Pewnego dnia obudziłem się wcześniej niż zwykle. Coś mi zapiszczało, zatrzeszczało, kiedy przewróciłem się na lewy bok. Strasznie mnie, coś kuło w nogę!! I z tej nie wygody musiałem otworzyć oczy. Musiałem je z trzy razy przetrzeć, bo nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Zamiast mojego ciepłego pokoju pojawiła się drewniana izba, pełno słomy, obok palenisko, dziura w dachu, a obok mnie świnia i krowa. -Co się tutaj dzieję!!?? Gdzie mój telewizor!!?? Gdzie mój laptop!!?? Wyskoczyłem z chaty jak poparzony, patrzę a przed nią stoi mój tata w lnianej koszuli, na boso i krzyczy na mnie abym pospieszył się, bo idziemy w pole! Zacząłem znowu przecierać oczy ze zdumienia. -Co się dzieje!!?? Rozumiem, ze wczoraj na historii przerabialiśmy średniowiecze, ale żeby od razu przenosić się w czasie?? Gdzie jest cywilizacja!!?? Zjadłem na szybko kasze, popiłem woda z miodem i zacząłem szukać moich adidasów. Szukam, szukam a tu nic i nagle mnie olśniło, ze będę musiał chodzić na boso, ponieważ w tamtych czasach buty były tylko od święta. A mój ubiór! Długa lniana koszula płatająca się miedzy nogami. Pobiegłem za tata. Kiedy znalazłem się na polu dostałem do reki cos dziwnego. To cos było przywiązane do woła. -Jak to się nazywało?? A już wiem radło!! Pług był by lepszy!! A niech mnie!! Traktor przydałby się!!!! A było, co orać, aby zasiać owies, żyto, jęczmień, proso, groch, bób, len, konopie, soczewice, ogórki i koper. Narobiłem się po czasy, zasłużyłem sobie na obiad, czyli placki z mąki. -I wiecie, co? Nie miałem odpoczynku, musiałem biec do szkoły, aby móc nauczyć...