Czytając „Świętoszka”, niejednokrotnie można dojść, do przekonania, że autor albo był znakomitym obserwatorem zachowań ludzkich, albo genialnym pomysłodawcą, tworzącym postacie według swego upodobania. Jednakże Molier jawnie pisze „gdy chodzi o poprawę, nic tak skutecznie nie wpływa na ludzi jak odmalowanie ich przywar. Najstraszliwszy cios zadaje się ułomnościom, wystawiając je na szyderstwo świata. Ludzie znoszą z łatwością przyganę, ale nie szyderstwo. Człowiek godzi się na to, iż może być złym, ale nikt nie godzi się być śmiesznym”. Dlaczego? Z jakich powodów ta komedia była uznana przez tamtejszą społeczność za coś niegodziwego podziwiania? Nie można jej bowiem zarzucić nic, co wykazałoby ubytek artystyczny twórcy, złe wykonanie, banalny język, nader oczywiste fakty, które nie śmieszą lecz irytują widza. Nic takiego, nie ma tam miejsca, a wręcz przeciwnie! Molier w swej obronie z łatwością komentuje zaistniałą sytuację ukazując kontrast między faktycznym stanem rzeczy a obłudą, z jaką miał do czynienia i jakiej zagorzale był przeciwny. „Należy przede wszystkim zdjąć zasłonę dwuznacznika i przyjrzeć się, czym jest komedia sama w sobie, aby zobaczyć, czy jest w istocie godna potępienia. (…) Za pomocą przyjemnie podanej nauki, komedia, tępi przywary ludzkie – nie zasługuje zatem zgoła na przyganę.” Ta przyjemna nauka o jakiej wspomina autor występuje w kilkunastu scenach, w różnych aktach utworu i stanowi pewnego rodzaju prezentacje osobistości, cech charakteru i podsumowanie rozważań Moliera, który w swej sztuce nie gardził komizmem, krążąc w swych poczynaniach wokoło istoty dramatu. Pierwsza scena, to nie tylko rozmowa Pani Pernelle z domownikami domu Orgona, to również moment wprowadzenia w zaistniałą sytuację, ukazanie obłudy i zaślepienia niektórych postaci. Bez wątpienia rozmowa ta pełni charakter uniwersalny w sztuce. Przedstawia bowiem moment gdy matka Orgona krytykuje domowników i wyjawia ich przywary sama reprezentując te cechy, jakie gani. Komizm sytuacyjny i postaci aż razi w oczy, a podany jawnie kontrast wyjawia już na początku utworu obłudę z jaką widz będzie miał odczynienia aż do ostatniego aktu. Kolejna scena, która przykuwa uwagę widza to rozmowa Orgona z Doryną. Pan domu na wieści o swej żonie reaguje powierzchownie, wykazując usilny brak zainteresowania. W konsekwencji zbywa temat rozmowy na kwestie znacznie bardziej go interesujące a mianowicie na temat Tartuffa. Wypytując się o stan zdrowia i ducha swego przyjaciela, zbywa kolejne wzmianki na temat swojej żony, i z całym zaangażowanie współczuje swemu „przyjacielowi”, nazywając go: „Biedaczkiem”. Zaistniały komizm sytuacyjny i postaci wykazuje się uniwersalnym charakterem, gdyż zważywszy na zaślepienie Orgona w uczciwość Świętoszka, nie jest niczym innym jak sprawnie ukazaną naiwnością ludzką, po dzień dzisiejszy trwającą. Następną sceną która zwracać powinna szczególną uwagę widza, będąc albo umyślnie zainicjowaną przez samego autora albo też z przypadku zrodzoną jest rozmowa Orgona ze swoją córką o zamiarach zaślubin z Tartuffem. Wiernie ukazana głupota ojca, dbającego o dobro swej córki jest niczym innym jak ponadczasowym konfliktem miedzy rodzicem a dzieckiem. Córka w zamyśle ma co innego, cos o czym marzy i czego pragnie, ojciec natomiast, według swej woli i zamysłów, pragnie jak najlepiej, w rezultacie jednak wychodzi przeciwnie. Skutkiem tego, ku bacznej obserwacji powinna być poddana scena w której dochodzi do konfrontacji miedzy parą zakochanych czyli Walerym a Marianną. Oboje prowadzą zaciekłą dysputę umyślnie zbaczając z istotnego tematu broniąc się zawzięciem przed prawdą o wzajemnej miłości. Na pomoc zakochanym, przychodzi Doryna, która wprost wyjaśnia rezultat tych zaciekłych sporów i radzi im jedną z możliwości ku rozwiązaniu zaistniałego konfliktu. Komizm postaci, słowa a także sytuacji jest formą umyślnego przedstawienia przez Molriera skutków miłości młodzieńczej, która boi się otwartej dysputy, zaklinając się i broniąc zawzięcie przed prawdą, skrzętnie skrywaną w przelotnych spojrzeniach i uśmiechach. Ten konflikt, te niedopowiedzenia ukazane w sztuce to kolejne motyw uniwersalny i ponadczasowy, bo w podobny sposób choć zapewne w innych okolicznościach do takich sytuacji dochodzi w ówczesnych czasach i zapewne w niedalekiej przyszłości również się to nie zmieni. Przyglądając się dalszym poczynaniom bohaterów „Świętoszka”, widz zostaje wprowadzony w kolejny etap konfliktu dramatu. Uczciwość i chęć ujawnienia prawdy wcale nie zostaje przyjęta z entuzjazmem a wręcz przeciwnie. Komizm sytuacji ostro zarysowany w scenie z Ogronem, Tartuffem oraz Damisem, gdzie ojciec nie bacząc na słowa syna, jego zarzuty kierowane w stronę Świętoszka, wygania z domu syna. Tartuffe przesiąknięty do szpiku kości obłudą i fałszem w oczach pana domu, jest niezmiernie pobożnym i prawym przyjacielem, który niesłusznie osądzony jest godzien przeprosin, a niżeli nagany. Ponadczasowe zachowania ludzkie, uniwersalne rezultaty takiego postępowania widać nader wyraźnie w tej komedii , gdyż dzisiaj, mimo, iż w innych okolicznościach, może dojść do podobnego konfliktu, do podobnych przyczyn, przebiegu i skutków spowodowanych niezmierzoną naiwnością ludzką. Zmierzając ku końcowi wydarzeń, przyglądamy się nagłej zmianie akcji, gdzie Orgon dostrzega w końcu własność naiwność. Punktem kulminacyjnym jest scena zdemaskowania Świętoszka, mistrzowsko odegrana i zaplanowana przez Elmirę, która w ironiczny sposób przedstawia swemu mężowi skrajną głupotę oraz jej konsekwencje. Ta scena to uniwersalne zagrożenia w ładnej oprawie o diabelskim wnętrzu, ku wykorzystaniu naiwności ludzkiej do skrajnego stopnia. Komedia Moliera to bez zwątpienia jednak z najlepszych jaka została wydana i mimo prześladowań, które jej towarzyszyły, mimo wprowadzonych zmian, zachowała uniwersalizm i wartość artystyczną zaskakując komizmem, fabułą oraz słynnym dla Moliera zakończeniem.