Podany fragment pochodzi z I tomu, zatytułowanego "Jesień" z powieści Władysława Stanisława Reymonta pt. "Chłopi" i jest opisem rozmowy pomiędzy starym Bylicą, a jego córką Hanką. Bylica odwiedza córkę w jej domu i opowiada o życiu z Weronką. Rozmowa ta odbywa się tuz przed wyrzuceniem Hanki i jej męża Antka z domu jej teścia Macieja Boryny, gdzie obecnie oboje mieszkają. Hanka zaprasza ojca by zamieszkał u niej, ponieważ tu będzie mu lepiej, jednak nie wie ona jeszcze, że wkrótce będzie musiała wrócić do rodzinnego domu.

Bylica był to stary, słaby, schorowany człowiek: "... Siwy był całkiem, wargi mu się trzęsły i głos miał słaby, jakby ptaszęcy, a w piersiach mu cięgiem rzęziało..."

Przez swój podeszły wiek miał kłopoty z poruszaniem się, dlatego chodził wsparty na kiju.

Wywodził się z biedoty wiejskiej, posiadał tylko kilka morgów ziemi, dlatego w czasie przednówka jego rodzina przymierała głodem. Był to okres wczesnej wiosny, więc wszystko zaczynało dopiero się rodzić, a zapasy zimowe nie wystarczały aż do zebrania kolejnych plonów.

Bohater przez swój wiek nie ma siły do pracy, jest znękany życiem "podobny do kupy starych wiórów prędzej niźli do człowieka.". Starzec nie chce być dla nikogo ciężarem, dlatego stara się nikomu nie przeszkadzać, nie skarży się na swój los, cierpliwie go znosi. Nie upomina się nawet o jedzenie, którego Weronka zapomina mu podawać.

Jest on kochającym ojcem, bardzo kocha swoje dwie córki Weronkę i Hankę.

Weronka mieszka wraz z ojcem, ma zapewnić mu dożywotnie utrzymanie oraz potrzebną odzież. Musi się nim opiekować, jednak bardzo zaniedbuje ojca, który nie upomina się o należną opiekę, ponieważ uważa, że Weronka bardzo ciężko pracuje: "haruje jak ten wół.", dlatego nie chcę się jej jeszcze dodatkowo narzucać. Jest ona zimna i bezlitosna dla Bylicy, zabiera mu pierzynę, przez co musi on marznąc, ponieważ nawet kożuch już się wytarł, więc nie ma się czym ogrzać, aby było mu ciepło.

Weronka dba tylko o swoje dzieci, to dla nich zabrała ojcu łóżko, aby miały one na czym spać. Ojciec jest dla niej ciężarem, głodzi i poniża go: "...na żebry wygania."

Weronika jest wyrodną i niewdzięczną córką, otrzymała od ojca połowę domu i zabrała wszystko co pozostało po matce, ale to jej nie wystarczyło, ponieważ zabrała Ojcu także pieniądze, które trzymał na pogrzeb. Mimo tego Bylica broni Weronkę przed oskarżeniami Hanki, która jest do siostry wrogo nastawiona: "córka... on dobry człowiek, ale cięgiem na wyrobku..."

Hanka wyszła za mąż za Antka Borynę, syna najbogatszego gospodarza w Lipcach, Macieja Boryny. Od dawna jest w konflikcie Weronką, ponieważ czuje się pokrzywdzona, że siostra nie podzieliła się z nią resztą majątku po śmierci matki. Ma ona najgorsze zdanie o swej siostrze nazywa ją suką i piekielnicą.

Bylica jest z Hanki bardzo dumny, a przede wszystkim z jej awansu społecznego. Nie chce się skarżyć jednak zwierza jej się ze swojego życia w jednym domu z Weronką. Szuka u niej pomocy i zrozumienia. Wyraża chęć zamieszkania u Hanki, która zapewnia ojca, że u niej będzie mu lepiej: "w izbie jest miejsce, to się łózko wstawi, byście ciepło mieli..."

Starzy ludzie w Lipcach są ciężarem dla młodych. Po oddaniu majątku tracą swoją pozycję w społeczeństwie, to przede wszystkim ilość posiadanej ziemi decyduje o niezależności i autorytecie w społeczności wiejskiej, dlatego Bylica jako ubogi gospodarz posiadający ledwie kilka morgów ziemi nie ma prawa głosu, nikt nie liczy się z jego osobą. Jednak to nie stanowi dla niego problemu, gdyż mieszkańcy Lipiec akceptują tak wyznaczoną hierarchię społeczną.

Bylica miał poważanie i szacunek u dzieci dopóki mógł pracować w gospodarstwie, kiedy zachorował był poniżany i zaniedbywany. To właśnie ziemia, posiadanie jej i praca na niej przesłaniają im więzy rodzinne. Dzieci najpierw upominają się o przepisanie im majątku, a później tracą wszelki szacunek do rodziców, teraz oni są właścicielami ziemi więc są ważniejsi i mogą odebrać rodzicom wszystko, co tylko jeszcze im pozostało: "i łóżko mi wziena ... ani tej szczapy drzewa nie pozwoli ... i każdą łyżkę strawy wypomina...", są oni skazani na łaskę i niełaskę dzieci.

Los wiejskich, spracowanych, zmęczonych już życiem starców jest bardzo ciężki.

Latem pracują na polach swoich krewnych aby przetrwać, chodzą żebrać, albo pracować u bogatych gospodarzy. Taki los spotkał nie tylko starego Bylicę, ale także Agatę, która zimą chodzi żebrać, a wraca dopiero na wiosnę. I Jagustynkę to spotkało, która po oddaniu majątku została komornicą. Jaki straszny to obraz starszego człowieka, który musi być parobkiem własnych dzieci za dach nad głową i kawałek chleba, a zimą żebrać musi i tułać się po świecie.

Reymont konfrontuje dwie postawy córek wobec starego ojca. Hanka chce zapewnić mu opiekę, zadbać o niego, podczas gdy starsza Weronika walczy o przetrwanie nowego pokolenia a ojciec jest tylko ciężarem i problemem.