Cierpienie jest nieodłączną częścią życia każdego z nas. Zgadzam się ze słowami Gabrysi, że „... życie bez cierpienia jest jak jedzenie bez soli... . Raz przeżywamy wzloty, a raz upadki. Sądzę, że każde cierpienie ma jakiś cel. Niekiedy uczy nas pokory i skłania do przemyśleń nad życiem, nad istnieniem dobra i zła.

W przypadku tekstu Jarosława Iwaszkiewicza pt: „Wiewiórka” załamanie bohatera było spowodowane utratą bliskiej osoby. Jednak wystarczyła mu chwilowa obserwacja przyrody, aby oderwał myśli od problemów i odnalazł ukojenie i spokój.

Również Jan Kochanowski doświadczył wielkiego cierpienia po śmierci ukochanej córeczki, któremu nie był w stanie podołać. Choć Poeta poświęcił dużo miejsca sportretowaniu Urszulki, to nie ona jednak jest głównym bohaterem cyklu dziewiętnastu Trenów, lecz on - cierpiący po jej śmierci ojciec, nieumiejący pogodzić się z bolesną stratą. Opisywanie dziecka jest pretekstem do ukazania przeżyć głównego bohatera, ojca poety, jego rozpaczy, bólu, kryzysu wiary w dotychczasowe ideały i próby odnalezienia punktu oparcia, wewnętrznej równowagi. Jednak czas leczy rany, a uspokojenie przynosi sen, w którym śpiącemu poecie pojawia się matka z Urszulką na ręku. Wyjaśnia mu, że śmierć dziecka, które jest szczęśliwe w niebie, nastąpiła z woli Boga i dlatego trzeba się z nią pogodzić. Każdy z nas winien zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze boska sprawiedliwość jest zrozumiała dla człowieka, dlatego Kochanowski, który był człowiekiem renesansu mógł pozwolić sobie w ostatnim - XIX Trenie na stwierdzenie: „ludzkie przygody ludzkie noś”.

O wadze cierpienia w naszym życiu dowiadujemy się także z książki M. Musierowicz „Opium w rosole”. Gabrysia to przykład radosnej, uśmiechniętej, patrzącej z optymizmem w przyszłość bohaterki, która nie przejmowała się zbytnio tym, co było, lecz wyciągała właściwie ze wszystkich zdarzeń wnioski. Jak twierdziła, dzięki nim stawała się mądrzejsza. Była zdania, że załamanie się na nic by się zdało, a samo cierpienie jest potrzebne, bo bez niego wielu rzeczy nie bylibyśmy w stanie nawet pojąć.

Także chłopcy – bohaterowie książki Aleksandra Kamińskiego pt.: „Kamienie na szaniec” doznali wielu cierpień. Aby móc żyć w wolnym kraju podjęli podczas wojny ciężar walki dywersyjnej z okupantem. Wojna zabrała im radość młodości, najpiękniejsze lata życia. Każdy ich krok groził aresztowaniem, co w praktyce równało się z wyrokiem. Mimo to, starali się w każdy możliwy sposób ocalić choćby trochę młodzieńczej radości. Walka dywersyjna z pewnością nie była ich powołaniem, podobnie, jak nie było ich powołaniem zabijanie wroga. Tragiczny był wybór, którego musieli dokonać: pomiędzy zasadami moralnymi, które wyznawali a koniecznością ich przekraczania dla dobra ojczyzny.

Czytając II część Dziadów A. Mickiewicza łatwo można zauważyć, iż autor ustami Aniołków podaje nam prawdę, że warunkiem osiągnięcia szczęścia jest doznanie cierpienia. Ból nie jest wyłącznie doświadczeniem niszczącym, ma swój głęboki sens. Bez niego nie staniemy się w pełni wrażliwymi ludźmi, pozostaniemy niedorośli przed śmiercią, tak jak Józio i Rózia - nie dostaniemy się do raju, gdyż: „Kto nie zaznał goryczy ni razu, Ten nie dozna słodyczy w niebie”.

Jestem zdania, że chociaż raz w życiu musimy przeżyć cierpienie, aby docenić w pełni to, co mamy. Bez cierpienia czy trudu każdemu się wydaje, że tylko same dobre rzeczy mu się należą i do nich po prostu przywyka. Prawdą jest też, że sami sobie zadajemy ból, przez swoje uczynki. Jednak z takich doznań powinniśmy wyciągać wnioski, aby uniknąć losu bohaterów „Dziadów”.

Cierpienia nie da się uniknąć, gdyż jest to skutek naszych życiowych błędów, które popełniamy i zapewne zawsze popełniać będziemy. Taka jest natura ludzka, nikt nie jest przecież doskonały. Możemy jedynie dążyć do doskonałości poprzez rozsądne podejmowanie decyzji i wnioski wyciągane z poprzednich porażek.

Gdyby wszystko nam się udawało, bylibyśmy próżni. Nasze życie byłoby nudne, jak „jedzenie bez przypraw” i niczym by nas nie zaskakiwało. Dzięki odnoszonym niepowodzeniom mamy szansę wspinać się wyżej i zaskakiwać innych, gdyż sztuką jest podnieść się po porażce.