Nie od dziś wiadomo, że w butonierce można nosić nie tylko serwetki. Bruno Jasieńki pisał już o możliwości noszenia buta w butonierce. Nadal jest takie magiczne miejsce gdzie się nosi księżyc w butonierce. Tym miejscem jest Kraków. Polskie miasto, symbol, znany obcokrajową lepiej niż Warszawa. Kiedyś był stolicą Polski, mieszkali tam wielcy władcy i zostawili nam tam piękny spadek. Jednak zastanówmy się dlaczego Kraków roztacza wokół siebie taką aurę magii i tajemniczości. Prawdopodobnie zawdzięcza to Rynkowi Głównemu, najstarszej części miasta. Kiedy przechadzając się uliczkami zaglądamy w głąb brukowanych uliczek, wydaje nam się, że jeszcze przed chwilką przechodziła tam grupa żaków zmierzających na wykład, albo zamożne mieszczanki szły dostojnym krokiem zamiatając ziemię rąbkami spódnic, lub biegła gromada dzieci tupocząc bosymi stopami. W tym miejscu jakby czas się zatrzymał. Sukiennice, kościół Mariacki, Wawel, jakby Wogule się nie starzały. Jakby się wsłuchać w szum Plantów otaczających rynek, to usłyszeć można cichy szept: „Uwaga, zbliżasz się do serca miasta, niezmiennego setki lat”. Cwane „krakusy” nieźle też potrafią dbać o swoje miasto. Pilnują jego estetyki i nawet jeśli stanie nowy budynek, nie razi w oczy, zgrabnie wtapia się w tłum. Jednak czym by był Kraków, gdyby nie ludzie? Prawdziwi krakowiacy mają taki specyficzny sposób bycia. Charakteryzuje ich życiowy spokój, oszczędność i wszechstronność. W każdej dziedzinie życia i sztuki możemy znaleźć wybitnych ludzi pochodzących z Krakowa. Dzięki Wittowi Stwoszowi możemy oglądać piękny ołtarz w kościele Mariackim. Wspaniali malarze, którzy rozsławili Polskę na cały świat, Jan Matejko i Stanisław Wyspiański, również pochodzili z Krakowa. Pochodzą z tego miasta wspaniali poeci jak Czesław Miłosz i laureatka nagrody Nobla Wisława Szymborska. Czym był by Kraków bez wspaniałej muzyki i nie mam tu na myśli ludowych tańców....