„W okresie kryzysu żaden polski bank nie upadł ani nawet nie korzystał z pomocy państwa. Wyniki finansowe sektora bankowego były rekordowo dobre. Znajduje to również odzwierciedlenie w opiniach klientów, którzy ufają bankom coraz bardziej i mają coraz wyższy poziom satysfakcji z oferowanych im usług” - podkreślił prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz. Według badani, polski sektor bankowy cieszy się lepszą opinią niż inne firmy finansowe, w tym ubezpieczeniowe, SKOK-i czy parabanki. Zdaniem 43 proc. badanych, o bankach mówią pozytywnie ich znajomi oraz rodzina. Według 61 proc. respondentów, dobre opinie o bankach są w mediach. Z badania wynika, że 73 proc. ankietowanych ma dobre i bardzo dobre zdanie o bankach, a także całym sektorze. Autorzy sondażu podkreślili, że klienci ufają bardziej swojemu bankowi, z którego usług korzystają, niż Narodowemu Bankowi Polskiemu. Badanie przeprowadzono na przełomie lutego i marca br. Wzięło w nim udział 1000 osób. Źródło TNS Polska i Związek Banków Polskich. Analizę sytuacji finansowej polskiego sektora bankowego rozpocząć należy od porównania wielkości aktywów oraz wysokości kapitałów własnych, jakimi dysponują polskie banki. Suma aktywów świadczy o wielkości banku oraz o jego potencjale do generowania przychodów. Największymi aktywami dysponują Pekao, którego aktywa wzrosły znacznie po fuzji z Bankiem BPH, a także PKO BP. Aktywa tych banków na koniec 1 kwartału 2013 roku wynosiły po około 170 i 138 mld zł . W czołówce pod względem aktywów plasują się również BRE Bank i ING Bank Śląski, których aktywa są dwukrotnie niższe niż Pekao i PKO BP i wynosiły w tym okresie odpowiednio około 84 i 60 mld zł. Identycznie wygląda zestawienie największych banków pod względem posiadanych kapitałów własnych. Wysokość aktywów i kapitału własnego nie dają pełnego obrazu sytuacji finansowej polskiego systemu bankowego. Stopień bezpieczeństwa sektora bankowego możemy określić analizując współczynnik wypłacalności. Biorąc pod uwagę ten współczynnik polskie banki również prezentują się bardzo korzystnie. Jest on wyrażany w procentach i określa możliwość pokrycia kapitałami własnymi ewentualnych strat z tytułu udzielonych kredytów i niekorzystnej sytuacji na rynku. Innymi słowy, współczynnik obrazuje wielkość bufora bezpieczeństwa dla klientów banku na wypadek poniesienia przez bank nieoczekiwanych strat. Analizując wielkość aktywów posiadanych przez polskie banki oraz wielkość udzielonych przez nie kredytów, a także wielkości pozyskanych depozytów, większość banków prowadzących swoją działalność w Polsce może się wykazać wskaźnikami na bezpiecznym poziomie. Stosunek kredytów do depozytów dla najlepiej wypadających pod tym względem polskich banków waha się od około 61 do 233 proc. Dla porównania, średni wskaźnik depozytów do kredytów w USA w sierpniu 2008 roku wynosił 73 proc., co potwierdza znacznie większe zaangażowanie w akcję kredytową banków za oceanem. Równie korzystnie wypada porównanie stosunku kredytów do sumy aktywów. W najlepszych pod tym względem polskich bankach wskaźnik ten nie przekracza 60 proc., podczas gdy w USA wynosi średnio ponad 85 proc. Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe argumenty, można odpowiedzialnie stwierdzić, że większość polskich banków jest dobrze przygotowanych nawet na czarny scenariusz globalnego spowolnienia gospodarczego, wywołanego kryzysem systemu finansowego w USA, którego jednym z głównych przyczyn było załamanie na rynku kredytów hipotecznych wysokiego ryzyka. Po liberalizacji rynku kredytowego i złagodzeniu wymagań dotyczących przyznawania kredytów hipotecznych, rynek kredytów typu subprime. Jest to kredyt bankowy, którego oprocentowanie jest wyższe niż przy standardowym kredycie. Jego specyfika polega na tym, że jest udzielany temu kredytobiorcy, który posiada złą "historię kredytu" np. niespłacanie na czas kredytów. Stworzony i rozpowszechniony w szczególności w USA. Kredyty subprime cechują się dużym poziomem ryzyka, zarówno dla banku jak i dla kredytobiorcy. Do grona produktów subprime mogą być zaliczane np. kredyty hipoteczne czy specjalne karty kredytowe. To właśnie kredyty typu subprime w dużej mierze przyczyniły się do wybuchu ogólnoświatowego kryzysu finansowego w 2007 roku, gdyż największe banki w Stanach Zjednoczonych Ameryki przyznawały te pożyczki praktycznie każdemu, bez względu na jakiekolwiek kryteria i rozwijały się one w USA bardzo dynamicznie. Kredyty hipoteczne na zakup nieruchomości otrzymywały nawet osoby, które w normalnych warunkach nie przeszłyby pozytywnie analizy kredytowej, np. osoby nie posiadające stałego zatrudnienia. Skala zjawiska była bardzo znacząca. W 2006 roku 28 proc. kredytów udzielonych przez amerykańskie banki zostało zakwalifikowanych do kategorii subprime. Liczba gospodarstw domowych, które skorzystały z finansowania typu subprime, przekroczyła 7 milionów. W sumie amerykańskie banki udzieliły 1,3 biliona dolarów tego typu kredytów, co stanowi ok. 10 proc. ogółu aktywów kredytowych w USA. W Polsce rynek kredytów wysokiego ryzyka praktycznie nie istniał. Obowiązujące w Polsce restrykcyjne regulacje prawne uniemożliwiały rozwinięcie się tego segmentu rynku. Narzucony przez prawo bankowe obowiązek badania zdolności kredytowej był skrupulatnie monitorowany przez polski nadzór finansowy. Polski nadzór również odpowiednio wcześnie wprowadzał regulacje zacieśniające politykę kredytową banków, w szczególności w stosunku do najbardziej narażonych na ryzyko kredytów walutowych. Biorąc pod uwagę specyfikę produktów hipotecznych występujących na polskim rynku, można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że w Polsce nie występują produkty hipoteczne, które można by zaliczyć do kategorii subprime. Kłopoty finansowe banków w USA i Europie, niepewność co do sytuacji finansowej wielu instytucji powodują spadek wzajemnego zaufania inwestorów, finansistów, bankierów. Skutkuje to wzrostem ceny dostępnego na rynku pieniądza oraz spadkiem wyceny papierów wartościowych emitowanych przez banki. W prosty sposób przekłada się to na ograniczanie ryzyka działalności banków, co na polskim rynku już jest widoczne, np. poprzez wzrost ceny oferowanych produktów czy ograniczanie ich dostępności. Bardzo dobrym przykładem może być tutaj redukcja możliwości finansowania kredytem hipotecznym zakupu nieruchomości do 90 proc. ich wartości (np. Millennium, Bank Zachodni WBK), szczególnie w przypadku kredytów walutowych. Innym działaniem jest podnoszenie marż, na co zdecydował się m.in. MultiBank i Polbank EFG. Zjawisko, o którym mowa w skali, w jakiej obecnie występuje, w naszej ocenie nie zagraża prawidłowemu funkcjonowaniu polskich banków. W Polsce nie istnieją namacalne ryzyka dla zdrowego funkcjonowania banków . W mojej ocenie dzisiaj największym zagrożeniem dla polskiego rynku finansowego jest pojawienie się niepewności i ograniczonego zaufania wśród uczestników rynków finansowych, ale również wśród klientów indywidualnych. Ściślej mówiąc, chodzi z jednej strony o wzrost niechęci do wzajemnego pożyczania pieniędzy na rynku międzybankowym, z drugiej o potencjalne działania klientów indywidualnych zmierzających do wycofania wkładów bankowych. Największym dostrzeganym zagrożeniem dla polskiego systemu bankowego jest potencjalne pojawienie się wśród klientów chęci wycofania oszczędności z bankowych kont. Przy założeniu wystąpienia silnego trendu topnienia depozytów banków, oznaczałoby to ryzyko wystąpienia kryzysu płynności systemu bankowego z całymi tego konsekwencjami. W tym kontekście pozytywnie nastrajają komunikaty NBP, wskazujące na pełną gotowość banku do wsparcia uczestników rynku w razie wystąpienia wciąż teoretycznych jeszcze problemów. Tzw. „pakiet zaufania” oraz dodatkowy pakiet aktów prawnych mają istotnie wzmocnić stabilność finansową kraju.