Niemal od dnia narodzin wpaja się nam posłuszeństwo wobec autorytetów. Umacniana jest w nas wiara, że nie należy się im przeciwstawiać. Tym przesłaniem wypełnione są pouczenia rodziców, szkolne wierszyki, a w dorosłym życiu kodeksy prawne czy regulaminy wojskowe

Uległość wobec autorytetów jest wygodna i zazwyczaj nam się opłaca. W początkach życia autorytety (rodzice, nauczyciele) wiedzą znacznie więcej niż my sami. Stosowanie się do ich życzeń jest więc dobroczynne. W dorosłym życiu obowiązują te same reguły, choć na pozycji

autorytetu stają pracodawcy, sędziowie, przywódcy polityczni.

Choć uległość wobec autorytety wydaje się być sensowna, czasami może nas sprowadzić na manowce. Przeanalizujmy przykład ze środowiska lekarskiego. W powszechnej opinii lekarz jest autorytetem i traktowany jest jako ekspert w dziedzinie, która reprezentuje. Powinien dysponować wiedzą o zdrowiu i stosownymi kwalifikacjami, by nieść pomoc chorym. Również w środowisku lekarskim istnieje pewna hierarchia, na szczycie której stoi zawsze lekarz. Nikt nie może podważyć jego zdania, z wyjątkiem innego lekarza o wyższej randze.

Jest to zasada logiczna, dopóki lekarz nie popełni błędu. Ponieważ jednak podległy personel medyczny nie analizuje poleceń lekarza, lecz jedynie je wykonuje, postępowanie taki może mieć katastrofalne skutki. Potwierdzeniem tego, jest przeprowadzony przez amerykańskich badaczy eksperyment. Miał on na celu dowiedzenie się, czy mechaniczna uległość wyszkolonych pielęgniarek pojawi się także w wypadkach poważnego błędu lekarskiego, na przykład przepisania zbyt dużej dawki leku przez lekarza, który nie jest do tego upoważniony.

Badanie polegało na tym, że jeden z badaczy dzwonił do szpitala, prosił do telefonu pielęgniarkę, przedstawiał się jako lekarz z tego szpitala i wydawał polecenie, aby konkretnemu pacjentowi podać 20 miligramów Astrogenu. Teoretycznie pielęgniarka nie powinna tego uczynić. Polecenie zostało wydane przez telefon i to przez człowieka, którego nie znała, Estrogen nie był na liście leków dopuszczonych do standardowego użycia, co więcej przekraczał zdecydowanie dopuszczalną dawkę. Pomimo to, 21 pielęgniarek na 22 posłusznie podeszło do szafy i skierowało swe kroki do wyznaczonego pacjenta.Takie mechanizmy zachowań mogą być wykorzystane przez praktyków życia społecznego. Weźmy jako przykład liczne reklamy, w których aktorzy w białych, lekarskich kitlach zachwalają nam środki przeciwbólowe, pasty do zębów bądź inne produkty. Również zawodowi oszuści z upodobaniem przywłaszczają sobie tytuły, ubiory czy pojazdy autorytetów.

Potwierdza to seria badań wykonanych przez L. Bickama (1974) eksperyment polegał na nagabywaniu przechodniów, by spełnili jakąś prośbę, np. podnieśli rzuconą torbę. W połowie przypadków z poleceniem zwracała się strażnik ubrany w mundur, w połowie przypadków cywil w sportowym ubraniu. Jak łatwo się domyślić, znacznie więcej przechodniów spełniło prośbę mundurowego niż cywila.

O tym jak tytuły potrafią omamić, świadczy historia, która miała miejsce w niewielkiej miejscowości na południu Polski. Pojawił się tam mężczyzna podający się za wysoko postawionego urzędnika działającego z ramienia Unii Europejskiej. Obiecywał on władzom miasta swe poparcie i pomoc w uzyskaniu dofinansowania lokalnych inwestycji z funduszy UE. Mężczyznę traktowano jak swoiste objawienie, podejmowano z honorami jak znamienitego gościa, wynajęto mu mieszkanie na koszt miasta, udostępniono gabinet… Możemy sobie wyobrazić miny tych wszystkich, którzy dali się nabrać, kiedy prawda wyszła na jaw.

Przecież zwykle autorytety to osoby, które dobrze wiedzą, co mówią. Lekarze, sędziowie, naukowcy zyskują uznanie i wysoką pozycję społeczną najczęściej dlatego, że mają odpowiednią wiedzę i kwalifikacje. Ich rady z reguły są dobre. Trudno ich nie słuchać, jeśli sami nie mamy wiedzy w tym zakresie. Z drugiej jednak strony pokazane wyżej przykłady fałszowania symbolów autorytetów wskazują, że nie można słuchać ich zawsze. Idealnie byłoby posiąść umiejętność odróżniania sytuacji, w których należy słuchać autorytetów od tych, kiedy należy słuchać autorytetów od tych, kiedy należy się im przeciwstawiać. Zawsze warto więc postawić sobie pytanie, czy mamy do czynienia z rzeczywistym ekspertem i jak dalece możemy mu zaufać? Pozwoli to odciągnąć uwagę od samych symboli autorytetu, kierując ją na jego istotę.