"Homo fortunae suae ispe faber” Człowiek jest kowalem swego losu. Cytat ten zawarty w traktacie Giovanni Pico Della Mirandoli streszcza renesansową koncepcję człowieka. Otóż gdy najwyższy Bóg stworzył świat, chciał uwieńczyć go największym cudem, nadać mu ostatni ale jakże ważny szlif-stworzył człowieka. Powstał od zera, najlepszy Twórca stworzył go jako niepodobnego do nikogo i niczego. Dzieło idealne zostało wyróżnione przez Boskiego architekta darem rozumu i wolnej woli. Cóż to był za dar! Żadne ze stworzeń na ziemi, czy to wodne, powietrzne czy naziemne nigdy nie miało być nagrodzone takim darem. Dar rozumu pozwalał człowiekowi na rozsądne decydowanie o swoim życiu. Życiu które Bóg pozwolił mu kształtować wedle woli. Po co Bogu było takie stworzenie jak człowiek? Bóg widocznie działał z pobudek godnych człowieka. Chciał, aby ktoś chwalił, uwielbiał jego dzieło. Szukał swoistego kontemplatora, kogoś kto z zachwytem będzie podziwiał dzieło stworzenia. Cóż, zwierzęta nie mogły tego czynić. Stwórca potrzebował tez kogoś kto zapanuje nad ziemią, będzie ją upiększał ku chwale Boskiego imienia. Umieścił go w połowie, między strefą duchową w której zasiadali Aniołowie i Bóg, oraz cielesną strefę zwierząt i roślin. Dana mu została cudowna własność- mógł wznieść się na wyżyny bytowania i zasiąść wśród Świętych lub spodlić się dorównując zwierzętom. Cóż ma zrobić boski twór alby wznieść swą duszę ku Bogu? Otóż należy mu wiary swej bronić, przeciwstawiać się poganom, czynić ład na ziemi pilnując by panował na świecie pokój i zgoda. Te działania może nie przysporzą mu szczęścia na ziemi ale jego imię zapisane w pamięć ludzi a nagrodę za to otrzyma w niebie. Bo „musi zniszczeć ciało, aby imię przynajmniej tu po nas pozostało”.