Autor opisuje sytuację bombardowanej w 1939 roku Warszawy. Warszawiacy do pewnego stopnia zorganizowali się i ogłaszali przez megafony informację o zbliżającym się nalocie. Poeta koncentruje się na efektach dźwiękowych, które mogą oddać klimat tantych dni. Oprócz wrzawy, zgiełku, hałasu, syren, szumu bomb pojawia się także cisza, w której ludzie czekają na to, co nastąpi. Słonimski zwraca uwagę na problem wojennego egoizmu, czyli troski o własne bezpieczeństwo. Utwór dzieli się na 2 części:

1) pokazuje bombardowaną Warszawę

2) na charakter apelu skierowanego do Polaków, by dalej walczyli. Słonimski wierzy w to, że w owej walce wspomogą nas Francuzi, którzy to obiecali. Poeta odwołuje się do historii związków polsko- francuskich i przywołuje czasy napoleońskie, kiedy to Francja mogła na Polaków liczyć. W wierszu pojawiają się motywy tyrtejskie.