Jesteśmy w Warszawie, atakowanej przez Niemców z dział armatnich. Stolica przypomina gruzowisko. Podmiotem lirycznym jest mężczyzna, który uczestniczy w tych wydarzeniach i czuje się bezbronny.

Dla owego mężczyzny największym dobrem staje się karabin, przy pomocy którego mógłby stawić opór. Pojawiają się nawiązania do motywów biblijnych, ponieważ podmiot liryczny określa, że z martwych powstał, czuje w sobie siłę, wręcz rzadkością i pragnie ją wykorzystać w walce z wrogiem. Poeta krytykuje postawę polskiego rządu, który opuścił pod koniec września kraj, unikając dalszej walki z bronią. Zdaniem Przybosia nie wszystkie możliwości obrony zostały wykorzystane. Odradzają się w wierszu motywy tyrtejskie.