrogom. Obrona nie była tu możliwa; jakże inaczej dopełniłoby się to, co dopełnić się musiało? Gdy Jezus modlił się w ogrodzie Getsemani, pełen lęku, będącego udziałem jego ludzkiego jestestwa, błagał. Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten los ? Ale to nie było możliwe. Musiała spełnić się wola Boga. Musiała zjawić się zgraja z mieczami, kajdanami i zawlec Jezusa przed sąd.

Gdy Nauczyciel ujawnił podczas Ostatniej Wieczerzy apostołom, którym przed chwilą umywał nogi, bolesną prawdę, że jeden z nich wyda Go wrogom, znał tożsamość zdrajcy. Imimo to nie zrobił niczego, by zdradzie zapobiec Judasz nie został przez zbawiciela odtrącony ani pominięty, choć los zdrajcy został określony jako wyjątkowo trudny, okrutny.

Jak zatem powinniśmy widzieć Judasza? Jako podłego, pazernego tchórza, który chciał zarobić trzydzieści srebrników i sprzedał Jezusa wrogom? Czy jako człowieka przeżywającego głęboką osobistą tragedię, którego zdrada była nieunikniona, a poczucie winy uniemożliwiło dalsze życie? Nie ma tu jednoznacznych odpowiedzi i łatwych ocen. Pewne jest jednak, że nie potrafmy zaakceptować zdrady.