Rozmowa ze starością

Starość nazywana jest stanem, którego nieodłącznym elementem jest występowanie i zmniejszenie się zdolności do odpowiedzi na stres środowiskowy, pojawiający się w organizmach wraz z upływem czasu, postrzegany jako naturalne i nieodwracalne nagromadzenie uszkodzeń, przerastające zdolności człowieka do samonaprawy, ostatni okres życia u ludzi.

Głupotą byłoby jednak wierzyć w suche definicje, nie odzwierciedlające prawdy, a skupiające się jedynie na pewnych aspektach, ściśle ograniczonych horyzontach myślenia i postrzegania problemu starości, który w żadnym razie nie powinien być pojmowany jako problem, lecz możliwość czerpania od „dziadków” nowych doświadczeń i nauki relacji społecznych.

Młodość wydaje się być dzisiaj furtką do kariery i nieograniczonej sfery możliwości. Daje poczucie pewności, atrakcyjności i w sposób jawny wyśmiewa przywiązanie do tego co konserwatywne, nie podlegające zmianom, a zarazem powiązane z tradycją i odległymi wspomnieniami. Wydawać by się mogło, iż seniorzy w ówczesnej rzeczywistości nie wnoszą niemal żadnych wartości do społeczeństwa. Przecież jakiś nestor czy matuzalem nie odnajdzie się wśród nowoczesnych poglądów, zgred i wapniak nie zrozumie nowej moralności, a ponadto staruszek, częstokroć nazywany zgrzybiałym dziadem przyniesie wstyd młodszym pokoleniom, które ni stąd ni z owąd pojawiły się na świecie. Śmiesznym się ludzki wiek obraca szykiem: z rana półgłówkiem jest i rozrzutnikiem, pysznym w południe a za dnia kutwą łakomym i kłótliwym dziadem. – tak Adam Naruszewicz konfrontuje młodość ze starością, by chwilę potem uświadomić młodemu czytelnikowi, iż czyta o sobie. Bo kim jeśli nie starcem będzie w przyszłości, tą samą osobą, która dziś szydzi z ułomności, by za kilkadziesiąt lat zobaczyć swoje własne odbicie, tyle tylko, że może trochę bardziej pomarszczone i poszarzałe.

W wywiadzie przeprowadzonym przez Dorotę Wodecką dla Gazety Wyborczej profesor Wiesław Łukaszewski, wykładowca psychologii w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w Warszawie, z wydziałem we Wrocławiu wypowiada się na temat problemu starości. Uważa, że najdelikatniejszą formą dyskryminacji starych jest ich przezroczystość. Kiedy młodzi mijają ich na ulicy nie wymieniają z nimi spojrzeń. Nie wpuszczają do większości klubów, bo boja się, że im w tych klubach umrą i przerwą zabawę. Myślą, iż seks po pięćdziesiątce to patologia, a do tego chętnie pozbawiliby ich prawa jazdy.

Traktuje się starców niemal jak dzieci lub nastolatków, które nie mogą łamać pewnych praw, gdyż są za młodzi, nie powinni wiedzieć wszystkiego o otaczającym ich świecie. Ale ludzie w podeszłym wieku to NIE DZIECI, jedynie starsi dorośli, którzy wiedzą o zagrożeniach tej niesprawiedliwej i zakłamanej rzeczywistości więcej niż my młodzi. Znów nie pamiętają, że krytykują samych siebie, a za kilka lat wytykane im będą te same, dozwolone dla „starszych dorosłych” działania.

Widoczna w dobie Internetu i rozwijającej się działalności mediów publicznych dyktatura młodych twarzy szczególnie silnie uderza w kobiety. Uważa się, że starość kobiety w polskiej telewizji rozpoczyna się jakieś dwadzieścia lat przed jej osiwieniem. Bo jeśli chodzi o kobiety, liczy się wygląd, nie kompetencje, a na wizji plaga piękności rozpanoszyła się szczególnie i zgodnie z zasadą głosi, iż piękne jest to co młode. Zastanawiające jest jednak dlaczego pani Monika Olejnik dalej aktywnie występuje w roli dziennikarki? Występuje ale jaką jest owa rola. Czy nie zauważono jej siwych włosów. Może dlatego, iż chcąc pozostać w mediach stała się bardzo agresywną, nieustępliwą i natarczywą osobą, a jednocześnie dzięki tym cechom odmłodziła swoją osobowość. Kolejny dowód na pozbycie się starości z życia publicznego, tylko jakim kosztem, kosztem własnej reputacji czy może po prostu nieodpartą żądzą pogoni za wieczną młodością i atrakcyjnością.

Owszem, w "Tańcu z gwiazdami" Beata Tyszkiewicz występuje w charakterze "starej damy". Ta rola to wąski telewizyjny margines rozrywki. Zgodnie z nią aktorka stara się nie powiedzieć ani jednego poważnego zdania. I tutaj można dostrzec, że obowiązek młodości wiąże się z tzw. obowiązkiem posiadania dobrego wyglądu.

Postrzegamy „dziadków” – osoby starsze jako nie przystosowane do obecnych realiów, jednocześnie nie pomagając im odnaleźć się w tym świecie, wymagając obeznania w każdej dziedzinie choć sami nie rozumiemy wielu rzeczy. MMS, rozdzielczość 3 megapiksele, mobilny blog, 262 tysiące kolorów, port ierde, blutuf, dżipies, slajder, radio, auto redial - tak dziś sprzedawca wylicza zalety komórki ,nie zwracając wcześniej uwagi na odbiorcę, nie dostosowując do niego swojego zachowania ani słownictwa. Jego zadaniem jest sprzedać produkt, przedstawić korzystną ofertę zakupu. Większość ludzi w podeszłym wieku pod naciskiem, może rodziny, może wnuków, daje się przekonać do oswojenia z nowymi gadżetami, lecz często robią to wbrew sobie, pozostawieni na pastwę losu, ni w ząb nie rozumiejąc języka sprzedawcy i właściwie nieświadomi dlaczego kupują telefon komórkowy, chociaż w domu posiadają już aparat, z którego korzystają od bardzo dawna i nadal służy im pomocą. Inaczej oddziałuje samotność, posuwająca ich do tak desperackich czynów jakim jest właśnie zakup telefonu komórkowego. Nie chcą nauczyć się słuchać radia w komórce, sporadycznie dają się przekonać by ich nauczyć, jak robić zdjęcia. Przede wszystkim oczekują, że telefon zapewni im bezpieczeństwo. Na wypadek, gdyby musieli wezwać pomoc. To smutne, że uciekają się do takich środków, ale czyż nie czulibyśmy się bezradni wobec samotności lub zniechęceni ciągłymi wyzwiskami, a przede wszystkim pełni frustracji, ponieważ nie rozumiemy ani trochę otaczającego nas świata.

Trudno jest doszukać się wsród współczesnych zachowań przykładów, gdzie starość ukazana jest raczej w pozytywnym świetle. Aby odnaleźć takie wzorce człowiek musi coraz częściej odwoływać się do literatury, bo brak jakichkolwiek podstaw do poszukiwania ich w codziennym życiu. Dlaczego ówcześnie nie ukazuje się starości w sposób heroiczny, jako walki z własnymi słabościami, honorowo i godnie tak jak robi to Ernest Hemingway w książce Stary człowiek i morze. Będąc starym nadal można udawadniać swoją siłę, niezależność. Walcząc z morzem, rekinami i wreszcie z merlinem Stary człowiek zwraca uwagę na to, iż cały czas należy się z nim liczyć, akceptować i w żadnym wypadk nie należy lekceważyć.

Wpatrujac się w Stary Testament odnajdujemy wzorzec starca, bedący symbolem doświadczenia i mądrości. Takim biblijnym starcem jest Kohelet, mędrzec, człowiek doświadczony, który z perspektywy czasu ocenia to, co dostępne dla człowieka w życiu doczesnym jako "marność nad marnościami".

W mitologii starzec ukazany jest jako usposobienie mądrości, wieszcz, tajemnica, ktoś cudowny i tajemniczy o nadludzkich możliwościach. Wróżbita Terezjasz, ślepy starzec, odkrył tajemnicę rodu Labdakidów - kazirodcze małżeństwo Edypa i Jokasty. To człowiek powszechnie znany, cieszy się szacunkiem, wszyscy wiedzą, że bogowie, odbierając mu wzrok, obdarzyli go "wewnętrznym okiem", którym dostrzega przyszłość i umie wyjaśnić zagadki z przeszłości.

W Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza starzec stanowi autorytet, jest szanowany, symbol wierności i przywiązania do tradycji. Sędzia to ideał Polaka, szlachcica, Sarmaty - przestrzega starych obyczajów, pielęgnuje narodowe tradycje, jest nieco porywczy i ambitny, ale dla ojczyzny jest gotów na wiele wyrzeczeń. Podkomorzy to autorytet w sprawach dobrych manier, wychowania, staropolskich tradycji szlacheckich. Jako godnych naśladowania Mickiewicz przedstawia jeszcze Wojskiego i Macieja Dobrzyńskiego.

Wiek dojrzały – aby nie mówić podeszły – ma wiele znanych przypadłości. Ma jednakże niewątpliwą zaletę, że nagromadzone doświadczenie pozwala patrzeć z pewnego dystansu, unikać ahistorycznych ocen, myśleć na zasadzie „czarne – białe” i w rezultacie uznać to co prawdziwe, obiektywne, a odsiać fałsz, mętlik, płytkie emocjonalne reakcje. Oczywiście przeszłości nie wolno sztucznie upiększać. Taka kosmetyka ma „krótkie nogi”. Ale i nie przemilczać, a zwłaszcza nie przekreślać, nie znieważać tego, co jest autentycznym dorobkiem.

Czym dla nas jest teraz młodość, jeśli nie oczekiwaniem na starość, dążeniem do zdobywania doświadczenia, stawania się w oczach młodych szarą masą emerytów. Kim jesteśmy, jeśli nie przyszłymi starcami Wiec może warto zobaczyć w nich siebie i zacząć rozpaczać już teraz. Przecież „starość” – rzeczownik – poznajesz wtedy, gdy wychodząc z muzeum włącza się alarm.