W powieści Lalka reprezentantem narodowości niemieckiej jest przede wszystkim wielopokoleniowa, mieszczańska, kupiecka i spolszczona rodzina Minclów, posiadająca sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski na warszawskim Podwalu. Prus wprowadził ich do utworu w Pamiętnikach starego subiekta, w których Ignacy Rzecki wspominał początki swojej kariery i nauki wyniesione z lat pracy u starego Mincla. Sportretował go jako człowieka wymagającego i surowego, nade wszystko ceniącego dyscyplinę pracowników oraz swoich krewnych: Franca oraz Jana. Gdy nagany potrzebował Jan, on nie miał skrupułów, by zwracać mu uwagę i pilnować, by ten nie podbierał kolorowego papieru, na którym pisał liściki miłosne do kobiet. Podobnie odnosił się do braku subordynacji Rzeckiego, którego beształ na przykład za zjedzenie jednego ziarna ususzonego winogrona: Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w tej chwili oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Chciałem właśnie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza. Powieściowi Niemcy są przywiązani do tradycji (gdy do sklepu każdego ranka o ósmej ze służącą przychodziła matka Mincla, przynosząc dla pracowników kosz bułek i kawę, podobnie jak jej syna – także ją należało pocałować w rękę), są pracoholikami wymagającymi tego samego od podwładnych (nawet w niedziele Mincel siedział w sklepie) oraz ksenofobami (zdziwienie matki Mincla na słowa Rzeckiego i Katza, informujących ją o zamiarze wzięcia udziału w powstaniu na Węgrzech – według niej porzucali „doskonałą” pracę w sklepie i szli walczyć o „cudzą” sprawę), nie dziwi zatem teza Ewy Paczoskiej z jej książki Lalka czyli rozpad świata o tym, że dojrzali reprezentanci Minclów stanowią uosobienie stereotypu Niemca, na który składają się takie cechy, jak: nade wszystko »ordnung«, oszczędność posunięta do sknerstwa, (…) dbałość o interes przybierająca postać fobii (przykładem upozorowanie napadu na sklep w celu wzrostu zainteresowania) Powyższe cechy nie świadczą jednak, że Prus ukazał ich w jednostronnym, złym świetle. Mimo chorobliwej skrupulatności i posuwania się do cielesnego karania pracowników, Mincel zawsze dbał o perfekcyjny wystrój wystawy sklepowej, o czym świadczą wspomnienia Ignacego: Sklep Mincla znałem od dawna, ponieważ ojciec wysyłał mnie do niego po papier, a ciotka po mydło. Zawsze biegłem tam z radosną ciekawością, ażeby napatrzeć się wiszącym za szybami zabawkom. O ile pamiętam, był tam w oknie duży kozak,...