...

becnie na język polski najsilniej oddziałuje język angielski, co jest skutkiem jego pozycji w świecie i roli Stanów Zjednoczonych w cywilizacyjnym postępie ludzkości – takie jest zdanie Bogdana Walczaka. W pierwszych trzydziestu latach powojennych polszczyzna zapożyczyła ponad 600 wyrazów angielskich! Są to m.in. bestseller, biznesmen, coca-cola, dżinsy, happy-end, komputer, tost, show itd. Co więcej, cały czas zapożyczamy kolejne anglicyzmy. W związku z powyższym należy odpowiedzieć na pytanie: „Czy język angielski zagraża polszczyźnie?”. Profesor Jan Miodek twierdzi, że nie. Językoznawca wyjaśnia: „Duża liczba zapożyczeń z języka angielskiego, którą można zauważyć od kilku lat w języku polskim, wzbogaca język. Większość z tych słów bardzo szybko jest przez język absorbowana i zyskuje polską odmianę, wrasta w strukturę języka, nie niszcząc jej”. Co więcej, Jan Miodek twierdzi: „Nie ma słów niepotrzebnych językowi. W tym sensie jestem i za wow, i za super, i za ekstra, czy za odjazdem, odlotem, cool i jazzy. Całe zło zaczyna się w momencie, gdy ktoś, uczepiwszy się takiego modnego słowa, rezygnuje z całego wachlarza konstrukcji wariantywnych”. Profesor Jerzy Bralczyk ma inne zdanie. Temu językoznawcy nie przeszkadzają m.in. zapożyczenia z języka francuskiego i łaciny, ale anglicyzmy są dla niego rażące. Profesor tłumaczy: „Rażą mnie niestety anglicyzmy, ze względu na to, że są tak natrętne i jest ich tak wiele. Pokazują słabość polszczyzny, bo jeśli widzimy tak wielką potrzebę anglicyzmów, to znaczy że język polski nie daje sobie rady. Z drugiej strony denerwuje mnie to, że Anglicy nie mają żadnych zapożyczeń z polskiego”. Dokonując oceny zasadności zapożyczeń, należy dokładnie przeanalizować konkretne wyrazy. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dane słowo jest potrzebne w języku polskim czy nie. Powiedzmy, że za granicą powstaje pewien produkt i zostaje on nazwany w języku X. Produkt staje się popularny i pojawia się w innych krajach, więc istnieje potrzeba nazywania go w językach Y, Z itd. Zatem produkt zostaje przyjęty wraz z nazwą. Przykładem może być tablet, czyli przenośny komputer z ekranem dotykowym. Takie zapożyczenia są nieuniknione ze względu na brak odpowiedników danych słów w języku rodzimym. Sądzę, że takie zjawisko sprzyja komunikacji międzynarodowej, bo powstaje uniwersalne nazewnictwo, szczególnie jeśli chodzi o nowe technologie czy zagadnienia naukowe. Trzeba jednak stwierdzić, że często dokonujemy zapożyczeń w związku z modą na kulturę amerykańską. Bardzo wyraźnie widać to w języku młodych ludzi. Młodzież chętnie posługuje się...