Uważam, że „Makbet” Williama Szekspira jest dramatem o „wielkim strachu”, ponieważ utwór ten osadzony jest w mrocznych i budzących lęk okolicznościach. Zarówno sceneria dramatu jak i gorączkowe zachowanie bohaterów z obawy o ich los, prowadzi nas do zgodnego stwierdzenia, iż mamy tu do czynienia z ogromną, narastającą stopniowo trwogą. Aby móc mówić o „strachu” w Makbecie, należy najpierw zwrócić uwagę na sam wystrój, otoczenie i postacie, które przewijają się przez cały dramat, a które nadają mu groźny i tajemniczy charakter. Są to przede wszystkim czarownice prezentowane jako postacie ludzkie, ale i diabelne zarazem. Banko zwraca się do nich: „Żyweż wy jesteście?’’ i dalej „Pozór niewieści macie, ale wasze brody nie pozwalają w tę płeć uwierzyć”. Przerażająca jest już sama sceneria, w której zbierają się bohaterowie. Jest to m.in. „dzika okolica”, wrzosowisko czy „ciemna jaskinia”. Za każdym razem w tle słychać pioruny, które jeszcze dokładniej ukazują powiązania czarownic ze złymi siłami i nadają ich zebraniom mroczny charakter. Sam Makbet, czyli główny bohater, po swojej przemianie ze szlachetnego rycerza w zbrodniarza miał wiele powodów do strachu i lęków, wyznaje to mówiąc: „Być tym, czym jestem, jest to niczym nie być, Jeślibym nie mógł być tym bez obawy”. Już w nocy w zamku w Iverness zadaje sobie i Lady Makbet pytanie: „Gdybyśmy chybili?” – obawia się niepowodzenia zaplanowanej zbrodni. Oprócz tego Makbet bał się przede wszystkim swojego przyjaciela Banko, który nagle stał się przeszkodą w jego drodze do zachowania korony, w końcu tylko on słyszał przepowiednię czarownic. Wynajęcie zabójców było pierwszym krokiem do pozornego uwolnienia się od strachu, jednak jak wiemy jedna zbrodnia pociąga za sobą drugą, a śmierć Banko nie była w tym wypadku wystarczająca. „Fleance się wymknął” – na te słowa zbójcy Makbet reaguje mówiąc: „Jestem spętany, wątły, ścieśniony, oddany Na łup kapryśnych trosk i niepewności”. Makbet chorobliwie boi się utraty władzy i wyjścia na jaw jego straszliwej zbrodni. Ucieka się do wszelkich możliwych sposobów byle by utrzymać swoją pozycję. Dodatkowo na swojej drodze do władzy Makbet odnajduje kolejnego przeciwnika, którym jest syn Dunkana, Malkolm, czyli jego bezpośredni następca: „Książę Kumberland! Trzeba mi usunąć Z drogi ten szkopuł, inaczej bym runąć Musiał w pochodzie”. Kolejną marą nękającą Makbeta był Makduf, o którym powiadał: „musisz umrzeć, bym mógł fałsz zadać trwodze i spokojnie Spać przy łoskocie...