Pod koniec września 2001 roku Stany Zjednoczone postanowiły wziąć odwet za wydarzenia, jakie miały miejsce w Nowym Yorku 11 września tego roku. Amerykanie chcieli zniszczyć jedynie Osamę bin Ladena i całą sieć orga-nizacji o charakterze terrorystycznym, jednak w rzeczywistości, jak podczas każdej wojny, najbardziej ucierpiała ludność cywilna. „Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zgromadziły potężne siły wojsko-we, z pomocą których przeprowadziły ataki na cele w Afganistanie, w szczegól-ności na lotniska, stanowiska obrony przeciwrakietowej i punkty strategiczne dla talibów.” Tak brzmiały relacje z całego świata. Z początku Amerykanie nie przyznawali się jednak do tego, że „niefortunnie” zrzucili „kilka” bomb na bez-bronnych Afgańczyków. Kiedy zaś cały świat poznał prawdę zsyłali im radio-odbiorniki, aby przekonać ich, po jakiej stronie powinni stać. Jednak niestety ci już wtedy zaczęli uciekać przed nalotami, których skutkiem były zniszczone domostwa i porozrywani na kawałki znajomi. Poza tym ci biedni ludzie w ogóle nie potrafią czytać, ani pisać, a tym bardziej nie rozumieją po angielsku. Tak więc w chwili, gdy zamiast prawdziwych terrorystów zaczynali ginąć cywile sytuacja międzynarodowa diametralnie się zmieniła. Z początku wszyscy szczerze współczuli całemu Nowemu Yorkowi i ofiarom ich rodzinom. Nawet Rosja, czy inne komunistyczne państwa, które właściwie zawsze miały odmien-ne poglądy od USA, postanowiły poprzeć odwet na bin Ladena i innych terrory-stów. Lecz właśnie kiedy Amerykanie aż zanadto pokazali światu,...